Pacjent woli procesować się z lekarzem w sądzie

19 Marca 2021, 16:47 lekarz

Sądy okręgowe są zarzucone liczbą spraw o odszkodowania za błędy medyczne. Od lat liczba trafiających do nich spraw utrzymuje się na poziomie 680 rocznie. Wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych nie rozwiązały tego problemu.

Od ponda kilku lat liczba procesów jakie toczą się przeciwko lekarzom, szpitalom o odszkodowania za błędy medyczne, pozostaje na tym samym poziomie. Mimo, że zminimalizować tę liczbę miały wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych.

Prawie 700 spraw rocznie

Z danych jakie Polityka Zdrowotna uzyskała z Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2019 do Sądów Okręgowych wpłynęło 692 takie sprawy. Rok wcześniej 675, a w 2017 r. - 683. W sądach rejonowych liczba spraw wpływających tam rocznie waha się na poziomie 130-180 spraw. Z tym, że są to procesy o mniejsze pieniądze, bo do takich przeznaczony jest sąd pierwszej instancji.

Za 2020 r. resort sprawiedliwości nie ma jeszcze pełnych danych. Lata wcześniejsze, począwszy od 2012 r. przynoszą podobną statystykę. 

Wojewódzkie komisje nie pomogły

Panaceum dla przeciążanych sądów sprawami o błędy trwające 3-5 lat, miały być  wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. W praktyce jednak ani liczba spraw cywilnych wpływających do sądów nie zmniejszyła się, ani nie spadła liczba postępowań w prokuraturach w przedmiocie błędów medycznych. Nie zmniejszyła się też liczba skarg wpływających do okręgowych lekarskich rzeczników odpowiedzialności zawodowej.

Zwiększoną liczbę spraw odnotowują też prokuratury. Np. w 2017 roku prokuratury w całym kraju prowadziły 5678 postępowań dotyczących błędów medycznych. Czyli o  15 proc. więcej postępowań niż w 2016 roku, kiedy prokuratorzy prowadzili 4963 takie sprawy. 60 proc. spraw dotyczyło śmierci pacjenta 

Nadzieja w Rzeczniku Praw Pacjenta

Jak wskazują prawnicy zajmujący się błędami medycznymi, pacjentowi często bardziej opłaca się założyć sprawę w prokuraturze, gdyż postępowanie przygotowawcze jest bezpłatne. Składając wniosek do wojewódzkiej komisji o ustalenie, czy doszło do zdarzenia medycznego czy nie, zainteresowany musi zapłacić 200 zł.

–Wojewódzkie komisje nie spełniają oczekiwań pacjentów, bo przepisy wiążą im ręce. Trzeba albo znowelizować ustawę, usprawnić funkcjonowanie Komisji i zapewnić faktyczne wykonywanie przez szpitale ich orzeczeń, albo zorganizować uproszczony system wypłaty odszkodowań za zdarzenia medyczne na nowo. Być może dobrym rozwiązaniem jest przejęcie orzekania bez orzekania o winie medyka przez biuro Rzecznika Praw Pacjenta- wskazuje Jolanta Budzowska, radca prawny i specjalista ds. procesów o błędy medyczne z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Podkreśla, że swoistym pilotażem ustalania takich rekompensat przez RPP może być Fundusz Kompensacyjny, z którego Rzecznik będzie przyznawał odszkodowania za NOP-y po szczepionce przeciwko COVID-19, a w dłuższej perspektywie za wszystkie obowiązkowe szczepienia. 

Korzystniej u prokuratora

Dla pacjenta, który woli pójść do prokuratury, niż do wojewódzkiej komisji, postępowanie przygotowawcze ma jeszcze tę zaletę, że śledczy może uzyskać szybciej opinię biegłego lekarza, na które komisje przy wojewodach muszą czekać latami.

Dzieje się tak dlatego, że izby lekarskie współpracują w tym zakresie z prokuratorami. Np. współpracę ze śląską prokuraturą okręgową podjęła tamtejsza izba lekarska, udostępniając jej np. listę  biegłych lekarzy, którzy faktycznie mogą przygotować opinie.

Na pewno słabością wojewódzkich komisji jest to, że na opinie biegłych muszą czekać miesiącami i przez to postępowanie przedłuża się. 

 NIK była krytyczna

NIK kontrolowała efekty załatwiania spraw przez wojewódzkie komisje. Na 142 skontrolowanych spraw przez NIK w 2018 r.  aż 89 zakończono po ustawowym terminie 30 dni (najdłuższy czas wynosił aż 855 dni). Jednak według NIK, komisje za często zwracają się po opinie biegłych lekarzy.

Kolejna słabość komisji, którą wytyka NIK i eksperci, to fakt, że komisja orzeka tylko czy doszło do błędu medycznego, a odszkodowanie proponuje już szpital. Te propozycje są zwykle bardzo niskie, rzędu 1 tys. zł, więc pacjent i tak musi iść do sądu.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz