Epidemia-Covid 19: Polska zawiodła chorych na raka

25 Czerwca 2021, 10:46 SZPITAL
25 Czerwca 2021, 10:46
25 Czerwca 2021, 10:46
25 Czerwca 2021, 10:46
25 Czerwca 2021, 10:46

W czasie epidemii COVID 19 pogorszyła się diagnostyka i dostęp do leczenia onkologicznego w Polsce, a to może przekładać się na gorsze wyniki terapii i wyższą śmiertelność. To wnioski płynące z badania przeprowadzonego przez Kantar Public na zlecenie Fundacji Onkologicznej Alivia. Badani skarżą się na brak koordynacji leczenia i odwoływane wizyty, problemy z dojazdem, a także fatalną organizację i tłok w placówkach medycznych.


 

Opóźniona diagnostyka i utrudniony dostęp do leczenia

Punktem wyjścia dla tego raportu były dane. Dokładnie dane dotyczące śmiertelności

Pokazują one, że w 2020 roku zmarło o 120 tysięcy osób więcej niż rocznie w latach poprzednich. 75 tysięcy to oficjalne ofiary COVID 19. Kim są pozostali? To w dużej mierze pacjenci niecovidowi, którzy nie zostali zdiagnozowani lub nie otrzymali leczenia na czas. W grupie szczególnego ryzyka były osoby chore na raka. 

Polityka Zdrowotna pisała już jesienią, że epidemia COVID 19 pogorszyła i tak już kulejące: diagnostykę i leczenie onkologiczne w Polsce. 

Potwierdza to też badanie przeprowadzone na zlecenie Fundacji Alivia - ponad połowa ankietowanych chorych uważa, że w czasie epidemii pogorszył się dostęp do leczenia i diagnostyki. Skarżą się na brak koordynacji opieki i monitoringu ich leczenia. 

 

Tabela 1

*Źródło: Raport „Doświadczenie choroby onkologicznej w czasie epidemii. Kantar Public na zlecenie Fundacji Onkologicznej Alivia

„Prawie 2 miesiące niepokojących objawów lekceważonych przez lekarza rodzinnego. Własne badania w poradniach prywatnych, szpital, operacja, potem 4 tygodnie czekania na wynik histopatologiczny, źle wystawione skierowanie ze szpitala do poradni onkologicznej, szukanie na własną rękę kliniki. Dwa miesiące po opuszczeniu szpitala i nadal czekanie na terminy badań diagnostycznych. Brak podstawowych informacji w każdej placówce. Straszna sytuacja.” – skarży się pacjent chorujący na chłoniaka.

„Najbardziej mam żal do lekarza pierwszego kontaktu, ale kiedy trafiłam do poradni onkologicznej wszystko szło dość szybko.” – opisuje pacjentka chorująca na raka piersi

Diagnozę w roku 2020 lub 2021 usłyszała połowa badanych. 39 procent z nich czekało na diagnozę krócej niż miesiąc, ale dla 16 proc. ten proces trwał dłużej niż pół roku.

Fatalna organizacja 

W trakcie epidemii prawie 1/3 ankietowanych pacjentów miała odraczane lub odwoływane badania lub leczenie i nie otrzymała informacji, gdzie i kiedy ich leczenie będzie kontynuowane. U 13 proc. badanych taka sytuacja zdarzyła się co najmniej kilkukrotnie.

 

„(…) na kontrolną wizytę po 2 rozległej operacji na płucach dostałam się po 16 miesiącach, a TK po roku. To mówi samo za siebie, powinniśmy mieć asystenta, który by umawiał nas na kolejne wizyty i badania.” - tak opisuje swoje doświadczenie ankietowana kobieta chorująca na raka płuc. 

Kilku- lub wielokrotnie odwoływanie lub odraczanie leczenia lub diagnostyki częściej zdarzało się pacjentom z rakiem płuc, a rzadziej z rakiem piersi czy jelita grubego.

 

Tabela 2

*Źródło: Raport „Doświadczenie choroby onkologicznej w czasie epidemii. Kantar Public na zlecenie Fundacji Onkologicznej Alivia

Ruch w placówkach był źle zorganizowany. Połowa pacjentów onkologicznych,  którzy wzięli udział w ankiecie, oczekiwała na wizytę lub badanie nawet kilka godzin. 75% respondentów czekało w tłoku, który nie pozwalał na zachowanie odpowiedniego dystansu. To, co przed epidemią było dyskomfortem, po jej wybuchu stało się szczególnym czynnikiem ryzyka zakażenia i powodowało brak poczucia bezpieczeństwa.

 “Tłok przed gabinetem lekarskim mnie przerażał, ludzie stali, siedzieli bez zachowania wymaganej odległości” - wspomina pacjentka z rakiem piersi. 

Kilkugodzinne oczekiwanie na wizytę to problem, którego w czasie epidemii doświadczyła połowa pacjentów. Niemal  40% ankietowanych pacjentów miało trudność ze skontaktowaniem się z lekarzem czy placówką leczniczą. Około 30% miała zmienioną wizytę na teleporadę, podobny odsetek wskazuje też na trudności z wykonaniem badań diagnostycznych. Niemal 30 procent ankietowanych pacjentów przyznaje, że mieli odwołaną wizytę lub zabieg bez informacji o tym, co będzie się działo dalej. Co piątemu ankietowanemu zamknięto oddział, w którym odbywało się leczenie, a co dziewiątemu zmieniono placówkę leczenia. Zamknięcie szpitali najczęściej dotykało pacjentów z rakiem płuc.

 

Tabela 3

*Źródło: Raport „Doświadczenie choroby onkologicznej w czasie epidemii. Kantar Public na zlecenie Fundacji Onkologicznej Alivia

Wykluczenie komunikacyjne

Dla większości ankietowanych pacjentów (niemal 60%) leczenie odbywało lub odbywa się w całości poza ich miejscem zamieszkania. W tej grupie jedna trzecia osób ma do pokonania ponad 60 km, a rekordziści jadą na leczenie nawet ponad 500 km.

COVID-19 utrudnił dojazdy. Pacjenci, dla których dojazd na leczenie jest trudnością stanowią około 1/5 ogółu. Nie tylko epidemia utrudnia im przemieszczanie się. Najczęściej wskazywany problem to brak lub ograniczone połączenia transportu publicznego.

Jedna z badanych tak opisuje swoją dramatyczną drogę do szpitala: “Z mojej wsi nie ma żadnego autobusu. Czekam na autostop, jadę do Leska, czekam na autobus. Z powrotem tak samo.”

 

 

Tabela 4

*Źródło: Raport „Doświadczenie choroby onkologicznej w czasie epidemii. Kantar Public na zlecenie Fundacji Onkologicznej Alivia

„Badanie potwierdza wnioski OFO dot. organizacji opieki onkologicznej w czasie epidemii SARS-CoV-2. Uwidoczniło m.in. nierówności w zdrowiu w dostępie do świadczeń zdrowotnych chorych wykluczonych komunikacyjnie. Widać wyraźnie, że o tym, czy pacjent otrzyma potrzebne leczenie decyduje często inicjatywa własna pacjenta. 

Biorąc pod uwagę fakt, że w badaniu udział wzięli chorzy aktywni cyfrowo, korzystający z portali społecznościowych oraz lepiej wykształceni, czyli osoby, które potrafią poszukiwać informacji w wirtualnym świecie należy domniemywać, że pozostali chorzy są w znacznie gorszej sytuacji. System premiuje osoby o większych zasobach społecznych i finansowych, mobilne, potrafiące wyszukać informacje i skorzystać z nich.” – komentuje Dorota Korycińska, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

 

Co dalej? 

Fundacja Alivia, podobnie jak inne organizacje, lekarze i sami pacjenci apeluje o zapewnienie dostępnej, ciągłej i jakościowej diagnostyki i leczenia onkologicznego mimo epidemii COVID-19. Tym bardziej, że spodziewany jest znaczny wzrost liczby pacjentów w zaawansowanych stadiach nowotworu. W ubiegłym roku wystawiono niemal 18 tysięcy mniej kart DiLO niż rok wcześniej, a Polacy nie chorują mniej, tylko później trafili do lekarzy. Pierwszy kwartał tego roku to czas gdy kart DiLO wystawiono rekordowo dużo. 

 “Niewątpliwie, potrzebne są rozwiązania, które zapewnią kontynuację opieki nad chorymi onkologicznie i jednocześnie umożliwią leczenie pacjentów „pandemicznych”. W tym aspekcie należy zwrócić uwagę, że wypaczona została rola szpitali będących pod nadzorem Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Sprawa Wewnętrznych i Administracji – to te szpitale powinny stanowić zaplecze na wypadek sytuacji kryzysowej i posiadać plan działania na wypadek wybuchu epidemii. Jednym z wniosków raportu jest pogłębienie nierówności w dostępie do leczenia. To, że istnieją i pogłębiają się bariery społeczno-ekonomiczne powinno być jasną przesłanką i wytyczną dla projektowania polityki zdrowotnej rządu. Dodatkowo, ponad 60% ankietowanych wymienia zabieg operacyjny jako metodę stosowaną podczas leczenia. Warto zwrócić uwagę, że w przypadku wielu pacjentów, u których można by było zastosować zabieg radykalny z intencją wyleczenia, ze względu na złą organizację systemu w czasie pandemii, pozostaje już tylko chirurgia podtrzymująca - mówi onkolog prof. dr hab. n. med. Cezary Szczylik

W opisywanym badaniu co trzecia zapytana osoba chorująca na raka miała wrażenie, że jest pozostawiona sama sobie i nie ma wsparcia ze strony przedstawicieli opieki zdrowotnej. 

„Organizacje pacjenckie wielokrotnie apelowały o rozwiązania, które zapewniłyby sprawną i terminową kontynuację leczenia wszystkim chorym na nowotwory złośliwe. Nadal się to nie udało. Polski system ochrony zdrowia zawiódł chorych na raka. I to po raz kolejny.”  - podsumowuje Agata Polińska, wiceprezeska Fundacji Onkologicznej Alivia.

Analizę przygotowała Agnieszka Witkowicz-Matolicz

Polecamy także:

Polska jednym z najbardziej dotkniętych COVID-19 krajów UE w 2021 r.

Epidemia Raka 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz