Reklama

Na studia medyczne brać wszystkich chętnych i kompetentnych

Polityka Zdrowotna
16/07/2021 10:47

W obliczu ogromnych braków kadrowych potrzebna jest szeroko zakrojona akcja marketingowa zachęcająca do studiowania medycyny i pielęgniarstwa. Brak limitów miejsc na studiach, a także sytem stypendialny dla studentów medycyny czy pielęgniarstwa mogłyby pomóc w odbudowaniu kadr. 

Przed dwoma laty Mateusz Morawiecki, szef rządu zwrócił uwagę, że skoro wykształcenie jednego lekarza trwa ok. 10 lat, to kosztuje od pół miliona zł do miliona złotych. Z kraju wyjechało wówczas około 30 tys. lekarzy. Polski nie stać "na takie straty", bo z wyliczeń ekonomicznych wynika, że "kraj stracił 30 mld zł". 

Pandemia COVID-19 jeszcze bardziej obnażyła braki kadrowe w polskich szpitalach. Wprawdzie rząd PiS już od lat sukcesywnie zwiększa limity przyjęć na studia medyczne i przybyło ich ostatnio o 20 proc. więcej, to jednak przez ostatni rok został postawiony pod ścianą. 

Reklama

- U nas w obliczu braku kadr powinna odbywać się wręcz akcja marketingowa zachęcająca do studiowania kierunków lekarskich. Należy przyjmować na nie wszystkich chętnych, którzy mają odpowiednie kompetencje. Gwarantować im stypendia, opłatę za akademiki itd. - wskazuje Tomasz Zalasiński, radca prawny i specjalista ds. ochrony zdrowia z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka

Tymczasem dziś specjaliści zachęceni wyższymi zarobkami w prywatnych podmiotach leczniczych uciekają z państwowego systemu ochrony zdrowia, a rzesza innych medyków osiąga wiek emerytalny. Według szacunków lekarskiej i pielęgniarskiej izby lekarskiej około 30 proc. kadry jest w podeszłym wieku.

Reklama

9 tyś. osób będzie przyjętych na nowy rok akademicki

Z raportu OECD "Health at a Glance: Europe 2020" wynika, że średnia liczba praktykujących lekarzy dla państw Unii Europejskiej wyniosła w 2018 roku 3,8. To znacznie więcej niż w Polsce, gdzie na 1000 mieszkańców przypadało 2,4 praktykujących lekarzy.

Rząd zatem i na ten rok przygotował więcej miejsc na studiach medycznych. Z rozporządzenia ministra zdrowia określającego limity przyjęć na kierunek lekarski i lekarsko-dentystyczny w roku akademickim 2021/2022, wynika, że limit przyjęć na kierunek lekarski zwiększy się o 346 miejsc w skali kraju. Na kierunku lekarskim, na maturzystów czekać będzie w sumie 9029 miejsc. W przypadku studiów dziennych, prowadzonych w języku polskim dla obywateli polskich i obcokrajowców, przewidziany limit wyniesie 5449 miejsc.

Reklama

Te miejsca będą na 22 uczelniach w kraju. Zdaniem ekspertów Polska nie ma innego wyjścia jak tylko kształcić więcej lekarzy. Bo pomysł rządowy na to, aby zapraszać do nas medyków zza wschodniej granicy, przyznając im warunkowe prawo do wykonywania zawodu, nie sprawdził się.

Polska krajem tranzytowym

- Oni i tak traktują Polskę jako kraj tranzytowy. Chcą tu popracować, a później jechać do Europy Zachodniej. U nas warunki pracy odbiegają od tego co tam jest. Choćby ze względu na to, że lekarz musi zajmować się biurokracją, a tam ma od tego asystentów - wskazuje Władysław Perchaluk, prezes Śląskiego Stowarzyszenia Szpitali Powiatowych. Podkreśla, że bez zatrudnienia kadry pomocniczej u nas praca lekarza będzie nie atrakcyjna. 

Reklama

Co ciekawe na 22 uczelnie kształcące medyków w Polsce aż cztery znajdują się w stolicy. Jeszcze kilka lat temu przyszłych lekarzy uczył tylko Warszawski Uniwersytet Medyczny. Dziś w gronie uczelni kształcących medyków jest także Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Uczelnia Łazarskiego i Uczelnia Medyczna im. Marii Skłodowskiej-Curie.

 - Rząd musi na ten obszar w najbliższym czasie kłaść nacisk, bo na kształcenie medyków duże środki są zaplanowane w Krajowym Planie Odbudowy - wskazuje dr. Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Reklama

 

Pieniądze z KPO na kształcenie kadr

Dziś uczelnie medyczne dostają na jednego studenta rocznie 36 800 zł. Tak podaje Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Po 6 latach studiów adepta medycyny czeka jeszcze ok. 5 lat specjalizacji. Czasami dyrektorzy szpitali utyskują, że młodzi lekarze mają dużo wiedzy teoretycznej, ale mało praktyki i można by chociaż o rok skrócić czas trwania specjalizacji

- Dobrze przygotowany lekarz jest bezpieczniejszy dla pacjenta. Nasze kształcenie nie trwa za długo. Ok. 10 lat trwa nauka lekarza także w innych państwach UE - wskazuje prof. Romuald Krajewski, były wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Reklama

Już raz rząd Platformy Obywatelskiej likwidował roczny staż podyplomowy dla studentów medycyny, ale rząd PiS przywrócił go kilka lat później. Wszystko zostało zatem po staremu. Nie po staremu zostały jednak zasoby kadrowe jakimi Polska obecnie dysponuje.

W latach 80-tych w Polsce dochodziliśmy już do liczby 2,5 lekarza /1000 mieszkańców. Nagle nabór na I rok studiów medycznych uległ zmniejszeniu z ponad 6000 studentów w roku 1987 do niewiele ponad 2000 w latach 1994 – 2000. 

Lekarze dla Układu Warszawskiego

Reklama

- Przyczyna była polityczna. Otóż stwierdzono, że kształciliśmy lekarzy dla potrzeb Układu Warszawskiego i należy z tym skończyć. Dopiero pod koniec pierwszej dekady naszego wieku zwrócono uwagę na brak lekarzy. W 2014 roku po otwarciu nowych wydziałów na studia przyjęto 3173 osoby. Krzywa przyjęć na kierunki lekarskie zaczęła rosnąć - zauważa Dr Jerzy Friediger, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego SP ZOZ w Krakowie

Z KPO, dzięki pieniądzom unijnym, na zdrowie będzie przeznaczone ok. 4,5 mld euro. Z tego ponad 700 mln euro trafi do szpitali powiatowych na ich restrukturyzację. 

Reklama

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości