Czy nowelizacja ustawy refundacyjnej wyląduje w koszu?

21 Lipca 2021, 9:31 leki

Wczoraj późnym popołudniem odbyło się drugie posiedzenie Parlamentarnego Zespół ds. Suwerenności Lekowej Polski. Ministerstwo Zdrowia podczas spotkania reprezentował wiceminister Maciej Miłkowski. Zgodnie z zapowiedzią analizowano możliwości związane z zapewnieniem bezpieczeństwa lekowego w czasie pandemii COVID-19 i stan przygotowania do czwartej fali. Jednak jednym z najgorętszych tematów była ocena i wnioski do nowelizacji projektu ustawy refundacyjnej. Fala negatywnych komentarzy wyraźnie zirytowała przedstawiciela resortu zdrowia.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, odpowiedzialny m.in. za obszar refundacji, zabrał głos jako pierwszy. Minister podkreślił, że początek pandemii rozpoczął od dużego spotkania z branżą farmaceutyczną, gdzie dostępność leków w naszym kraju miała być traktowana priorytetowo. Zwrócił również uwagę, że sytuacja dotycząca leków szpitalnych podczas trwania pandemii była dobra i nie odnotowano istotnych braków, choć na przełomie marca i kwietnia tego roku „byliśmy na styku wykorzystania zapasów” w pojedynczych przypadkach. Duże problemy technologiczne dotyczyły natomiast tlenu ratującego życie pacjentom z COVID-19.

Choć minister dość skutecznie próbował udowodnić, że bezpieczeństwo lekowe w dobie pandemii nie było zagrożone, to już w trakcie drugiej części obrad musiał zmierzyć się z istotną krytyką ustawy refundacyjnej. Temat był na tyle palący, a obecni mieli być tak dobrze zaznajomieni z projektem nowelizacji, że podczas spotkania pominięto prezentację projektu przez ministerstwo i rozpoczęto od ocen ekspertów.

 

Nowela ust. refundacyjnej: będzie wysłuchanie publiczne

 

Zmiany w ustawie refundacyjnej oczekiwane od dawna

W tym temacie jako pierwszy głos zabrał w imieniu Fundacji Watch Health Care, jej założyciel i były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową, Krzysztof Łanda.

- Ja uważam, że jest to dobry projekt ustawy i zawiera wiele bardzo ważnych i potrzebnych rozwiązań, które powinny być wprowadzone już całe lata temu – zaczął. Jak zwrócił uwagę, większość tych postulatów była składana nawet dekadę temu, co wskazuje na to, że są „potrzebne, konieczne i dawno temu powinny być wprowadzone”. Ekspert zwrócił również uwagę na pewne istotne braki w regulacjach. 

- Po pierwsze brakuje mi podejścia egalitarnego do leków sierocych, a właściwie do pierwszej technologii o udowodnionej efektywności klinicznej w danym wskazaniu ultra rzadkim - apelował. K.Łanda przypominał, że „lepszy jest nawet najsłabszy RTR (refundacyjny tryb rozwojowy) niż żaden” i w tym upatruje istoty projektu.

 

Nie leki a producenci odpowiadają za bezpieczeństwo

Na niepokojącą tendencję zwrócił uwagę Krzysztof Kopeć, prezes PZPPF, czyli związku zrzeszającego krajowych producentów leków, analizując, że to nie wybrane przez resort zdrowia leki gwarantują bezpieczeństwo, tylko producenci.

- Jeśli przez politykę cenową ministerstwa, producent będzie dalej obniżał swoją marżę, czyli dochodowość, co do cen leków, które i tak są już jednymi z najtańszych w Europie, to produkcja w Polsce się nie będzie zwiększać – i to sobie jasno powiedzieć.

- Cieszymy się, że w projekcie znalazły się kwestie związane z bezpieczeństwem i że one wreszcie są zmapowane; przestrzegamy tylko, że narzędzia, które są tam zaproponowane, nie zwiększą, a wręcz odwrotnie zadziałają na stymulację do inwestycji w Polsce. Proponujemy skupić się teraz na takim doprecyzowaniu przepisów, aby efektywnie zwiększały suwerenność lekową naszego kraju - apelował. 

 

Niektórym lekom będzie ciężko trafić na listę refundacyjną

 

Kontynuując mnożące się wątki zastrzeżeń do nowelizacji projektu ustawy refundacyjnej, głos zabrała także prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska Irena Rej.

Prosiliśmy o pilotaż, to najprostszy sposób, który można zastosować na krótki czas i zobaczyć, czy zaproponowane przez nas rozwiązania dają jakieś efekty, czy nie dają.

- W Polsce są firmy, które zainwestowały pieniądze, wybudowały fabryki bądź przejęły polskie fabryki i rozwinęły tę produkcję, ale przykładowo wytwarzają substancje czynne w swoim kraju i przewożą je do Polski, bo tu produkują leki. Te firmy nie będą uwzględniane w propozycji ministerstwa, bo nie produkują w Polsce tej substancji – zwracała uwagę. – To jest wybiórcze traktowanie, trzeba nagradzać firmy, a nie czynności, które robią - nawiązała do słów K.Łandy. 

Dodała, że Polska zaczyna produkować "leki z wyższej półki", w tym leki biologiczne. Jej zdaniem należałoby się zastanowić, w jaki sposób wspierać tych, którzy będą przyczyniali się do ich rozwoju.

– Trzeba też widzieć, co która firma wnosi, jaki wkład daje w rozwój tego przemysłu, bo nie wystarczy tylko produkować. Know how jest najważniejszą rzeczą, która powoduje, że produkcja tych leków może ruszyć w Polsce – dodała Rej. - Zakończmy dywagacje i przejdźmy do konkretów - apelowała.

Parę kroków w tył

 

Bogna Cichowska-Duma, dyrektor generalna INFARMY, zrzeszającej firmy innowacyjne, zwróciła z kolei uwagę, że związkowi zależy na tym, „by zakres leków produkowanych w Polsce był jak największy i żeby warunki do prowadzenia biznesu i działalności gospodarczej były jak najlepsze”. Stwierdziła też, że do proponowanych zapisów ustawy, nie może odnieść się przychylnie. 

- Uważamy, że zasadnicza część tak długo przygotowywanej ustawy dotyczy szerokiego zakresu zmian, głównie proceduralnych, odnoszących się jedynie do sposobu rozpatrywania wniosków refundacyjnych. Większość dotyczy relacji między administracją, ministerstwem zdrowia, a firmami farmaceutycznymi, w sposób, który umacnia pozycję resortu zdrowia, a zwiększa nieprzejrzystość i nieprzewidywalność procesu, co może wiązać się z zachwianiem bezpieczeństwa lekowego pacjentów – zwracała uwagę B.Ciechowska-Duma. Konkludując szereg swoich uwag, efekt działania nie zwiększy opłacalności produkcji krajowej, ani nie zapewni bezpieczeństwa lekowego.

- Proponujemy zrobienie parę kroków w tył i rozpoczęcie procesu długo oczekiwanej nowelizacji ustawy refundacyjnej od skonsultowania jej z szeregiem odbiorców tej ustawy, czyli zarówno środowisk medycznych, pacjenckich, hurtowników, dostawców, producentów leków - apelowała.

 

Firmy farmaceutyczne będą postawione pod ścianą

Wiceminister rozczarowany i zirytowany

Odnosząc się do zarzutów, wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski, stwierdził, że błędnym założeniem była dyskusja bez omówienia projektu, bo najwidoczniej, jego przedmówcy nie czytali dokładnie zapisów nowelizacji. Jego zdaniem argumenty nie były trafne wobec finalnego kształtu propozycji. Zirytowany przyznał, że „warto rozmawiać o tym co jest, a nie o tym czego nie ma”, przyznając, że dostrzega istotną krytykę wobec proponowanych regulacji. Rozczarowany faktem, że „wszyscy są niezadowoleni”, stwierdził, że związku z tym, „być może faktycznie nie warto się zabierać za refundację”, bo istnieje wiele innych, palących kwestii.

- Możemy zająć się właśnie teraz pozostałymi ustawami, które nie były jeszcze nowelizowane, czyli na przykład prawem farmaceutycznym. Do końca kadencji zostały raptem dwa lata, możemy po prostu refundację sobie zostawić i wrócić do niej ewentualnie w kolejnej kadencji - mówił zirytowany.

- Nie mamy czasu. Teraz jest COVID, jest czas ważny, w związku z tym nie ma sensu zajmować się w ogóle refundacją - grzmiał. 

- Państwa oczekiwania są takie, żeby już nie było żadnej obniżki, żeby nie było żadnych negocjacji, żeby zabetonować obecny stan na najbliższe lata. I wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Państwo będą mieli wysokie zyski, a my będziemy mieli dużo mniej pracy - zwrócił się do obecnych na sali. 

- Od 2012 roku wszyscy wiedzieli, że ta ustawa powinna być znowelizowana. Tylko jakoś się nie udaje. Jeśli już czekaliśmy 8, 9 lat, to możemy poczekać kolejne 9. Przeżyjemy to spokojnie - ironizował. 

- Oczywiście będę prowadził rozmowy i negocjacje, ale jeśli nie ma chęci, żeby rozmawiać, to wolałbym już to skończyć teraz szybko i mieć czas zająć się zupełnie innymi rzeczami – konkludował wyraźnie poddenerwowany.

 

Kilka dni temu większość organizacji zrzeszających branżę apelowała do resortu zdrowia o wycofanie się z obecnej nowelizacji ustawy refundacyjnej. Ministerstwo we wtorek poinformowała także, że w związku z trwającymi konsultacjami społecznymi projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej zaprasza przedstawicieli organizacji i stowarzyszeń pacjentów na wysłuchanie publiczne. Delegacje organizacji mogą do czwartku 29 lipca przesyłać swoje zgłoszenia do udziału w wysłuchaniu publicznym.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz