Polacy obawiają się o zdrowie siebie i swoich bliskich. Nie dopuszczają jednak świadomości, że coś może im się stać

14 Lipca 2021, 11:39 szpital pacjenci pacjent kolejka wizyta lekarz

Ponad 80% Polaków obawia się utraty zdrowia siebie bądź bliskiego oraz braku pieniędzy na leczenie choroby. Pomimo to, wciąż mało osób decyduje się na prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Mimo swoich obaw nie dopuszczają do siebie myśli, że problem zdrowotny dotknie właśnie ich.

Polska Izba Ubezpieczeń przeprowadziła ankietę wśród 2 tys. respondentów. Przed wprowadzeniem pierwszego lockdownu w ubiegłym roku oraz dokładnie rok po nim zapytano Polaków czego najbardziej obawiają się w życiu. 

 
Czego obawiają się Polacy?
Wśród obaw Polaków zdecydowanie przeważają kwestie zdrowotne. 87% Polaków obawia się ciężkiej choroby najbliższej osoby, a 85% obawia się jej śmierci. Najwięcej obaw Polaków dotyczy zdrowia i dostępu do opieki medycznej. Aż 71% ankietowanych Polaków obawia się braku dostępu do niej. Podczas pandemii ten odsetek wzrósł aż o 5%.
 
Obawa o zdrowie swoich bliskich oraz lęk przed skutkami finansowymi leczenia była jedyny z najczęściej wskazywanych odpowiedzi niezależne od płci, wieku, dochodów i miejsca zamieszkania.
 
Część obaw Polaków spolaryzowała się w czasie pandemii. Szczególnie wzrosły obawy o stan zdrowia swój i swoich bliskich oraz powiązane z tym koszty leczenia i problem w dostępie dostępu do specjalistów.
 
 
 
 
 
Polacy nie są przezorni
 
Raport ukazuje, że maksyma Polak mądry po szkodzie wciąż się sprawdza. Pomimo tego, że kwestie zdrowotne są jednymi z najbardziej nurtujących i stresujących nas czynników, to wciąż niewiele robimy by ustrzec się przed częścią jego skutków. 
 
Mimo, że ponad 80% Polaków obawia się śmierci bliskiej osoby lub pogorszenia stanu zdrowia swojego bliskiego bądź siebie, to znacznie mniej wskazuje, że wystąpienie takich tragedii są prawdopodobne w ich życiu. 
 
Kiedy 80% obawia się braku pieniędzy na leczenie poważnej choroby a 71% ankietowanych obawia się o dostęp do specjalisty, to jedynie około 50% wierzy, że ten problem może ich dotknąć w przyszłości.  
 
Świadomość Polaków rośnie, co przejawia się w 8,5% wzroście liczby ubezpieczonych prywatnie Polaków rok do roku. Wciąż jest to jedyne 3,3 mln Polaków.
 
- Najczęściej Polacy nie ubezpieczają się bo uważają, "że mnie się nic nie zdarzy". To się zdarza przy zdrowiu, czy powodzi. Tak działają ubezpieczenia - spodziewają się tego co najgorsze - mówił Marcin Tarczyński, Polska izba Ubezpieczeń.
 
 
Ubezpieczyciele chcą być częścią systemu
 
Rynek ubezpieczeń zdrowotnych wciąż jest nieuregulowany. Z jednej strony społeczeństwo jest utwardzane przez państwo, że wszystkim się należy wszystko za darmo. Nowoczesne procedury medyczne kosztują coraz więcej, a Polacy nie zdają sobie sprawy z tych kosztów. Jako kraj jesteśmy w ciągłej pogoni za kosztami, a te zwiększają się dużo szybciej niż pobierana składka zdrowotna - mówił Grzegorz Prądzyński, prezes PIU.
Jak przytoczył, inne kraje Europy już wprowadzają różne rozwiązania mające unormować te kwestie. Jak wskazywał, w Holandii przekazano ochronę zdrowia w ręce prywatnych podmiotów i stworzono kilku płatników. Z kolei Francja ograniczyła koszyk świadczeń gwarantowanych, co dało pole do działania ubezpieczycielom.
 
Jak wskazywał przedstawiciel Polskiej Izby Ubezpieczeń, prywatni ubezpieczyciele powinni być systemowo dopuszczeni do ubezpieczeń zdrowotnych. Obecnie takie ubezpieczenia są co prawda oferowane, ale "klient płaci za nie dwa razy - po raz pierwszy przez składkę zdrowotną i drugi raz przez ubezpieczenie zdrowotne."
 
- Apelujemy byśmy byli częścią systemu a przez to obniżą się koszty publicznej ochrony zdrowia a to co płacimy jako składkę wróci do systemu - mówił.
 
Jak podkreślił przy tym, wybór jednego płatnika przez obywatela prywatnego albo publicznego "to rewolucja", na którą Polacy mogą nie być gotowi.
 
- To co nieuchronnie, co się stanie w przyszłości to analiza koszyka świadczeń prowadząca do usunięcia kilku produktów. Wówczas otwiera się pole dla ubezpieczycieli by zabezpieczać te świadczenia, które się w nim nie znalazły - mówił Grzegorz Prądzyński.
 
Drugą sprawą, która - w ocenie prezesa PIU - mogłaby się wydarzyć w niedalekiej przyszłości to kwestia współpłacenia.
 
- Dziś koszyk świadczeń, poza stomatologią, zawiera wszystkie świadczenia medyczne dostępne dla Polaków. Problem widoczny jest na przykład w leczeniu zaćmy, która w koszyku świadczeń gwarantuje najprostszą soczewkę - mówił. - Jeśli chcemy mieć lepszą to musimy dopłacić - dodał.
 
 
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz