Ł.Waligórski: problemy z dostępem do leków nie są w Polsce nowością

10 Lipca 2019, 10:41

Problemy z dostępem do leków nie są w Polsce nowością. Trudno wyobrazić sobie też jakiekolwiek działanie doraźne, które mogłoby z dnia na dzień przywrócić brakujące leki do aptek. Przyczyn takiej sytuacji jest bowiem coraz więcej i nie ma jednego sposobu na ich zlikwidowanie - komentuje mgr farm. Łukasz Waligórski, redaktor naczelny MGR.FARM.

Według Ł. Waligórskiego, najważniejszą przyczyną problemów z dostępem do leków jest ich nielegalny wywóz za granicę.

- Leki refundowane są w Polsce tańsze niż w pozostałych krajach. To sprawia, że bardziej się je opłaca eksportować niż sprzedawać do polskich aptek. Legalny kanał eksportu został już kilka lat temu ograniczony, dlatego leki są wywożone nielegalnie. Dlatego kilka tygodni temu wprowadzono przepisy zaostrzające kary za udział w tym procederze. Problem w tym, że obecnie cierpimy na przewlekłe braki kadrowe w inspekcji farmaceutycznej. Innymi słowy nie ma komu egzekwować nowych przepisów. Rząd powinien poważnie rozważyć zwiększenie obsady kadrowej we wszystkich wojewódzkich inspektoratach farmaceutycznych w Polsce i podnieść wynagrodzenia kontrolerów. Obecnie po prostu brakuje chętnych do pracy w nich, bo jest to praca trudna, stresująca i mało opłacalna - wyjaśnia.

- Natomiast rozwiązaniem, które Ministerstwo Zdrowia powinno rozważyć w szerszej perspektywie, jest wprowadzenie mechanizmów sprawiających, że wywóz leków będzie nieopłacalny. Czyli podniesienie ich cen urzędowych, przy jednoczesnym zachowaniu cen po refundacji - płaconych przez pacjentów. Można to osiągnąć poprzez rozbudowę mechanizmów dzielenia ryzyka znajdujących się w ustawie refundacyjnej albo wprowadzenie RTR - refundacyjnego trybu rozwojowego. RTR mógłby pomóc rozwiązać też inną przyczynę braku leków w aptekach, jaką jest malejąca opłacalność produkcji leków i ich sprzedaży na polski rynek - wskazuje redaktor naczelny MGR.FARM.

Zwraca ponadto uwagę, że części leków brakuje, ponieważ reglamentowane są przez producentów i hurtownie, a nawet dochodzi do sytuacji, gdy przedstawiciele producentów odmawiają aptekom uczestnictwa w programach umożliwiających dostęp do leków, ale dopuszczają do nich apteki konkurencyjne. Przypomina, że tą sprawą zajął się niedawno UOKiK, biorąc pod lupę praktyki firm Bayer (lek Xarelto) i Boerhinger Ingelheim (Pradaxa). - Niemniej farmaceuci już od lat wskazywali, że Ministerstwo Zdrowia i GIF zbyt tolerancyjnie podchodziły do tego typu praktyk firm farmaceutycznych, przyzwalając niejako na reglamentowanie leków do aptek. Niestety tego typu praktyki nadal mają miejsce - zaznacza Ł.Waligórski.

Jak ocenia, temat jest bardzo trudny. - Te rozwiązania doraźne, które mogły być wprowadzone, już zostały wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Sprawiedliwości. Część z nich nie działa, część dopiero zadziała za jakiś czas. Bez wsparcia kadrowego i finansowego dla inspekcji farmaceutycznej, na efekty będziemy jednak długo czekać. A tymczasem rząd powinien rozważyć poważniejsze zmiany w ustawie refundacyjnej, tak by za pomocą odpowiednich narzędzi farmakoekonomicznych, zmniejszyć różnicę cen urzędowych między Polską za innymi krajami. Wtedy zniknie przyczyna i opłacalność nielegalnego wywozu leków - podkreśla ekspert.

Według niego, Ministerstwo Zdrowia i GIF powinny też uważniej i odważniej egzekwować od konkretnych producentów, zaopatrywanie aptek w leki. Wskazuje, że dzięki narzędziom informatycznym, takim jest chociażby ZSMOPL, resort zdrowia wie obecnie ile opakowań konkretnego leku znajduje się na rynku i czy pokrywa to zapotrzebowanie pacjentów na niego. - Te dane powinny stanowić ważny argument w ręce rządzących w rozmowach z firmami farmaceutycznymi i dostępności leków na polskim rynku - zaznacza.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz