Reklama

Trwa masowe zamykanie oddziałów szpitalnych

Polityka Zdrowotna
08/07/2021 10:31

Z powodu braku pediatrów, internistów, neurologów, kolejne szpitale  powiatowe i wojewódzkie zawieszają działanie oddziałów szpitalnych. Placówek medycznych wcale nie ratuje możliwość zatrudnienia lekarza zza wschodniej granicy. 

Początek lata i wakacji zbiegł się z szeregiem zamknięć oddziałów szpitalnych. Dyrektorzy placówek medycznych nie mają jak dopiąć grafików i zawieszają działania poszczególnych jednostek. Przyczyną nie jest tylko sezon urlopowy, ale coraz mocniej odczuwalne permanentne braki kadry lekarskiej. Wieści o kolejnych zamknięciach płyną z całego kraju. Jest ogromny problem z pediatrami. W związku z tym działanie oddziałów pediatrycznych zawiesił szpital w Pucku, Międzyrzecu Podlaskim i Zamościu. Oddział dziecięcy w Międzyrzeczu Podlaskim jest zawieszony do końca sierpnia. Mali pacjenci będą leczeni w szpitalu w Białej Podlaskiej. Brak kadrowe spowodowane są z jednej strony odejściem na emeryturę jednego z lekarzy, ale także zwolnieniem lekarskim.

Duży problem z pediatrami jest w województwie lubelskim.

Reklama

- My też mamy zawieszone działanie oddziału pediatrycznego. Jeden pediatra poszedł na emeryturę, drugi był w wieku przedemerytalnym, a trzeci zdecydował się pracować w podstawowej opiece zdrowotnej i kadra się rozsypała. Nie ma chętnych na następców na razie - mówi Mariusz Paszko, prezes Niepublicznego Szpitala Zamojskiego, który realizuje kontrakt z NFZ i jest w sieci szpitali. 

Szkopuł w tym, że pediatrzy często uciekają właśnie do przychodni rodzinnych. Szpital przestaje być dla nich konkurencyjnym miejscem pracy. Mariusz Paszko wskazuje, że w woj. lubelskim mogą zarobić 15 tys. zł, co jest dużą sumą jak na tamtejszy region. Poza tym, w przychodni nie muszą pracować w trybie dyżurowym. 

Reklama

Dużo emerytów wśród medyków

Brak pediatrów to nie tylko jednak lubelski trend, a ogólnopolski. - Nie kształci się pediatrów w wystarczającej liczbie. Mamy ich w tej chwili 15 tys. Zlikwidowano poradnie dziecięce. Teraz tylko są przyszpitalne bądź w gabinetach lekarzy rodzinnych. Poza tym w ogóle kształcimy za mało lekarzy. Ok. 20 proc. wszystkich lekarzy, w tym pediatrii, przekracza wiek emerytalny, czyli 65 rok życia - mówi Jerzy Frydygier, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. 

Niemniej jednak, nie tylko lekarzy dziecięcych brakuje. Problem jest z internistami czy neurologami. Szpital powiatowy w Turku do 30 września zawiesił działanie oddziału internistycznego. Dyrekcja liczy, że do tego czasu znajdzie kadrę.  Problem braków kadrowych jest w Wielkopolsce szczególnie widoczny bo na 10 tys. mieszkańców przypada 15,1 lekarza. Ze statystyk Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że mamy w kraju 15 tys. pediatrów, 4,5 tys. neurologów i 29 tys. internistów.

Reklama

Właśnie Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu ma problem z pozyskaniem neurologów. Dyrekcja podjęła decyzję o zawieszeniu od 1 lipca oddziału neurologicznego z pododdziałem udarowym, za zgodą NFZ i wojewody warmińsko-mazurskiego. Na razie tylko na dwa miesiące. Ten czas szpital chce wykorzystać na znalezienie i zatrudnienie brakujących specjalistów.

10 lekarzy poszukiwanych w Elblągu

Odział neurologiczny to jedyny taki w Elblągu. Pacjenci m.in. po udarach opieki medycznej będą musieli szukać najbliżej w Gdańsku, Olsztynie lub Iławie.  Dyrekcja potrzebuje znaleźć do niego 10-12 neurologów aby moc zacząć z powrotem działać

Reklama

- Do obsadzenia samych dyżurów potrzeba minimum 7 lekarzy. Oprócz tego musimy mieć co najmniej 3 specjalistów do normalnej, stacjonarnej pracy w systemie dziennym. W ostatnim czasie 4 osoby przeszły na emeryturę, a kolejne 2 przejdą niebawem. Niestety, specjalizacja neurologiczna nie cieszy się dużą popularnością. Od 5 lat nie mieliśmy żadnego rezydenta, który chciałby się specjalizować w neurologii - mówi Elżbieta Gielert, dyrektor elbląskiego szpitala i posłanka na Sejm Koalicji Obywatelskiej. 

Placówki zamykające oddziały będą miały zatem duży problem, by zrealizować ryczałt, którym są finansowane z racji funkcjonowania w sieci szpitali. A nawet gdy uda się już im uruchomić oddziały na nowo, muszą się liczyć z tym, że NFZ pomniejszy ryczałt proporcjonalnie o czas niewykonywania go przez oddział. To są też placówki będące w sieci podstawowego zabezpieczenia szpitalnego. A zgodnie z ustawą o działalności lecznicze mogą maksymalnie zgłosić do wojewody prowadzącego rejestr szpitali i oddziałów zawieszenie ich na pół roku.  

Zdaniem ekspertów, przy tak dużych brakach kadrowych wśród specjalistów, nie uciekniemy przed zamykaniem kolejnych oddziałów, a nawet szpitali. Pandemia dorowadziła do tego, że jeszcze więcej chce wyjeżdżać z kraju skarżąc się na warunki pracy w polskich szpitalach. Remedium miało być rekrutowanie lekarzy zza wschodniej granicy, ale prezes Paszko wskazuje, że ci którzy dostali promesę pracy w jego szpitalu, nie dostali jeszcze zgody od ministra zdrowia i izby lekarskiej na prace w Polsce- A poszukuję też hematologa. Bardzo trudno o takiego specjalistę i w Polsce bo to trudna specjalizacja a młodzi ludzie wolą wybierać np. kardiologię 

Reklama

Braki rezydentów w powiatach

Co więcej, szpitale powiatowe są w o tyle gorszej sytuacji kadrowej w porównaniu do wojewódzkich czy klinicznych, bo nie mają rezydentów. Młodzi lekarze robiący specjalizacje wybierają duże ośrodki, bo to głównie w tych dużych ośrodkach pensje rezydentom finansuje Ministerstwo Zdrowia.

Tyle, że w tych dużych rezydent nierzadko nie ma nawet szansy dojść do stołu operacyjnego. Ewentualnie popatrzeć sobie na operację z boku. Dyrektorzy szpitali powiatowych kuszą zatem młodych medyków możliwością robienia specjalizacji w praktyce i operowania. A nawet jeśli, któremuś szpitalowi powiatowemu uda się pozyskać lekarza specjalistę to znaczy, że zabraknie internisty czy pediatry w sąsiednim. Dyrektorzy szpitali powiatowych są nierzadko zmuszeni podkupować sobie pracowników.

Reklama

Inna sprawa jest taka, że być może nie wszystkie odziały szpitalne są potrzebne. Dzieci teraz hospitalizuje się coraz rzadziej w szpitalach powiatowych. Ich leczenie odbywa się w ambulatoriach. A jak dzieje się coś poważnego, to mały pacjent trafia na oddział szpitala specjalistycznego.

 

Polecamy także:

 

 

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości