Szpitale: niech minister wydzieli po 1,2 tys. zł dla fizjoterapeutów i diagnostów

13 Marca 2019, 16:31 szpital

Dziś odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli szpitali powiatowych z resortem zdrowia i NFZ. Po raz kolejny nie przyniosło rezultatów. Propozycje MZ dotyczyły zwiększenia finansowania kilkunastu procedur z interny i chirurgii, tych które szpitale powiatowe najczęściej wykonują. Zarząd Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych po wstępnym przeanalizowaniu propozycji stwierdził, że w skali szpitala finansowanie wzrosłoby o 2-4 proc. To zdecydowanie za mało, tym bardziej, że MZ uważa, że środki te mają zrekompensować wzrost kosztów w zeszłym roku a równocześnie starczyć na podwyżki m.in. płac i kosztów prądu, leków w tym roku

Ministerstwo poinformowało też, że w okolicach lipca mogłoby nastąpić kolejne podniesienie stawek. – Ale to według nas daleka przyszłość – mówią przedstawiciele szpitali.

Termin nie jest przypadkowy, w związku prośbami o pomoc i groźbami protestów, sprawą szpitali coraz bardziej interesują się politycy. Jutro o pogarszające się sytuacji placówek mają rozmawiać posłowie. Przed samym posiedzeniem, mimo braku porozumienia, Ministerstwo Zdrowia zwołało konferencję, na której Łukasz Szumowski będzie mówił o wzroście finansowania placówek. Wszystko jednak zależy od prezentacji danych. Wzrost wycen - według przedstawionych dziś propozycji dotyczyć ma bardzo niewielu procedur. Niektórym stawka ma wzrosnąć np. o 15 proc., ale gdy przełoży się to na działalność całego szpitala, różne oddziały i koszty, wychodzi niewiele. 

Obiecujesz? Zapłać!

- Żądamy wydzielenia kwoty na godne podwyżki dla zatrudnianych przez nas fizjoterapeutów, diagnostów i innych pominiętych grup. Minister Łukasz Szumowski obiecał im wyższe płace i powinien te obietnice spełnić w podobny sposób, jak zrobiono w przypadku pielęgniarek, ratowników czy lekarz – mówi Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Podkreśla, że wykształcenie diagnosty wraz ze specjalizacją trwa 10 lat, jak u lekarzy, a płace są bardzo niskie. Na podwyżki czekają i diagności laboratoryjni i obrazowi. 

Dyrektorzy szpitali domagają się wyrównania kosztów poniesionych z tytułu m.in. wzrostu płacy w gospodarce, podwyżek przyznanych przez MZ wybranym zawodom medycznym oraz wywiązania się z obietnic gwarancji finansowych na dodatki do wynagrodzeń dla zawodów pominiętych w dotychczasowych podwyżkach płacowych.

Diagnosta laboratoryjny musi ukończyć pięcioletnie studia na uniwersytecie medycznym, dalej 5 lat specjalizacji, tak samo jak lekarze. Czyli 10 lat nauki, wiedza porównywalna do lekarskiej i perspektywa pracy za tragicznie niskie wynagrodzenia – mówi dyrektor Malinowski. – Kiedy jednak diagności przechodzą na zwolnienia, to bez nich szpital nie może pracować, nie można nawet ustalić grupy krwi  – dodaje Malinowski.

- To samo tyczy się rehabilitantów i innych zawodów technicznych w sektorze ochrony zdrowia. 13 marca podczas spotkania z Ministrem Zdrowia przedstawimy swoje oficjalne stanowisko. W czwartek przedstawimy je także podczas Komisji Zdrowia. Pod naszymi postulatami podpisze się także Związek Powiatów Polskich – mówi Waldemar Malinowski.

Kumulacja podwyżek

- Żądamy wydzielenia kwoty na podwyżki dla naszych pracowników. Problemem placówek jest to, że obiecuje się podwyżki, a potem zostawia szpitale same sobie z ich sfinansowaniem. Poza obiecanym wzrostem płac m.in. diagnostów, który miał nastąpić od 1 marca, mówi się też o odmrożeniu kwoty bazowej wpisanej w ustawie o minimalnych płacach w placówkach leczniczych. To duże koszty – podkreśla dyrektor Malinowski. Zgodnie z ustawą płacę minimalną w tym roku wylicza się jeszcze korzystając z mnożnika 3900 zł. Ale od przyszłego roku brana będzie średnia płaca w gospodarce. To już teraz ponad 600 zł różnicy. Partnerzy społeczni i MZ mówią o planach odmrożenia stawek już w tym roku, a wtedy szpitale i przychodnie musiałyby wypłacić wyższe płace od 1 lipca. Chodzi m.in. o lekarzy, pielęgniarki, położne, część pracowników niemedycznych. Zobacz: Szybszy wzrost płac w placówkach medycznych? Odmrażanie kwoty bazowej

Mając kumulację wydatków i ograniczone środki jest ryzyko, że szefowie placówek wypłacą to co nakazuje ustawa o płacy minimalnej. A inni pracownicy będą dalej czekać.

- Te kwoty mają być absolutnie wydzielone jak dla pozostałych zawodów medycznych. Minister zdrowia musi wywiązać się ze złożonych obietnic. Nie można tak różnicować w ten sposób zawodów medycznych - to niesprawiedliwe. Bez diagnostów, techników, rehabilitantów nie damy rady prowadzić swoich placówek . Będziemy bezwzględnie walczyli o to, by pracownicy dostali należne im pieniądze – dodaje.

Przyszłość szpitali powiatowych pod znakiem zapytania

Tylko w zeszłym roku samorządy pokryły 500 mln zł kosztów na amortyzację podwyżek dla lekarzy. Jeżeli ta sytuacja nie ulegnie zmianie to będziemy musieli zamykać szpitale – mówi Malinowski. - Najgorsza w obecnej sytuacji jest niepewność – dodaje. I wspomina o różnych prowadzonych równocześnie zmianach. Resort zapowiedział m.in. zmiany w mapach potrzeb zdrowotnych. Szpitale nie wiedzą jednak na jakiej podstawie i z czym to się będzie wiązało. – Nasze dane chociażby dotyczące liczby łóżek są rozbieżne z danymi ministerstwa. Resort deklaruje np. likwidację 3 tys. łóżek w całej Polsce. Tymczasem my wyliczyliśmy likwidację na tym samym poziomie tylko w 84 szpitalach z naszej organizacji. Tymczasem szpitali w całej Polsce mamy ok. 700 szpitali – mówi Waldemar Malinowski.

Taka sama sytuacja jest w zakresie finansowania wynagrodzeń szpitali. – Nie wejdziemy w dyskusje o 300 mln zł dla rehabilitantów i diagnostów. MZ i NFZ zaniża koszty. Samych diagnostów jest ok. 16 tys. i rehabilitantów kolejne blisko 70 tys. Zakładając podwyżki na poziomie 1200 zł brutto, czyli ok. 1500 zł brutto brutto z poziomu szpitala do dodania, to daje nam blisko miliard złoty wymagane na zabezpieczenie podwyżek dla tych grup – mówi Waldemar Malinowski.

Aleksandra Kurowska

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

25 komentarzy

Tomek Niedziela, 31 Marca 2019, 22:15
Dlaczego podwyżki miałyby dotyczyć tylko osób pracujących w szpitalach? Technicy pracujący w przychodniach prywatnych też wykonują tę samą pracę co ci w szpitalach. Obligatoryjne dla wszystkich po równo. Trzeba to zrobić tak żeby był jasny zapis dla wszystkich. Żeby prywaciaż też docenił swoich pracowników a nie śmiał się, ze swojej taniej siły roboczej którą zapis o podwyżkach ominął.
Anika Sobota, 16 Marca 2019, 11:40
Diagnosci to słaba grupa zawodowa... Podwyżki na pewno nas ominą jak zawsze... A sami jesteśmy zbyt niezgrani, niesolidarni żeby rozpocząć strajk l4... Miala być w laboratorium zima- wyszła kpina...
go Piątek, 15 Marca 2019, 22:15
Czcza dyskusja. I tak mądrala pobiegnie do laba zanieść mocz do analizy jak przeziębi pęcherz i grzecznie stanie w kilometrowej kolejce prosząc o analizę bo gdyby mu nie pomógł diagnosta to co biedaczkowi pozostanie? - metody organoleptyczne ;))
Robert Piątek, 15 Marca 2019, 16:01
Fizjoterapeuta nie Rehabilitant. Rehabilitant to ten co poddaje sie rehabilitacji a nie ten co ją przeprowadza. I nie jest to zawod z zakladki inne tylko zawod zaufania medycznego na poziomie lekarz. Szanyjmy sie zatem.
Ziggi Piątek, 15 Marca 2019, 6:03
PODNIEŚĆ PENSJE DLA OPIEKUNÓW MEDYCZNYCH!!!! Wykonują naprawdę kawał dobrej pracy a pensja nie jest adekwatna
Kamil Czwartek, 14 Marca 2019, 22:19
Bez diagnostyki i diagnostow szpital nie istniałby_ zgadzam się. Proszę mi powiedzieć jak często w roku diagnosci szpitalni odbywają kursa doszkalające? Orientacyjnie jaki jest koszt tego przedsięwzięcia? Czy opis badania obrazowego cyt. Parametry zgodne z wiekiem pacjenta. jest adekwatny do 10 lat ciężkiej nauki?
Masdam Czwartek, 14 Marca 2019, 17:21
Alez balaganu PIS narobilo
Obserwator Czwartek, 14 Marca 2019, 13:28
Diagnostom nie dawać podwyżek, studia proste, a porównują swoje wykształcenie i swoje osoby do fizjoterapeutów, ratowników czy lekarzy! Przecież to absurd, że za wciśnięcie guzików na maszynach płacić tyle pieniędzy. Powinno się zatrudniać osoby po policealnych szkołach w laboratorium za mniejsze pieniądze. Państwo nasze nie jest bogate, lepiej dać nauczycielom, pielęgniarkom, zawodom niezbędnym i nie do zastąpienia. Oczywiście nie mówię o analitykach po specjalizacji, którzy robią ręczne rozmazy, np. od pacjenta z podejrzeniem nowotworów. Ale na pewno nie podwyżki dla większości diagnostów.
Sfrustrowany diagnosta Poniedziałek, 08 Kwietnia 2019, 1:58
Ja jestem diagnostą po studiach na UM w Łodzi (5 lat), po specjalizacji II stopnia na UM w Łodzi (7 lat) po doktoracie z nauk medycznych na UM w Łodzi (4 lata), po 14 latach pracy w zawodzie i zarabiam 3100 zł brutto w dużym laboratorium specjalistycznego szpitala wojewódzkiego - bardzo odpowiedzialna praca każdego dnia. Sądzę, że należy mi się podwyżka.
Diagnosta Piątek, 15 Marca 2019, 21:30
W takim razie proszę się zdiagnozować " na oko". Albo proszę poszukać małpy która naciska guziki za banana. Powodzenia.
Diagnosta
Janek Piątek, 15 Marca 2019, 7:23
Lekarzom nie dawać podwyżek. Przecież są takie schematy postępowania, że małpa byłaby w stanie znaleźć jednostkę chorobową i z ulotki przepisać leki. Pielęgniarki? A na co to komu? Przecież wystarczy zwykły opiekun. Jakiś kurs mycia tylków i pobierania i heja. Ratownicy? No litości. Pierwsza pomoc jest na kursie prawa jazdy. Po co przepłacać... A fizjoterapia? To już w ogóle ściema do kwadratu. Rozruszać i będzie dobrze. A no i dietetycy. Porażka systemu do kwadratu. Chcesz schudnąć to mniej żryj. Tak chyba myśli osoba wyżej....
Marta Czwartek, 14 Marca 2019, 22:16
Proponuję żeby Panu rozmaz obejrzała osoba po szkole policealnej oraz skonsultowala się lekarzem. Wynik to nie jest wciśnięcie guzika wynik ma być wiarygodny i zgodny ze stanem klinicznym pacjenta A do tego niestety jest potrzebna wiedza diagnosty.Jak ktoś się nie zna to niech lepiej zamilczy.
Kiki Czwartek, 14 Marca 2019, 16:44
Obserwator - ciemnogród
xyz Piątek, 15 Marca 2019, 11:51
Otóż moj drogi powiem Ci jak to wyglada z mojej perpektywy: studiowałam lekarski i równocześnie studiowałam analityke. Nie wiem kto powiedział Ci, ze są to proste studia, ponieważ prawie w ogole przez pierwsze trzy lata nie odbiegały materiałem od moich zajec na lekarskim. Ponadto sama pracując czy robiąc praktyki na oddziałach, widzę jak niezbędni są dla nas Ci pracownicy, którzy bardzo często doradzają nam lekarzom jakie ewentualne dodatkowe badania warto zlecić. Idąc Twoim tokiem myślenia lekarz mógłby zastąpić wszystkich, ale chyba nie o to chodzi, żeby miał nad wszystkim panować? Niech każdy będzie dobry w swoim fachu i wtedy niech robi najlepiej to co potrafi a ład i skład w całej jednostce przyjdzie sam. Prosto się dostać na analityke? Być może. A co powiesz odnośnie fizjoterapii czy pielęgniarstwa, ponieważ kierunki można również robić poza uczelniami medycznymi? Tam tez się jest prosto dostać. To nie ma kompletnego znaczenia. Pójdź na studia i oceniaj. Każdy ma prawo do własnego zdania, ale jeśli jest ono konstruktywne. Każdy zawód jest potrzebny i wartościowy, a diagnosta zarówno jak i lekarz, pielęgniarka czy fizjoterapeuta ponosi odpowiedzialność za to pod czym się podpisuje, wiec bez zbędnych slow, proszę niech to nie wypowiadać się w sprawach o którym ma się minimalne bądź znikome pojęcie. Pozdrawiam i życzę miłego dnia :) Murem za diagnostami!
Stud Sobota, 16 Marca 2019, 5:57
Widać, że na lekarskim to ty byłaś tylko palcem po mapie ;) ja studiowałam anala zanim dostałam się na lek i to jest kompletnie inny poziom, anatomia pół roku i wciąż pamiętam o pytanie na egzaminie ile komór ma serce, no błagam ;) Anata to tylko przykład, biochemia to też był żart w porównaniu do pozjiej... studiowałam 2 lata, jedyne co było problemem to plan zajęć dla analityki, bo w porównaniu z systemem blokowym na leku od 4 roku, zajęcia były w dziwnych porach, długie okienka to pamiętam. Co więcej studiowanie nie uczynilo mojego życia na leku prostszym, nie wiedziałam więcej od innych studentów po liceum (może trochę ;)), oczywiście możesz to zwalić na uczelnię Gda
go Sobota, 16 Marca 2019, 13:57
Studiując 2 lata analitykę również masz małe pojęcie o tych studiach. Większość zajęć zawodowych zaczyna się od 3 roku. Poziom przedmiotów zależy od uczelni, biochemia akurat była na wysokim poziomie, anatomia podstawowa.
Obserwator Czwartek, 14 Marca 2019, 16:44
Diagnostów może zastąpić lekarz, wy lekarza czy pielęgniarki, fizjoterapeutów nigdy nie zastąpicie. Lekarski, lekarsko-dentystyczny to są ciężkie kierunki, nie analityka, na którą dostają się osoby z maturą z biologii i chemii na 30%. Za takich niezbędnych się uważacie, jakoś w prywatnych gabinetach, np. ginekologicznych czy urologicznych nie ma diagnostów. Lekarz od dawien dawna leczył sam, analityka to stosunkowo świeży kierunek. Tak jak ktoś wyżej zauwazył, w krajach lepiej rozwiniętych niż nasz kierownikiem jednostki jest lekarz. Nie bez przyczyny, bo różnica w wykształceniu jest... A ja słyszałem, o tym, że diagnosci chcą zarabiać 80% pensji lekarza, wolne żarty
gość2 Piątek, 15 Marca 2019, 12:04
Na studia pielęgniarski można się dostać z maturą z biologii na poziomie podstawowym, fizjoterapia podobnie, na większość kierunków na politechnice można się łatwo dostać - czy to świadczy o tym, że studia są łatwe?
Pielęgniarka i lekarz nie zastąpi diagnosty laboratoryjnego i w drugą stronę tak samo. Proszę znaleźć lekarza, który przeprowadzi operację bez oznaczenia czasów krzepnięcia lub badań na obecność wirusów. Proszę porównać w jaki sposób zmieniła się skuteczność leczenia dzięki rozwojowi diagnostyki laboratoryjnej.
Dave Czwartek, 14 Marca 2019, 16:37
Ten komentarz musial napisac jakis szary obywatel, który nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielka odpowiedzialnosc spoczywa na barkach diagnosty.. Osoba ktora raz na kilka badan dzwoni zeby wyjasniac takie rzeczy jak hemolizy, rozbieznosci w badaniach od ktorych czesto zalezy ludzkie zycie (np. pacjentow sor'ow). Tutaj niestety ale powinni placic wiecej ze względu na odpowiedzialnosc zawodowa... Bo zarabiac marne grosze i zyc z mysla ze kiedys byc moze stanie sie przed prokuratorem i bedzie udowadniac swoja niewinnosc, to meczarnia a nie zycie....
Kiki Czwartek, 14 Marca 2019, 16:25
Ale jestes ciemny gosciu
dl Czwartek, 14 Marca 2019, 15:19
Studia na kierunku analityka medyczna są poziomem zbliżone do farmacji i innych kierunków medycznych. Przez pierwsze lata studiów część przedmiotów jest zbieżna z kształceniem lekarskim. Trudno zatem zgodzić się z tym, że diagności laboratoryjni kończą łatwy kierunek.
Rola diagnostów laboratoryjnych nie ogranicza się do "naciskania guzików". Pracownicy Ci przeprowadzają kontrolę jakości aparatury medycznej, interpretują uzyskane wyniki oraz sprawdzają czy są one adekwatne do zdrowia pacjenta. Diagności laboratoryjni oznaczają również grupy krwi, gdzie ew. pomyłka grozi zgonem pacjenta. Dodam tylko,że absolwenci analityki medycznej pracują również w laboratoriach genetycznych, mikrobiologicznych, histpatologicznych. Oznaczają również poziomy leków u pacjentów. Proszę zwrócić uwagę, na to że w większości krajów rozwiniętych to lekarze ze specjalizacją z diagnostyki medycznej są osobami autoryzującymi wyniki, nie osoby po szkołach policelanych. Jeżeli nasze państwo jest takie biedne, dlaczego wydajemy grube pieniądze na programy socjalne np. 500+? Czy nie lepiej przeznaczyć te pieniądze na służbę zdrowia?
Gość Czwartek, 14 Marca 2019, 14:49
Dostań się, utrzymaj i skończ studia na analityce, wtedy pogadamy.
praktyk Czwartek, 14 Marca 2019, 14:39
Nie znam się, więc się wypowiem. Proponuje najpierw poznać pracę diagnostów, a później się wypowiadać, w przeciwnym wypadku robi pan z siebie pośmiewisko.
Ewa Czwartek, 14 Marca 2019, 14:15
Widać, że nie ma Pan/Pani elementarnej wiedzy na temat wykształcenia, wiedzy i pracy diagnostów. Do oglądania rozmazów nie potrzebna jest specjalizacja. 5 letnie jednolite studia magisterskie porównuje Pan/Pani do szkoły policealnej? Gratuluję.
Joanna Czwartek, 14 Marca 2019, 14:02
No chyba sobie żartujesz. Żeby zrobić diagnostykę nie wystarczy wcisnąć guzika tylko trzeba mieć pojęcie jak wykonać badanie i nie tylko... bez diagnostyki i diagnostów szpital by nie istniał.