Czy naprawdę nas na to stać? - to pytanie, które często padało podczas poniedziałkowego posiedzenia senackiej komisji zdrowia na temat sytuacji w fizjoterapii. Jak podkreślali przedstawiciele fizjoterapeutów i środowiska medycznego, jeżeli nie poprawi się finansowanie tego sektora, to nastąpi jego "stomatologizacja", czyli pełna prywatyzacja, a pacjentów nie bedzie stać na korzystanie z tych usług. Tymczasem to dzięki fizjoterapii, wiele osób pozostaje samodzielnych i aktywnych zawodowo.
Przewodnicząca senackiej komisji zdrowia Beata Małecka-Libera podkreślała, że pojawiło się wiele wątpliwości związanych z nową wyceną świadczeń w fizjoterapii. Jak podrkeślała brakuje też jasnej strategii co do roli i miejsca fizjoterapii w systemie, podczas gdy zapotrzebowanie z roku na rok będzie rosło.
Prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów Maciej Krawczyk podkreślał, że rola fizjoterapii jest niedoceniana. Jak mówił, np. tylko na 1/4 oddziałów intensywnej terapii zatrudnieni są fizjoterapeuci i nie ma takich wymogów.
Jak mówił w 2021 r. Polacy komercyjnie na fizjoterapię wydali o 20 proc. więcej niż w 2020 r. Rok do roku wzrosła też o 2,5 proc. liczba osób korzystających z fizjoterapii. - Polacy wydają ok. 12 mld zł rocznie na fizjoterapię z własnej kieszeni - wyliczał i dodał, że zbyt niskie finansowanie w ramach NFZ prowadzi do stomatologizacji tego sektora.
Ostrzegał, że "obecnie proponowane pieniądze spowodują straszne konsekwencje". - Dlaczego produkujemy niepełnosprawnych jako kraj? To się po prostu nie opłaca. I nie mówię tu o etyce - stwierdził.
Prof. Adam Antczak także podkreślał, że zaniedbywanie roli fizjoterapii się nie opłaca. Przekonywał, że wszystkim powinno zależeć na tym, aby utrzymywać pacjentów w takim stanie, by byli pełnosprawni. Przekonywał, że bardziej opłaca się prowadzić przynajmniej część osób do takiego stanu, gdy będą samoobsługowe.
Według niego trzeba rozwijać sektor fizjoterapii tym bardziej, że akurat w tym sektorze jest kilkadziesiąt tysięcy młodej kadry. Również ostrzegał, że prywatyzacja tego sektora będzie oznaczała, że stanie się on niedostępny dla osób biedniejszych, w tym głównie dla osób straszych. - Jeżeli zastosujemy szeroko dostepną fizjoterapię, to wiele osób bedzie samoobsługowa i będzie to tańsze dla systemu - przekonywał.
Z kolei właściciel przychodni rehabilitacyjnej w Koninie Michał Śliwiński mówił o malejącym kontrakcie z NFZ przy rosnących wynagrodzeniach, inflacji i kosztach działania przychodni. Jak mówił rozważa zamknięcie przychodni, którą prowadzi od 17 lat, ponieważ stawki za rehabilitację powodują, że jest to nieopłacalne.
Jak dodał, w fizjoterapii spadła wycena za punkt, bo kilka lat temu NFZ płacił 1,15 zł za punkt, a obecnie jest to 1 zł. Podkreslał, że przy tym obecnie koszty wody, prądu i pozostałe rosną w szybkim tempie.
Także Agnieszka Stępień, fizjoterapeutka i prezes stowarzyszenia Fizjoterapia Polska, zwracała uwagę, żę przy obecnej wycenie ośrodki publiczne nie mają szans na to, aby utrzymać się na rynku. Przyponiała, że w przypadku w wielu chorób dziecięcych, nie ma farmakologicznych metod leczenia i pozostaje wówczas tylko rehabilitacja. Podkreślała, że rodziny dzieci niepełnosprawnych są w bardzo trudnej sytuacji, bo muszą dopłacać średnio 4 tys. zł miesięcznie do opieki.
MZ i AOTMiT bronią nowych wycen
Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski mówił o nowej wycenie rehabilitacji i fizjoterapii domowej i ambulatoryjnej. Wyjaśnił, że szacunki dotyczące nowej wyceny pokazują, że przy tej samej liczbie świadczeń wzrost finansowania wyniesie 16 proc., dla fizjoterapii ambulatoryjnej - o 24 proc., a domowej - o minus 8 proc.
Jak podkreślał, nowa wycena opiera się głównie na koszcie pracy fizjoterapeuty bezpośrednio z pacjentem, o co od lat wnioskowało to środowisko. Dodał, że podwyżka w tym zakresie to 48 proc. Wyraził nadzieję, że NFZ będzie dodatkowo kontraktował białe plamy, aby dostępność była większa.
Przekonywał, że dotychczas istotnym elementem rehabilitacji i celem było wykonanie zabiegów fizykoterapeutycznych w cyklu po 10, ale nie widać było często efektu poprawy stanu zdrowia pacjenta. - Stąd finansowanie godziny pracy umożliwi to, że realizowane będą głównie te zabiegi, które najefektywniej przywrócą pacjentowi możliwość funkcjonowania - mówił M. Miłkowski.
Wyliczał, że w rehabilitacji ponad 70 proc. kosztu świadczeń, to koszt wynagrodzeń. - Aktualnie, od 1 lutego, w lutym NFZ przygotowuje aneksy ze świadczeniodawcami, które będą zmieniały wyceny - informował. Dodał, że nowe wyceny dotyczą też pacjentów rehabilitowanych w trybie szpitalnym i te równiez zostały podwyższone.
Jak mówił, pacjent który jest usprawniany bezpośrednio po zabiegu ma lepszą efektywność powrotu do zdrowia, co przekłada się na szybkośc wypisania do domu. Dodał, że rehabilitacja w trybie szpitalnym wpisana jest w jednorodne grupy pacjentów i finansowana w ramach wyceny JGP, a to dyrektor danego podmiotu i ordynator zarządzają tym, aby mieć taki skład osobowy, który zapewni właściwą opiekę.
Za powiedział, że w najbliższym czasie zostanie przeszacowana rehabilitacja dziecięca czy po zabiegach, np. endoprotezoplastyki.
- W tym kwartale ocenie i zmianie mają podlegać kwestie rehabilitacji po endoprotezoplastyce i zabiegach - poinformował.
Prezes AOTMiT Roman Topór-Mądry także bronił nowych wycen w rehabilitacji i przekonywał że Agencja kierowała się licznymi doświadczeniami z konsultacji z izbą fizjoterapeutów i innymi środowiskami. - Nasze działania są kompleksowe, dotyczą fizjoterapii ostrej, ambulatoryjnej, kompleksowych stacjonarnych świadczeń - wyliczał. Dodał, że wycena uwzględnia koszty pracy, koszty dojazdu i inne.
Także wspominał o zmianie filozofii i przejściu na wycenę godziny pracy. Jak wyjaśniał, wycena opierała się na danych z 2019, ale AOTMiT zastosował przeliczniki związane ze wzrostem płac, które w znaczący sposób zmieniły wycenę tej stawki. Dodał, że obecnie stawki te wynoszą ok. 44 zł za godzinę pracy i wycena uwzględnia to, że najbardziej efektywna jest praca bezpośrednia z pacjentem.
Jak zapowiadał, jeszcze w tym roku AOTMiT wyceni na nowo rehabilitację pozabiegową czy poudarową.
Dwa światy
Beata Małecka Libera pytała więc: "Skoro wycena wzrasta, to dlaczego jest tak źle?". Jak oceniła, na komisji zetknęły się dwa światy, bowiem MZ i NFZ mówią, iż wycena wzrasta, a z drugiej strony przedstawiciele branży mówią, że nie da się prowadzić fizjoterapii za te pieniądze.
Właściciel konińskiej placówki Michał Śliwiński emocjonalnie odniósł się do informacji od wiceministra zdrowia i prezesa AOTMiT. Jak przyznał podniesiona została wycena punktowa niektórych świadczeń. Jednocześnie podkreślał, że przy niezmienionym kontrakcie będzie skutkowało to tym, że placówka przyjmie mniej pacjentów, a kolejki do rehabilitacji jeszcze się wydłużą. Zwracał też uwagę na obniżenie ceny za punkt.
Także prezes KIF Maciej Krawczyk nie kryjąc emocji mówił, że wprawdzie AOTMiT konsultował z KIF kwestie wyceny, jednak z rad Izby skorzystał w zaledwie 20 proc. Tymczasem jak mówił do Izby już zgłosiło się 200 podmiotów, które zapowiedziały wypowiedzenie umów z NFZ.
Wiceminister Maciej Miłkowski przekonywał, że jeżeli zmieniana jest wycena punktowa, to nie robi się jednocześnie podwyżki wyceny punktu.
Na zakończenie Beata Małecka zawnioskowała o to, aby w resorcie zdrowia odbyło się spotkanie z przedstawicielami KIF i prosiła, aby informacja na temat takiego spotkania została przekazana komisji. Prosiła też o zestawienie z liczą placówek, które świadczą ambulatoryjną i domową fizjoterapię w ramach NFZ.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!