Przedwyborcza debata o zdrowiu. Co deklarują przedstawiciele partii?

03 Lipca 2019, 16:59

100 proc. refundacja leków, odbiurokratyzowanie pracy lekarzy, rozwój zawodów pomocniczych, profilaktyka, dodatkowe pieniądze z Unii Europejskiej, informatyzacja, monitorowanie jakości leczenia i racjonalizacja terapii  - to niektóre z propozycji, jakie wczoraj wygłosili politycy w czasie debaty o zdrowiu. 

Na debacie nie pojawili się przedstawiciele PiS i SLD. W pierwszym przypadku nie trudno się ze względów PR-owych dziwić. Po pierwsze program zdrowotny ma być prezentowany w weekend, po drugie zawsze wygodniej wygłaszać coś ze sceny niż wchodzić w dyskusję i odpowiadać na nie zawsze wygodne pytania np. o szczegóły propozycji. Zwłaszcza, że pytającymi byli przedstawiciele pacjentów. I punktowali słabości systemu - bardzo nierównomierny dostęp do zdrowia, skutkujący znacznymi różnicami w długości życia zależnie od poziomu wykształcenia i miejsca zamieszkania. Całą prezentację na ten temat miała Maria Libura z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i przedstawicielka Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Zespołem Pradera-Williego.

- Mieszkaniec bogatego stołecznego osiedla Miasteczko Wilanów żyje tak długo jak Francuz, a równocześnie średnia przewidywana długość życie zamieszkującego biedną części warszawskiej Pragi jest na poziomie Azji Środkowej - mówiła Libura. Zwracała też uwagę, że pojawiające się przy okazji debaty "Wspólnie dla Zdrowia" propozycje nie tylko nie będą zmierzać do wyrównania tych różnic, ale wręcz je pogłębią. W przypadku osób o niskich dochodach, np. na rencie, które mają duże potrzeby zdrowotne, nie zadziała ani mechanizm dodatkowych ubezpieczeń (kto ubezpieczy schorowaną lub w podeszłym wieku osobę i za ile?), nie skorzystają za bardzo z ulg podatkowych dla osób wykładających własne pieniądze na leczenie (najpierw musieliby te środki mieć). 

Z kolei Agata Polińska z Alivii zwracała uwagę na dramatyczne wskaźniki dla wielu chorób nowotworowych.

Profilaktyka, edukacja, działania ponadresortowe

O profilaktyce dużo mówił m.in. Tomasz Grodzki z PO. Podkreślał, że jako lekarz zajmujący się chorymi na raka płuca, widzi że pacjenci docierają do szpitala zwykle w zaawansowanych stadiach choroby. Stąd w ochronie zdrowia Grodzki chce postawić m.in. na profilaktykę i promocję zdrowia, w tym badania przesiewowe. Podkreślał też, że trzeba polepszyć dostęp do lekarzy specjalistów i zaawansowanej diagnostyki, by osoba z podejrzeniem choroby nie traciła zdrowia w długich kolejkach.

Kukiz’15 chce do podstawowej opieki zdrowotnej wprowadzić wyodrębniony budżet na profilaktykę i badania diagnostyczne. Stawia też na lepsze wykorzystanie medycyny pracy przez przywrócenie obowiązkowych badań okresowych pracowników. Pracodawcy mieliby za to profity w formie niższych podatków, by zdrowie pracowników traktowali jak inwestycję.  

Mniej biurokracji, więcej „pomocników” lekarza i pielęgniarki

O odbiurokratyzowaniu pracy lekarzy mówili m.in. przedstawiciele PO i PSL i Kukiz’15.

Grodzki zwracał uwagę, że lekarze i pielęgniarki 80 proc. czasu poświęcają na biurokrację, a tylko 20 proc. pozostaje dla pacjentów. Gdyby te proporcje odwrócić to i kolejki byłyby krótsze i opieka lepsza. Pomocne może być też wprowadzenie informatyzacji, ale nie tak jak obecnie. – Teraz lekarz przed operacją wypełnia 17 dokumentów elektronicznie i kolejne 17 w wersji papierowej – twierdził Grodzki.

Jakub Stefaniak z PSL wspominał o wprowadzeniu sekretarek medycznych oraz szybkiej ścieżki kształcenia dla części zawodów medycznych. Poza tym stawia na zwiększenie płac, które spowoduje, że więcej osób będzie chciało pracować w zawodzie. Drogą do tego ma być też pomysł na powiązanie płac np. pielęgniarek z płacami lekarzy. Podkreślał, że dobra płaca motywuje do pracy.

Wspomniał też uchwaloną ostatnio zmianę w Kodeksie karnym powodującą, że lekarz który podejmie się trudnej operacji, a pacjent nie przeżyje, może być skazany. - Przez strach mogą stwierdzić, że nie podejmą się ratowania życia – ostrzegał.

Propozycje w tym zakresie miał też Jerzy Kozłowski z Kukiz’15.

Wiosna chce większej informatyzacji ochrony zdrowia, ale tylko we współpracy z lekarzami i innymi pracownikami medycznymi – by nowe rozwiązania ułatwiały pracę, a nie ją utrudniały.

Finanse

Jerzy Przystajko z Lewicy Razem pieniędzy na zwiększenie finansowania ochrony zdrowia chce szukać w portfelach najlepiej zarabiających.

Wiosna chce większego wykorzystania środków z UE, o czym wspominali też inni uczestnicy debaty, ale nie w takiej skali jak przedstawiciel partii Roberta Biedronia. Dariusz Standerski z Wiosny mówił, że finansowanie ochrony zdrowia w Polsce poprawi się, jeśli szefem Komisje Europejskiej zostanie Frans Timmermans – ale było to jeszcze przed rozstrzygnięciem tej sprawy i teraz już wiemy, że Timmermans odpadł. Nadzieje pokłada również w budowie unijnych standardów opieki, co znalazłoby też odbicie w finansowaniu wyrównywania różnic.  

Platforma chce zwiększania nakładów publicznych na zdrowie, także przez przeznaczenie akcyzy z papierosów w 100 proc. na prozdrowotne działania. Grodzki zwracał uwagę, że zła organizacja systemu powoduje, że opieka medyczna jak i finanse NFZ koncentrują się na szpitalach, które są przeciążone. - Ludzie w desperacji nie mogąc znaleźć pomocy – idą do szpitala i w tej ostatniej reducie pomocy Polkom i Polakom udaje się pomoc uzyskać – podkreślał. Ale nie zgadzał się z tym, że wydatki na szpitale są wysokie, bo może być to prawda w ujęciu procentowym budżetu Funduszu, ale biorąc pod uwagę choćby wydatki w odniesieniu do PKB, jesteśmy w unijnym ogonie. W UE – jak stwierdził – tylko Albania i Bułgaria wydaje mniej na zdrowie niż Polska.

Potrzebny ponadpolityczny konsensus i umowa

Przedstawiciel PSL proponował, żeby przygotować ponadpartyjny pakt i zestaw działań, które byłyby realizowane niezależnie od tego, która partia będzie przy władzy. Dzięki temu mielibyśmy ciągłość działania – bo wszystkie partie gwarantowałyby dalsze wdrażanie reform, zamiast niweczenia działań poprzedników. Podkreślał, że na naprawę systemu nie wystarczy jedna kadencja.

Więcej miejsc na specjalizacji i pracownicy ze wschodu

Mówiono też o konieczności zwiększenia limitów przyjęć na studia medyczne. Jerzy Przystajko z Lewicy Razem uważa, że należy rozważyć sprowadzenie lekarzy z zagranicy, by wypełnić choć część luk kadrowych.

– Lekarzy jest po prostu z mało. I zgodnie z danymi statystycznymi mamy najstarszych lekarzy i pielęgniarki – stwierdził przedstawiciel Kukiz 15. Co należy zrobić by było więcej? Trzeba zwiększyć dostępność do studiów, stawiać bardziej na pielęgniarki, których cykl kształcenia jest krótszy. Ważne jest też uwzględnianie przez MZ zapotrzebowania na lekarzy poszczególnych specjalizacji. - Były informacje, że jest nadprodukcja stomatologów. Do tego niezrozumiałe są działania NFZ. Mamy duży niedobór reumatologów, a zmieniają specjalizację i pracę na POZ z powodów finansowych, bo będą mieć więcej o 1/3 pensji – mówił.

Opieka farmaceutyczna i leki za zero złotych

O zwiększeniu roli farmaceutów – jak nie trudno się domyśleć wspomniał Jerzy Przystajko. - Jestem z zawodu farmaceutą i zalobbuje za wprowadzeniem opieki farmaceutycznej, bo nie trzeba np. po receptę iść zawsze do specjalisty, tylko można mieć jej przedłużenie od farmaceuty – zwracał uwagę m.in. w kontekście kolejek do świadczeń i niedoboru lekarzy. Proponuje też leki z refundacją 100 proc., co ma poprawić sytuację mniej zamożnych, ale przede wszystkim zjednać opinię publiczną dla reformy ochrony zdrowia.

Czas na wizytę – 30 dni

Standerski przypomniał też postulaty Wiosny by do specjalisty czekało się w ramach publicznego systemu maksymalnie 30 dni. I z uśmiechem wspomniał, że Grzegorz Schetyna z PO wykorzystał ten pomysł i obiecał nawet krótszy czas.

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz