Problem zdarzeń niepożądanych. Jak robią to w Szwecji?

26 Lipca 2021, 13:46 operacja

Szacuje się, iż rocznie na świecie przeprowadza się ponad 420 mln hospitalizacji, z czego ponad 47 mln z nich towarzyszą zdarzenia niepożądane. O zdarzeniach niepożądanych wciąż mówi się za mało, a stanowią przecież istotny i nieodłączny problem praktyki medycznej na całym świecie. 

Wygląda na to, że "obnażenie" problemu zdarzeń niepożądanych jest obecnie bliżej niż kiedykolwiek. Wszystko za sprawą zapowiedzianej kilka miesięcy temu ustawy o jakości w ochronie zdrowia, do której przyjęcia to nie pierwsze już podeście.

Ustawa ma wprowadzić m.in. niejawny rejestr zdarzeń niepożądanych, który prowadzić będzie Narodowy Fundusz Zdrowia. A wszystko to w oparciu o system no-fault (bez orzekania o winie). Projekt wspominanej ustawy został skierowany do konsultacji publicznych w czwartek 22 lipca b. r.

Czym jest zdarzenie niepożądane?

Choć o realną sprawozdawczość w tym zakresie bardzo trudno, bezdyskusyjnym jest, że zdarzenia niepożądane występują w każdym systemie ochrony zdrowia na świecie. Całkowita ich eliminacja jest niemożliwa. Należy natomiast zastanowić się, jak zminimalizować ryzyko ich wystąpienia?

Zdarzenie niepożądane definiuje się jako szkodę wywołaną w trakcie lub w wyniku leczenia, która nie jest związana z naturalnym przebiegiem choroby lub stanem zdrowia pacjenta. 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wyszczególnia czynniki wpływające na ryzyko wystąpienia zdarzenia niepożądanego. Należą do nich m.in.: brak szkoleń personelu medycznego, niewłaściwe oszacowanie ryzyka towarzyszącego różnym interwencjom medycznym, mylna identyfikacja pacjenta, zła komunikacja czy przepracowanie personelu medycznego - jeden z ważkich problemów polskiej ochrony zdrowia. 

Czy w systemie opieki zdrowotnej, w którym, brakuje lekarzy oraz pielęgniarek, duża część 
z nich jest przemęczona a średnia wieku jest bliska wiekowi emerytalnemu, system rejestracji zdarzeń niepożądanych może działać i odnieść sukces?

Zdarzeniem niepożądanym obarczona jest każda procedura medyczna

Najczęstsze zdarzenia niepożądane dotyczą procedur chirurgicznych, farmakoterapii oraz zakażeń szpitalnych. Nie ma dnia, żeby z powodu błędu w farmakoterapii ktoś nie poniósł śmierci. Do zdarzeń związanych z działalnością kliniczną należą m.in.: pozostawione w polu operacyjnym ciało obce, uszkodzenie ciała w wyniku zabiegu operacyjnego, mylna identyfikacja chorego czy niedostarczona na czas opieka. Do zdarzeń z zakresu farmakoterapii zalicza się: błędne podanie leku (w tym m.in. niewłaściwa dawka, droga czy czas podania). Do pozostałych zdarzeń niepożądanych zaliczają się także: awarie sprzętu, niedostateczne obsady dyżurowe, odleżyny, upadki czy samobójstwa pacjentów.

Strach przed zgłaszaniem zdarzeń niepożądanych

W Polsce nie funkcjonował do tej pory żaden centralny rejestr zdarzeń niepożądanych, nie znamy także rzeczywistej liczby takich zdarzeń, bo wielu z nich po prostu się nie zgłasza. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest strach przed konsekwencjami. Jeśli już, częściej zgłasza się niegroźny upadek czy oddalenie pacjenta a nie chociażby błąd w podaniu leku czy osunięcie pacjenta ze stołu operacyjnego, choć oczywistym jest, że to ostatnie zdarza się relatywnie rzadziej. Cokolwiek jednak, co spowodowało zgon lub trwały uszczerbek na zdrowiu jest zdarzeniem ciężkim lub bardzo ciężkim, dlatego rekomenduje się sprawozdawanie właśnie tego typu zdarzeń. Ich analiza z całą pewnością wpłynie z czasem na podniesienie bezpieczeństwa i jakości świadczonych usług.

A o potrzebie zwiększenia bezpieczeństwa pacjenta mówi się od lat. Zgodne jest tutaj całe środowisko medyczne. Obecnie możemy korzystać z wielu dobrych praktyk funkcjonujących na świecie już od dawna. Pewien wzór w tym zakresie stanowią chociażby Szwedzi. W tym skandynawskim kraju nie orzeka się o winie a dowodzi, że zdarzenie miało miejsce. Poszkodowanemu pacjentowi należy się zaś rekompensata za powstały uszczerbek. W całym systemie zgłaszania zdarzeń niepożądanych koronną zasadą jest, by premiować zgłaszanie tego typu zdarzeń a nie udowadniać czyjąś winę. Z pomocą przychodzi także pogłębiona analiza zdarzenia, by z czasem podobnych sytuacji było możliwie najmniej. 

Jakie są dobre praktyki w zakresie rejestrowania zdarzeń niepożądanych?

Założeniem dobrze działającego systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych bez wątpienia winien być system no-fault. Rozwiązaniu powinny również towarzyszyć regulacje pozwalające chronić zgłaszających lub uczestniczących w zdarzeniu, tak by w przekazywanie informacji na temat zdarzeń realnie mógł być zaangażowany cały personel medyczny. Niezbędnym jest także, by system zapewniał właściwą poufność przekazywanych danych. Rekomenduje się również, by zgłaszanie zdarzeń niepożądanych działało w pełni niezależnie od systemu skarg kierowanych chociażby do Rzecznika Praw Pacjenta. Dopiero przyjęcie takich rozwiązań będzie sprzyjać pozyskiwaniu rzeczywistych informacji dotyczących występujących w jednostce zdarzeń niepożądanych, służąc poprawie jakości i bezpieczeństwu udzielanych świadczeń.

W tym miejscu warto wspomnieć, że system monitorowania zdarzeń niepożądanych to nie tylko zdarzenia, które uczyniły szkodę pacjentowi, ale także te, które jej nie wyrządziły oraz tak zwane zdarzenie niedoszłe. Za zdarzenie niedoszłe uznaje się, okoliczność, w której przez przypadek lub w wyniku podjętej na czas interwencji nie doszło do wspomnianego zdarzenia niepożądanego. 

Jak miałoby to wyglądać w Polsce?

W polskim systemie ochrony zdrowia, zgodnie z założeniami opublikowanej w czwartek ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta obsługą systemu rejestru zdarzeń niepożądanych zajmie się Narodowy Fundusz Zdrowia, na którym od wejścia w życie wspomnianej ustawy będzie spoczywać bardzo wiele dodatkowych i istotnych dla systemu zadań. Osobą odpowiedzialną za prowadzenie wewnętrznego systemu zapewnienia jakości i bezpieczeństwa pacjenta będzie natomiast kierownik podmiotu leczniczego.

Ustawa nakazuje podmiotom leczniczym monitorowanie zdarzeń niepożądanych, poprzez ich zgłaszanie, systematyczną analizę oraz wdrażanie wniosków z prowadzonych analiz, które to miałyby na celu „zapobieżenie wystąpieniu takich samych i podobnych zdarzeń niepożądanych w przyszłości.” W tym celu w jednostce działać mają specjalnie powołane zespoły.

Zgodnie z art. 20 ust. 3 projektu ustawy „Zgłoszenie zdarzenia niepożądanego nie stanowi podstawy do wszczęcia wobec osoby, która tego zgłoszenia dokonała, postępowania dyscyplinarnego, postępowania w sprawie o wykroczenie lub postępowania karnego, chyba że w wyniku prowadzonej analizy przyczyn źródłowych zdarzenie to okaże się czynem popełnionym umyślnie.” Projekt ustawy zwraca również uwagę na konieczność zapewnienia właściwej ochrony, która to miałaby uniemożliwić identyfikację osób, w tym również pacjentów biorących udział w zdarzeniu lub wyłącznie zgłaszających takie zdarzenie. Brak konsekwencji ze zgłoszenia zdarzenia okaże się najpewniej podstawowym warunkiem, by zdarzenia niepożądane były w ogóle sprawozdawane. 

Dokument przewiduje także wprowadzenie specjalnego Funduszu Kompensacyjnego, który będzie w dyspozycji Rzecznika Praw Pacjenta. To właśnie z jego środków będą wypłacane pieniądze poszkodowanym.  

Każdy kij ma natomiast dwa końce. Płatnik sprawozdawane do siebie zdarzenia będzie poddawał analizie, co jak stwierdzono może stanowić podstawę do różnicowania wysokości środków dla placówek medycznych. W tym miejscu nasuwa się jednak pytanie, czy szpital będzie "nagradzany" za należyte sprawozdawanie i analizowanie zdarzeń niepożądanych (co początkowo mogłoby dodatkowo zachęcić szpitale do mobilizacji w tym zakresie) czy niejako ”karany” np. obniżką finansowania, gdy takich zdarzeń zdaniem płatnika okaże się za dużo. W  takim przypadku, w obawie przed możliwą utratą środków i w obliczu zagrożenia generowania zadłużenia jednostki, żadnemu z dyrektorów nie będzie niestety zależało na należytym zgłaszaniu zdarzeń, co więcej może to spowodować dodatkowe represje wymierzone w personel chcący zdarzenia raportować.

Pozostaje oczekiwać, czy i w jakim kształcie kontrowersyjna a jednocześnie wyczekiwana od lata ustawa wejdzie w życie. Przede wszystkim dla dobra pacjenta.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz