Rząd chce wprowadzić model duński, gdzie funkcjonuje kilkadziesiąt głównych szpitali i szpitale wspierające. Będzie też egzamin państwowy na menedżera szpitala.
Zmianę zapisów dotyczących reformy ochrony zdrowia w Krajowym Planie Odbudowy- zapowiedziało kierownictwo resortu zdrowia podczas czwartkowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Otóż nie będzie już mowy o centralizacji, lecz o nowym modelu organizacyjnym.
Jak informuje Związek Miast Polskich, obecny na Komisji Adam Niedzielski, minister zdrowia wskazał, że przyczyną zmian są zaburzone proporcje systemowe. Chodzi o to, że w Polsce jest większa niż w innych krajach liczba łóżek szpitalnych przypadająca na 100 tys. mieszkańców. Z drugiej strony jest zbyt mała liczba personelu medycznego, poniżej średniej unijnej.
Koncentracja działań specjalistycznych
Dlatego minister zdrowia przygląda się modelowi duńskiemu szpitali, gdzie doszło do konsolidacji szpitalnictwa i przeprofilowania placówek. W Danii jest ok. 20 szpitali centralnych a reszta to placówki peryferyjne.
Stąd, jak zapowiedział minister zdrowia, rząd planuje tak zorganizować system, by skoncentrować bardzo specjalistyczne działania medyczne tam, gdzie to potrzebne. Zaś tam gdzie nie jest to konieczne – przekształcić szpitale w pewne centra zdrowia skoncentrowane na diagnostyce i odpowiadające na wyzwania demograficzne, czyli zapewniające opiekę długoterminową
Aby zracjonalizować sytuację, Ministerstwo Zdrowia zamierza też wzmocnić POZ, np. płacąc lekarzom rodzinnym dodatki motywacyjnne za prowadzenie pacjenta, a także Ambulatoryjną Opiekę Specjalistyczną (AOS). Tę ostatnią przez lepszą wycenę procedur. Ma to strukturalnie porządkować piramidę świadczeń.
Wyniszczająca konkurencja
Rząd zmiany uzasadnia także faktem wyniszczającej konkurencji między szpitalami. Dziś często obok siebie funkcjonują dwa szpitale, które mają różnych właścicieli i zamiast tworzyć komplementarną ofertę, konkurują ze sobą o pacjentów, infrastrukturę i kadry. To powoduje konsekwencje dla całego systemu. Przeszkodą w konsolidacji takich szpitali i zmiany ich profili często był brak zgody właściciela, pomimo że to oznacza kłopoty finansowe szpitali.
Minister poinformował także samorządowców, że reforma jaką szykuje pozwoli wprowadzić pełnomocników ministra zdrowia do tych szpitali, które są w złej kondycji finansowej, ale też nie spełniają wymogów mapy potrzeb zdrowotnych. Reforma ma też sprofesjonalizować zarządzanie szpitalami, m.in. przez wprowadzenie egzaminu państwowego na menedżera szpitala.
Powstanie Agencja Rozwoju Szpitali, która zajmie się monitorowaniem sytuację szpitali, zatwierdzaniem i monitorowaniem, ich restrukturyzacją. Będzie też pełniła funkcję nadzorczą przy dystrybucji środków publicznych i prowadziła bazę pełnomocników zarządzających szpitalami. Zdaniem resortu zdrowia dzięki wprowadzeniu Agencji powstanie bardziej klarowny system, w którym działają 3 organy pełniące różne funkcje: minister zdrowia jako regulator, NFZ – płatnik i ARS -podmiot odpowiedzialny za nadzór właścicielski.
Szpitale lepsze i gorsze
Reforma ma rozpocząć się od kategoryzacji szpitali na dobre, średnie i słabe. Dla tych dobrych będzie premia w postaci zwiększenia ich możliwości rozwojowych. Dla średnich będzie ustawowe wymuszenie przygotowania planów restrukturyzacyjnych, monitorowanych przez Agencję Rozwoju Szpitali. Do tych w złej sytuacji rząd wprowadzi zarząd komisaryczny. Po restrukturyzacji, powiązanej z częściowym oddłużeniem, szpital rząd zwróci organowi tworzącemu w lepszym stanie.
-Rząd stawia nas przed faktem dokonanym. My możemy rzecz jasna przeprofilowywać szpitale miejskie, stawiać na opiekę długoterminową. Problem w tym, że od lat jest ona niedofinansowana- wskazuje Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Miast Polskich.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!