Opieka ginekologiczna wymaga systemowych zmian

21 Lipca 2021, 14:15 ciąża

W środę posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia wysłuchali informacji ministra zdrowia na temat leczenia chorób ginekologicznych i opieki ginekologicznej. Jak oceniają posłowie i eksperci społeczni, opieka ginekologiczna wymaga systemowego podejścia, a nie tylko doraźnych rozwiązań. Głównymi problemami są mierniki satysfakcji pacjentów oraz finansowanie świadczeń.

Jak poinformował podczas posiedzenia komisji wiceminister Waldemar Kraska, w 2020 roku nieznacznie spadła liczba poradni ginekologicznych i odnotowano znaczący spadek liczby zrealizowanych świadczeń planowych i badań profilaktycznych. 

Stan lecznictwa ginekologiczno-położniczego 

W 2019 roku zakontraktowanych było 2475 poradni ginekologiczno-położniczych. W ubiegłym roku liczba ta była nieznacznie mniejsza i takich poradni było już 2408.

Znaczący spadek odnotowano w liczbie udzielanych świadczeń. W 2019 r. zrealizowano ich ponad 8,5 mln a w ubiegłym roku było to już niespełna 7 mln.

W tym okresie szczególnie spadła liczba pobrań materiału szyjki macicy do cytologii z ponad 460 tys. w 2019 r. do niespełna 300 tys. w 2020 r. Również w ginekologii onkologicznej spadła liczba świadczeń z ponad 240 tys. do 178 tys.

W zakresie świadczeń szpitalnych w obszarze ginekologii i położnictwa utrzymano podobny poziom liczby świadczeniodawców oraz udzielanych świadczeń.

Czas oczekiwania na specjalistów nie stanowi problemów dla pacjentów.Czas oczekiwania na świadczenie w trybie CITO do poradni ginekologiczno położniczej czy do oddziałów szpitalnych jest natychmiastowy. W zakresie przypadków planowych czas oczekiwania to ok 2 dni do oddziałów szpitalnych oraz około 5 dni do poradni.

W czasie dyskusji najczęściej poruszonym wątkiem była kwestia jakości opieki okołoporodowej nad pacjentkami, wycena świadczeń ginekologiczno-położniczych oraz dostęp do profilaktyki na obszarach miejskich i dla osób wykluczonych komunikacyjnie. 

Problemem z jakością 

Posłowie często przytaczali zarzuty wobec braku kompetencji kadry medycznej bądź nietrzymanie się ustanowionych w 2019 r. standardów opieki, szczególnie w przypadku opieki nad pacjentkami, które poroniły bądź urodziły martwe dziecko. Jednak to nie jedyne głosy kobiet, które negatywnie oceniały umiejętności komunikacyjne kadry medycznej na oddziałach położniczo-ginekologicznych w Polsce. 

Jak wskazywał w dyskusji Konsultant Krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski "ani NFZ ani MZ nie nagradza i nie różnicuje kontaktu szpitala, który posiada certyfikat jakości jak również to, że szpital ma tytuł przyjazny dziecku". Jak ocenił, dopóki nie będzie to nagradzane i dopóki szpital ma sam siebie kontrolować raz w roku, to sytuacja się nie poprawi. 

Wiele problemów poruszonych w toku dyskusji dotyczyło elementów jakości usługi oraz satysfakcji pacjenta. Nie mamy zwyczaju badać tego w sposób planowy i systemowy. Warto byłoby ten element uwypuklić poprzez nagrodzenie szpitali dbających o wyższy poziom obsługi pacjenta - mówił prof. Mariusz Bidziński, Konsultant Krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Potrzeba zmiany systemowej 

Przynajmniej w zakresie położnictwa i ginekologii rzecz wymaga rozwiązań systemowych a nie doraźnych - podkreślił prof. Krzysztof Czajkowski konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

Jak wyliczał, szpital na I poziomie opieki musi mieć zapewnioną całodobową opiekę co najmniej jednego specjalisty. Nie musi zapewniać znieczulenia czy neonatologa. Z kolei szpital 3 poziomu musi zapewniać; dwóch specjalistów, całodobową opiekę 3 lekarzy, konieczność zapewnienia znieczulenia śródporodowego - co wiąże się z zatrudnieniem 2 anestezjologów. - Wycena świadczenia jest identyczna na obu poziomach - wskazał.

- Restrukturyzacja musi objąć również istnienie oddziałów gdzie jest powyżęj 200-300 porodów. Jeśli personel złożony z lekarza i kilkunastu położnych do obsługi 1-2 porodów dziennie to z punktu widzenia pacjenta, ten jest obsłużony kompleksowo jednak z punktu widzenia medycyny i ekonomii ma to bardzo ograniczone znaczenie - dodał prof. Krzysztof Czajkowski 

Zdaniem ekspertów należy także pochylić się nad kwestią dostępu do świadczeń ginekologiczno-położniczych na obszarach wiejskich. Tu konieczna jest reakcja Narodowego Funduszu Zdrowia. Pomóc mogłoby także szersze wykorzystanie położnych środowiskowych.

- W sytuacjach nagłych pacjentki powinny zgłaszać się do szpitala, ale jeśli mówimy o planowych wizytach i profilaktyce to nawet wiejskie ośrodki ginekologi będąc otwarte raz w tygodniu byłby w stanie zrealizować potrzeby mieszkańców. Ograniczeniem jest jednak wymóg przy podpisaniu umowy gabinetu z NFZ dotyczący czasu otwarcia w tygodniu. Wymóg 6 dni i popołudniowych godzin otwarcia w tygodniu jest nie do zrealizowania - mówił prof. Krzysztof Czajkowski.

- Liczba kadr lekarskich, którą dysponujemy jest wystarczająca do pokrycia struktury w układzie miejskim. Rekomenduje wykorzystanie położnych środowiskowych będące w licznej grupie w Polsce. Ich kompetencje i możliwości nie są w tym zakresie do końca wykorzystywane - wskazał prof. Mariusz Bidziński.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz