K.Saczka: Inspekcja jest gotowa na kolejny wzrost zakażeń - WYWIAD

05 Sierpnia 2021, 9:07

O cyfrowej rewolucji w Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a także wyzwaniach związanych z pandemią COVID-19 i przygotowaniach do IV fali zachorowań - mówi w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej Krzysztof Saczka, kierujący od listopada ub. roku Inspekcją w zastępstwie Głównego Inspektora Sanitarnego.

Polityka Zdrowotna: Lubi Pan wyzwania? Zdecydował się Pan przyjść do Sanepidu w niełatwym czasie?

Krzysztof Saczka: Przyszedłem do Inspekcji Sanitarnej po to, aby zająć się unowocześnianiem instytucji i wsparciem - przede wszystkim w zakresie informatyzacji. Następnie decyzją Premiera objąłem obowiązki Głównego Inspektora Sanitarnego i kieruję całą Inspekcją. Faktycznie lubię wyzwania.

Informatyzacja Sanepidu to już było wyzwanie, tym trudniejsze do przeprowadzenia, że w okresie pandemii, przy dodatkowych obowiązkach i w szybkim tempie.

Był to bardzo trudny moment, bo gdy przejąłem kierowanie Inspekcją Sanitarną byliśmy w szczycie zakażeń jesiennych: był to koniec listopada. Wtedy jeszcze wiele rozwiązań cyfrowych nie funkcjonowało. Inspekcja wtedy w dużym zakresie realizowała jeszcze zadania na papierze. Byliśmy w fazie wdrażania naszej platformy SEPIS, czyli Systemu Ewidencji Państwowej Inspekcji Sanitarnej i to narzędzie pozwoliło nam już sprawnie zrealizować zadania w fali wiosennej.

Kiedy przyszedł Pan do Inspekcji na pewno miał pewną wizję niezbędnych zmian. Czy pandemia i nowe zadania wpłynęły na ich weryfikację?

Przychodziłem do Inspekcji ze świadomością, będzie dużo do zrobienia, że Inspekcja technologicznie nie jest przystosowana do realiów, że trzeba będzie włożyć bardzo dużo pracy, aby ten stan rzeczy zmienić.

Pojawiło się szereg innych wyzwań związanych z organizacją pracy czy z koordynacją nowych zadań. Gdy przejąłem kierowanie Inspekcją Sanitarną kluczowe kwestie, oprócz wdrażania narzędzi informatycznych i nowych technologii, wiązały się z odpowiednią organizacją pracy całej Inspekcji oraz koordynacją zadań w ramach całej Inspekcji. Dotychczas jednostki te funkcjonowały w zasadzie niezależnie: każda z nich postępowała zgodnie ze swoim stanem wiedzy, co niejednokrotnie wyglądało w ten sposób, że w jednym regionie takie same sprawy procedowano w jeden sposób, a w innym regionie – w inny. Należało to skoordynować i ujednolicić.

Czy to już się udało?

W dużej części tak, natomiast jest jeszcze bardzo wiele rzeczy do zrobienia. Mamy przyjętą strategię działania i systematycznie, krok po kroku, dążymy do tego, aby ją zrealizować.

Pojawiały się jednak wobec Pana zarzuty, że kierować Inspekcją powinien lekarz. Opozycja domagała się nawet Pana odwołania. Czy faktycznie tą instytucją powinien kierować lekarz?

Odniósłbym się do tego inaczej. Wymogi opisane są w ustawie o Inspekcji Sanitarnej. Natomiast z punktu widzenia zarządzania całą instytucją, kierowania nią. W moim przekonaniu to powinien być manager, który jest w stanie sprawnie skoordynować wszelkie prace. Natomiast jeżeli mówimy o zagadnieniach merytorycznych, to ten manager ma do dyspozycji odpowiednie zasoby, czy też narzędzia, z których może w każdej chwili skorzystać. Na poziomie Głównego Inspektoratu Sanitarnego są to odpowiednie departamenty merytoryczne, fachowcy wysokiej klasy, którzy posiadają odpowiednią wiedzę specjalistyczną. Jest również Rada Sanitarno-Epidemiologiczna, czyli ciało doradcze. Jest również Państwowy Zakład Higieny, ale też mogę korzystać ze wsparcia różnych ekspertów czy instytucji - jeżeli chodzi o to wsparcie merytoryczne, to nie jest problem.

A jak układa się współpraca z Radą Sanitarno-Epidemiologiczną?

Nasza współpraca układa się dobrze. Rada analizuje nam różne zagadnienia merytoryczne i wspiera departamenty merytoryczne GIS w odpowiednich zakresach.

Wrócę do SEPIS-u i tego, co udało się już osiągnąć. Gdy rozpoczęła się pandemia, Sanepid nie był przygotowany technicznie do takiego wyzwania. W ciągu kilku, kilkunastu miesięcy Inspekcja przeszła dużą zmianę, transformację m.in. pod względem informatyzacji i cyfryzacji zadań. Co jeszcze będzie wprowadzane w związku z IV falą lub pomimo niej?

System SEPIS został wdrożony pod koniec października ubiegłego roku, czyli już w trakcie okresu, gdy zmagaliśmy się już z dużym wzrostem liczby osób zakażonych. W pierwszej kolejności system elektronizował nam ścieżkę kontaktu między infolinią a stacjami sanitarno - epidemiologicznymi. Również w ramach tego systemu wdrożyliśmy cztery formularze do bezpośredniego kontaktu klientów. Wdrożyliśmy pewne standardy w zakresie realizacji zadań, które w kolejnych etapach przeniosły się również na inne elementy.

Kolejny ważnym elementem w SEPIS-ie było wdrożenie tzw. “stacji wirtualnej”. Polegało to na tym, że mogliśmy oderwać się od struktury powiatowej i popatrzeć na realizację zadań przez pryzmat portfela wojewódzkiego. Pozwoliło nam to zmitygować ryzyka związane z absencjami kadrowymi. Mieliśmy przecież wcześniej takie sytuacje, że po zakażeniu pracowników jednej stacji powiatowej, cała stacja była zamknięta, a jej zadania ktoś musiał zrealizować. Przez pryzmat portfela wojewódzkiego ten problem w zasadzie zniknął, dlatego, że te zadania mogli realizować wszyscy pracownicy I nawet jeżeli jacyś pracownicy nie pracowali - nie miało to znaczenia. W fazie wiosennej mieliśmy trudną sytuację była w woj. mazowieckim, więc pracownicy z innych województw mogli wspomóc Mazowsze. Jeżeli wrócimy pamięcią do poprzedniego roku, gdy na Śląsku była trudna sytuacja, to pracownicy z innych części kraju musieli fizycznie tam pojechać, aby wspomóc ten region. Obecnie przy pomocy narzędzi cyfrowych możemy spokojnie zrealizować zadania w jednej części kraju będąc fizycznie w zupełnie innej.

Istotne jest to, że w ramach stacji wirtualnej, możemy efektywniej wykorzystać zasoby ludzkie. Wiadomo, że - patrząc przez pryzmat powiatów - w jednych było zdecydowanie więcej tych przypadków zakażeń, a w innych mniej, więc obciążenie pracowników pracą było bardzo różne. Gdy pracują w jednym “portfelu” {wojewódzkim}, możliwe jest równomierne obciążenie pracą.

W fazie rozwoju SEPIS-u w zasadzie dużo kierunkowych działań było zdeterminowanych epidemią, czyli z poziomu SEPIS-u zintegrowaliśmy się z systemem EWP, jak również z systemami PZH. Z poziomu systemu SEPIS zaczęliśmy obsługiwać kwarantannę i prowadzić wywiady epidemiologiczne.

Wdrożenie tych narzędzi, tych rozwiązań i standardów o których mówiłem wcześniej, spowodowało, że w fazie wiosennej w ciągu trzech godzin byliśmy w stanie zrealizować 82 proc. zadań, a w ciągu 24 godzin – ponad 96 proc. zadań, czyli praktycznie pracowaliśmy online. W szczycie zakażeń w ciągu jednego dnia byliśmy w stanie zrealizować ponad 38 tys. wywiadów epidemiologicznych. I to nie jest koniec. Byliśmy przygotowani na jeszcze wyższy poziom.

To jest ten tzw. złoty standard, czyli trzy godziny na załatwienie sprawy?

Tak. Wdrażając te rozwiązania kontaktu z klientem, mieliśmy na uwadze sytuację epidemiologiczną, gdy wiadomo było, że to działanie musi być bardzo szybkie, ukierunkowane w pierwszej kolejności na przerwanie łańcucha zakażeń. Narzuciliśmy sobie taki standard, aby w ciągu trzech godzin od momentu zarejestrowania zgłoszenia w systemie skontaktować się z klientem. Natomiast w ciągu maksymalnie 24 godzin chcemy zrealizować wszystkie zadania.

I cały czas udaje się ten standard utrzymywać?

W tej chwili jesteśmy w standardzie praktycznie 100 proc. obsługiwanych spraw, ale wiemy, że w aktualnym stanie pandemii, przy tej liczbie zakażonych, jest łatwiej ten standard utrzymać.

W rozwoju SEPIS-u pod koniec ubiegłego roku została wdrożona również elektroniczna forma zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych. Te NOP-y są rejestrowane w SEPIS-ie. Lekarze zgłaszają to przez swoją aplikację gabinet.gov.pl, natomiast docelowo rejestrowane są one w naszym systemie. Mamy też obsługę wszystkich wyników dodatnich. Cały czas rozbudowujemy moduł epidemiologiczny w systemie, a docelowo chcemy w naszym SEPIS-ie obsługiwać również wszystkie inne procesy biznesowe. Czyli chcemy prowadzić w formie elektronicznej wszystkie zagadnienia, którymi zajmuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna, a zajmuje się bardzo wieloma obszarami, bo oprócz działań epidemiologicznych, mamy też nadzór nad bezpieczeństwem żywności, suplementy diety...

suplementy diety, czyli nadal nieuregulowany do końca obszar.

Pracujemy nad tym, by usprawnić to jak najszybciej. Mamy już przygotowany projekt i będziemy rozpoczynali jego realizację. Docelowo chcemy zelektronizować i usprawnić ten proces. Mamy też bezpieczeństwo wody (w zakresie kąpielisk i wody pitnej), mamy higienę pracy, higienę radiacyjną, higienę środowiska, choroby zawodowe, obszary związane z chemią, środkami zastępczymi, kosmetykami. Zadań w Inspekcji jest bardzo wiele i są elementami zdrowia publicznego, na straży którego stoimy.

Czy może Pan zdradzić szczegóły tego projektu, który dotyczy suplementów diety?

Wdrażamy narzędzie, które pozwoli bardzo szybko zgłosić taką sprawę do Inspekcji Sanitarnej. Natomiast z punktu widzenia Inspekcji - bardzo szybko pozwoli określić, w jaki sposób te suplementy diety wpływają na nasze zdrowie i wydać stosowną decyzję administracyjną.

W takim razie będzie tu potrzebna pewnie także zmiana przepisów.

Pracujemy nad kompleksowym rozwiązaniem. Przygotowaliśmy - tak jak mówiłem - projekt informatyczny, który zaczynamy realizować. Docelowo, jak sądzę w ciągu najbliższych dwóch lat, powinniśmy tę kwestię uregulować.

Dużo zadań przed Inspekcją, ale naturalnie wszystkich interesują obecnie te, które są związane z przewidywaną IV falą. Czy będzie i jaka?

W zakresie odpowiedzialności Inspekcji Sanitarnej już od końca marca prowadzimy bardzo szeroko zakrojone działania, aby nie dopuścić do kolejnego wzrostu zakażeń. Szczegółowo monitorujemy wszystkie przypadki, w szczególności przypadki mutacji alertowych. Wiemy, że aktualnie mutacją dominującą w Polsce jest mutacja Delta. Ostatnio mieliśmy przez kilka tygodni ustabilizowany stan pandemii, liczba osób zakażonych była stosunkowo niewielka. W ostatnich dniach jednak obserwujemy wzrost trendu, czyli zaczyna rosnąć liczba osób zakażonych. Dlatego cały czas prowadzimy intensywne działania, aby ograniczać i zwalczać wszelkie ogniska, które się pojawiają, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się wirusa.

Jeżeli chodzi o ewentualny wzrost zakażeń, to jest on uwarunkowany dwoma czynnikami. Tym zasadniczym jest kwestia szczepień, bo wiemy, że to jedyne efektywne antidotum, które pozwala skutecznie walczyć z pandemią. Drugim czynnikiem, który wpływa na rozwój pandemii są nasze zachowania społeczne. Obserwując to, co się dzieje w tej chwili na ulicy, w obiektach zamkniętych, w galeriach, z punktu widzenia epidemiologicznego mogę to ocenić krytycznie - jako bardzo niepokojące. Jeżeli tak dalej będą wyglądać nasze zachowania, to musimy się liczyć z kolejnym wzrostem liczby osób zakażonych. Jeżeli będziemy przestrzegać reżimu sanitarno-epidemiologicznego, nosić maseczki, zachowywać dystans, unikać przebywania w zatłoczonych miejscach, to są mniejsze szanse na rozprzestrzenianie się wirusa. Rozwój epidemii zależy od nas, od tego czy podejmiemy decyzję o zaszczepieniu i czy będziemy przestrzegać reżimu sanitarnego.

Gdybyśmy byli zaszczepieni prawie w 100 proc. i stosowali określone środki ochrony, to do kolejnego wzrostu zakażeń - moim zdaniem - by nie doszło. Wiemy, że poziom zaszczepienia w społeczeństwie - niestety - nie osiąga oczekiwanego pułapu. Mamy ok. 50 proc. zaszczepionych osób, więc w tym obszarze jest jeszcze sporo do zrobienia. Ale też zachowania społeczne, o których mówiłem wcześniej, nie napawają optymizmem, więc pewnie musimy liczyć się ze wzrostem liczby zakażeń. Myślę jednak, że nie będzie on już tak duży, jak miało to miejsce podczas wzrostu jesiennego czy wiosennego. Patrząc na to, co dzieje się w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii czy Izraelu, gdzie też notowane są wysokie wzrosty zakażeń, widać, że ten fakt nie pociąga za sobą dużej liczby zgonów czy trudnych hospitalizacji. Wynika to z faktu, że grupy społeczne bardziej narażone na ryzyko zakażenia, są w zdecydowanie większym stopniu zaszczepione. ,Zakażenia dotyczą w głównej mierze osób młodych, gdzie z zaszczepieniem jest zdecydowanie słabiej. Dodatkowo, osoby młode często przechodzą zakażenie bezobjawowo i nie mają takich negatywnych konsekwencji, jak osoby bardziej dojrzałe.

Czy GIS jest przygotowany na IV falę?

Inspekcja jest przygotowana na to, aby zmierzyć się z kolejnym potencjalnym wzrostem liczby zakażonych. Już w fali wiosennej byliśmy w stanie przeprowadzić 38 tys. wywiadów epidemiologicznych. Robimy to szybko i sprawnie. Cały czas kształcimy naszych pracowników, aby podnieść jakość pracy i efektywność, aby pracownicy mogli zmierzyć się z tym wyzwaniem, jakim są wywiady, bo to duże obciążenie psychiczne. Jest to bowiem spotkanie z osobą, która niejednokrotnie nie radzi sobie z faktem bycia osobą zakażoną. Te rozmowy mogą więc być trudne, nieprzyjemne.

Wcześniej głównym zadaniem było testowanie jak największej liczby osób. Obecnie, biorąc pod uwagę doświadczenia z trzech dotychczasowych fal, na jakich zadaniach należy się skupić? Nadal na testowaniu czy bardziej może na badaniu wariantów?

Wszystko ma znaczenie. Jeżeli chodzi o testowanie, to istotne jest abyśmy byli w stanie identyfikować jak największą grupę zakażonych, aby przerywać łańcuchy zakażeń i uniemożliwiać rozprzestrzenianie się wirusa.

Jeżeli mówimy o kwestii sekwencjonowania, czyli określeniu tego, z jaką mutacją mamy do czynienia, wiemy, że teraz mutacja Delta stałą się dominującą. Ale wirus cały czas mutuje i zmienia swoją charakterystykę, więc w każdej chwili może pojawić się nowa mutacja i musimy mieć możliwość zidentyfikowania nowego ryzyka. Sekwencjonowanie pozwala też określić ogniska zakażeń, określić czy źródło zakażeń tych ognisk jest jedno, czy zakażenia pochodzą od innych osób. W przyszłości sekwencjonowanie będzie można wykorzystać w innych obszarach działalności, choćby w zakresie bezpieczeństwa żywności, np. salmonelli, gdzie też te mechanizmy działają.

Mówił Pan o pracownikach, że są przygotowywani. Jakie jest morale pracowników ? Mają za sobą niełatwy czas - przejście na cyfryzację i dodatkowy ogrom zadań związanych z pandemią

Inspekcja przez ostatnie miesiące przeszła bardzo duże zmiany organizacyjne. Zostały wdrożone rozwiązania technologiczne ale też organizacyjne. Pracownicy w zasadzie od początku pandemii musieli sprostać wszystkim wyzwaniom, które pojawiły się w związku z nią. Myślę, że na miarę możliwości i dostępnych narzędzi poradzili sobie z tym doskonale, niejednokrotnie angażując się w sposób w mojej ocenie niewiarygodny. Tutaj muszę Im podziękować, bo ich wkład był niezwykły. Natomiast rozwiązania cyfrowe, które wdrożyliśmy pozwoliły zdecydowanie efektywniej realizować te zadania i odciążyły pracowników w innych obowiązkach, pozwoliły równomiernie obciążyć pracowników pracą w poszczególnych regionach. Ponadto pozwoliły na to, że - przy pomocy stacji wirtualnej - możemy tę pracę odpowiednio rozłożyć dla poszczególnych powiatów. Te zmiany są bardzo pozytywnie odbierane przez pracowników Inspekcji, bardzo chętnie angażują się oni we wszystkie działania, które prowadzimy, przedstawiają swoje inicjatywy, swoje pomysły - wspólnie pracujemy nad tym, aby praca była bardziej przyjazna, również z punktu widzenia pracownika.

Przyjazna, to również dobrze wynagradzana...

Decyzją Pana Premiera Inspekcja otrzymała środki finansowe na podwyżkę wynagrodzeń. Zawsze można powiedzieć, że oczekiwania byłyby większe, ale i tak ta sytuacja uległa zdecydowanej poprawie. Cały czas pracujemy z Ministerstwem Zdrowia nad tym, aby właściwie wynagradzać pracowników Inspekcji Sanitarnej, ale też- strategicznie - pracujemy nad tym, aby budować kompetencje Inspekcji Sanitarnej i tożsamość instytucji. Zależy mi na tym, by było widać, że to jest ta instytucja, która rzeczywiście stoi na straży bezpieczeństwa zdrowia publicznego, realizuje zadania w sposób należyty i faktycznie budzi zaufanie społeczne, co przynosi wzajemny pozytywny efekt.

Wrócę do tego, co kluczowe, aby powstrzymać wzrost zakażeń, czyli do szczepień. Kilka dni temu mówił Pan, że mogą być wprowadzone zasady, aby nie było ryzyka powodowanego przez osoby niezaszczepione. Prof. Andrzej Horban mówił zaś o rekomendacjach Rady Medycznej, aby wprowadzić obowiązkowe szczepienia dla pewnych grup zawodowych.

Pracujemy nad różnymi rozwiązaniami, analizujemy zachowania społeczne, analizujemy sytuację epidemiologiczną. Wszystkie uwarunkowania, o których na końcu decyduje Pan Premier w porozumieniu z Ministrem Zdrowia i Radą Medyczną, zmierzają do tego, abyśmy zabezpieczyli społeczeństwo przed negatywnymi konsekwencjami związanymi z potencjalnym wzrostem liczby osób zakażonych. Najważniejsze aspekty dotyczą jednak ograniczenia do minimum lub uniknięcia zgonów związanych z zakażeniem COVID, ale też i z całą ochroną zdrowia, gdzie przy wysokiej liczbie zakażonych szpitale musiały być sprofilowane na hospitalizacje covidowe, a tym samy trudno było świadczyć usługi z innych obszarów ochrony zdrowia.

A Pan jest zwolennikiem tych bardziej radykalnych decyzji?

Jestem zwolennikiem wszelkich decyzji, które prowadzą do uzyskania bezpieczeństwa zdrowia publicznego, natomiast jak najdalszy jestem od dzielenia społeczeństwa.

Dla mniej najważniejszy jest aspekt edukacyjny, aby uświadamiać te osoby, które jeszcze się wahają czy się zaszczepić, aby wzięły pod uwagę to, że ta decyzja nie dotyczy tylko ich - wyłącznie i bezpośrednio - ale podejmowana jest w relacji odpowiedzialności za swoich najbliższych: dzieci, rodziców czy współmałżonków, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Widzimy, że wirus SARS-Co-2 szerzy się w sposób dynamiczny i w łańcuchu zakażeń może zdarzyć się sytuacja, gdy jedna osoba, dla której jest to błahe zdarzenie, nieświadomie zakazi kogoś i przez łańcuch zakażeń, doprowadzi do tego, że ktoś inny umrze. Takie decyzje powinny być bardzo odpowiedzialne.

Jak widać dotychczasowe działania, również edukacyjne, nie przyniosły tak spektakularnych efektów, jakich oczekiwano. Może trzeba jednak sięgnąć po takie środki, jak np. we Francji?

W zakresie edukacji zdrowotnej jest jeszcze wiele do zrobienia, bo jest nadal wiele miejsc, gdzie osoby nie mają pełnej informacji. Z tą informacją należy do nich dotrzeć, aby miały zakres wiedzy, który pozwoli im podjąć właściwą decyzję.

Kto miałby to robić? Lekarze POZ?

Wszystkie osoby, które są w stanie taką wiedzę przekazać. Również w społeczeństwie są osoby, które posiadają określoną wiedzę, czy informacje, gdzie można zdobyć określony materiał informacyjny.

A czy oprócz edukacji, nie są potrzebne też inne działania?

W tej chwili prowadzone są prace w tym zakresie. Rada Medyczna przedstawia określone rekomendacje. Także w ramach prac Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego analizowane są określone mechanizmy. I na końcu Premier wraz z Ministrem Zdrowia podejmują decyzję o tym, jakie rozwiązania będą wdrożone, aby zapewnić bezpieczeństwo.

Jeżeli chodzi o kanały komunikacji i informacji, to dobrze radzą sobie ruchy antyszczepionkowe. Niestety dochodzi też do bardziej radykalnych działań, jak rękoczyny, podpalenia. Czy jest jakiś pomysł jak sobie z tym poradzić?

Myślę, że to też kwestia edukacji, bo ruchy antyszczepionkowe oparte są na opiniach pseudoekspertów. Musimy ufać prawdziwym ekspertom i instytucjom odpowiedzialnym za określone zadania, przedstawiającym rekomendacje, dowody w postaci badań naukowych; pokazujące, że rozwiązania, które są wdrożone w zakresie bezpieczeństwa zdrowia publicznego, są skuteczne. W dobie mediów społecznościowych nie jesteśmy w stanie zapobiec wszelkim nieprawdziwym informacjom, które tam się pojawiają. Musimy być świadomi, że nie wszystkie informacje, które stamtąd do nas docierają są prawdziwe. Musimy mieć zdolność filtrowania i wybierania tych istotnych, rzeczowych i przydatnych informacji. Tutaj musimy z większą dozą krytycyzmu podchodzić do tego, co do nas dociera i nie dawać wiary wszelkim, szczególnie niesprawdzonym fakenewsowym i informacjom, które uniemożliwiają nam podjęcie właściwych decyzji. Jeżeli spojrzymy na proces szczepień, to musimy wziąć pod uwagę, że szczepienia pozwoliły wyeliminować nam wiele chorób zakaźnych, o których istnieniu już nawet zapomnieliśmy. Jeżeli chodzi o technologie stosowane w zakresie szczepień przeciw COVID, to nie są to nowe technologie. Szczepionki wektorowe i mRNA stosowane są już od dłuższego czasu; teraz zostały dostosowane i opracowane w odpowiedzi na działanie określonego wirusa.

Gdy skończy się pandemia, to jakie są główne zadania, będą przed Inspekcją? Może z powodu pandemii jakieś zadania są odkładane?

Nie odkładamy żadnych działań, staramy się na bieżąco realizować wszystkie zadania. Oczywiście pewne działania determinuje nam pandemia, ale realizujemy zadania we wszystkich aspektach.

Jeżeli mówimy o wdrażaniu rozwiązań technologicznych, jak wspomniałem, pracujemy już nad aspektami bezpieczeństwa żywności i przymierzamy się do innych procesów. Będziemy starać się w miarę możliwości jak najszybciej rozbudowywać SEPIS, aby zmienić i poprawić sposób realizacji zadań. Cały czas podnosimy też kompetencje Inspekcji. Uruchomiliśmy nasze laboratoria, które realizować będą sekwencjonowanie. Wystąpiliśmy też o środki europejskie na doposażenie laboratoriów, na zakup nowego sprzętu, wdrażanie nowych obszarów badań. Jeżeli te środki otrzymamy, to będziemy szybko te zadania wdrażać. Będziemy poprawiać insfrastrukturę, prowadzić działania inwestycyjne, poprawiać też środowisko pracy tak, aby praca była satysfakcjonująca. Będziemy budować tożsamość Inspekcji, aby budziła zaufanie i była odbierana jako ta, która stoi na straży bezpieczeństwa zdrowia publicznego.

Bardzo dziękuję za rozmowę

Dziękuję

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz