Centrum Monitorowania Jakości do likwidacji

29 Lipca 2021, 9:53 Senior w szpitalu

Już nie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, ale Narodowy Fundusz Zdrowia będzie zajmował się akredytacją szpitali - przewiduje projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia skierowany do konsultacji. Według przedstawicieli szpitali przyznawaniem akredytacji powinna zajmować się niezależna instytucja, ale nie płatnik, czyli NFZ. Jakie widzą zagrożenia wynikające z propozycji nowych rozwiązań?

Obecnie to Agencja Oceny Jakości w Ochronie Zdrowia przeprowadza ocenę do akredytacji szpitalom, które zgłoszą się z takim wnioskiem. Decyzję o akredytacji wydaje zaś minister zdrowia.

Podstawową ideą akredytacji jest ocena w oparciu o ustalone i jawne kryteria dotyczące m.in. bezpieczeństwa w placówce. Akredytacja to dobrowolny proces, którzy potwierdza jakość pracy oraz daje prestiż.

Po zmianie finansowania szpitali w ramach sieci, posiadanie akredytacji przekłada się także na lepsze warunki finansowe w ramach umów z NFZ. Dzięki akredytacji szpitale mogą otrzymać od NFZ dodatkowo od 1 do 2 proc. ryczałtu - w zależności od uzyskanego wyniku certyfikacyjnego.

Obecnie liczba szpitali posiadających akredytację to 180. Z kolei wśród placówek podstawowej opieki zdrowotnej akredytację ma 245 podmiotów. Tytuł szpitala akredytowanego jest przyznawany na trzy lata.

 

CMJ do likwidacji

Projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia przygotowany przez resort zdrowia zakłada, że ustawa z 2008 r. o akredytacji w ochronie zdrowia traci moc, a "Z dniem 31 grudnia 2022 r. likwiduje się Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia" – przewidziano.

Ponadto w myśl projektu, od 1 stycznia 2023 r. wykonywane dotychczas przez CMJ zadania i kompetencje stają się zadaniami Narodowego Funduszu Zdrowia. To właśnie Fundusz ma być odpowiedzialny za proces akredytacji, a jednocześnie dodatkowo za autoryzację szpitali, czyli obowiązkowe poddawanie się ocenie jakości przez placówki.

Zmiana ta budzi obawy przedstawicieli szpitali i samorządów, które są często organami założycielskimi dla szpitali.

Jak mówi Bernadetta Skóbel, prawnik ze Związku Powiatów Polskich, przeniesienie kompetencji dotyczących akredytacji szpitali do NFZ oznacza dodatkowe wzmocnienie pozycji Funduszu wobec szpitali.

Dodaje, że placówki - w obawie przed tym, że nie otrzymają akredytacji - nie będą występować np. z roszczeniami wobec Funduszu.

- To czynnik, który jeszcze bardziej wzmacnia NFZ, umacnia jego pozycję jako monopolisty. To pomysł, który powoduje osłabienie pozycji podmiotów medycznych względem płatnika i uzależnia ich od płatnika w 100 proc. - ocenia projekt.

Proces akredytacji powinien więc nadal być w „niezależnej” instytucji, czyli jak do tej pory w CMJ lub innej powołanej do tego celu instytucji. Poprzedni projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia sprzed kilku lat mówił o powołaniu Agencji Oceny Jakości w ochronie zdrowia.

Oddzielić płatnika od organizacji

Także dr Jerzy Friedriger, dyrektor szpitala im. Żeromskiego w Krakowie przypomina, że cała idea reformy systemu ochrony zdrowia polegała na tym, aby oddzielić płatnika od organizacji.

- Tymczasem tutaj, to jest całkowicie zaburzone. Zadania, które powinien mieć organizator świadczeń, którego de facto nie ma, przejmuje NFZ, który jest płatnikiem - mówi.

- Akredytacja jest sprawą merytoryczną i jest już powołana do tego oddzielna instytucja, czyli Centrum Monitorowania Jakości w ochronie zdrowia. Jest to więc ewidentnie dążenie do ręcznego sterowania przez NFZ wszystkim, co dotyczy ochrony zdrowia i co dotyczy szpital - ocenia.

Według J. Friedrigera, projekt pokazuje jeden kierunek, że wszystkim ma kierować płatnik. - Już obecnie placówka i jej dyrektor ma niewielki wpływ na cokolwiek, ale ponosi za wszystko odpowiedzialność - wskazuje dr J. Friedriger.

Jak podkreśla, jeżeli NFZ będzie jedynym oceniającym pracę szpitala, to placówki będą obawiały się z nim nie zgodzić czy pójść na drogę sądową w innym zakresie.

Posiadanie przez szpital akredytacji powoduje też zwiększenie poziomu finansowania. Dyrektor krakowskiej placówki widzi tu kolejne zagrożenie. - Jeżeli to NFZ będzie przyznawał  akredytacje, to oczywistą rzeczą jest, że celem będzie nie faktyczna ocena, ale zmniejszenie liczby jednostek akredytowanych - ostrzega. Przyniosło by to bowiem oszczędności w budżecie NFZ.

Z kolei Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie podkreśla, że to właśnie NFZ ma odpowiednie struktury w całym kraju, aby prowadzić ocenę jakości w placówkach. Według niego ma też większe przełożenie, aby egzekwować przestrzeganie standardów, w porównaniu do CMJ.

 

Podwójny system oceny jakości

Wprowadzenie obowiązkowej autoryzacji szpitali oraz przeniesienie zadań związanych z akredytacją do NFZ może rodzić obawy, że  akredytacja, do której szpital musi się przygotować i zainwestować w szereg rozwiązań czy procedur, aby spełniać standardy jakości, straci na znaczeniu. Nie będzie oznaczać już takiego prestiżu po wprowadzeniu obligatoryjnego systemu autoryzacji wszystkich szpitali finansowanych z NFZ.

W autoryzacji bowiem również chodzi o ocenę jakości; od obiektywnych wskaźników dotyczących leczenia, jak np. stopień rehospitalizacji czy zakażeń wewnątrzszpitalnych, po ocenę satysfakcji pacjenta. Obecnie pacjenci placówek z autoryzacją wypełniają ankiety, w których oceniają zadowolenie z leczenia i opieki. W przypadku autoryzacji również brane będzie pod uwagę poziom satysfakcji i odczucia pacjentów.

Jeżeli każdy szpital będzie musiał spełniać określone kryteria jakości, aby otrzymać autoryzację, to czy dodatkowo będzie jeszcze sięgał po akredytację? Wszystko zależy od tego, jakie będą kryteria do spełnienia, aby otrzymać autoryzację, a te szczegółowo mają być opisane w rozporządzeniach do ustawy.


Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz