Nietrzymanie moczu - problem pacjentów kosztowny dla państwa

14 Sierpnia 2020, 14:22 rak prostata pacjent

Zespół pęcherza nadreaktywnego (OAB) rozpoznawany jest u 27 procent kobiet i 10,8 procent mężczyzn powyżej 18. roku życia.  Większość z nich zmuszona jest wycofać się z życia zawodowego, towarzyskiego, seksualnego czy rodzinnego i w obawie przed nietrzymaniem moczu pozostają w domu. Mimo powszechnie refundowanych i stosowanych, opcji terapeutycznych nowej generacji, szanse pacjentów na nową jakość życia są ograniczone - lista leków refundowanych w tym schorzeniu nie zmieniła się od prawie dekady, a od 1 września ma być jeszcze gorzej. O tym czym jest OAB, jak mu zapobiegać i jak wygląda leczenie, mówi prezes Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”, Anna Sarbak.

Czym jest OAB i jak się objawia?

Zespół pęcherza nadreaktywnego (overactive bladder - OAB) tworzy zespół objawów ze strony dolnych dróg moczowych, którego elementem są parcia naglące, przebiegające z epizodami nietrzymania moczu lub bez nich. Objawom towarzyszy również zwiększona liczba mikcji zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. Zespół pęcherza nadreaktywnego choć nie zabija, to potrafi zrujnować życie o wiele bardziej niż cukrzyca czy nadciśnienie.

Czy OAB można zapobiec?  Czego objawem jest OAB?

Obecność OAB sugeruje nadaktywność wypieracza pęcherza moczowego, ale wynikać może również z innych zaburzeń czynności pęcherza i cewki moczowej. Jest to schorzenie, które można i należy leczyć! Warto zacząć od zmian behawioralnych, rezygnacji z palenia papierosów, bo to główna przyczyna raka pęcherza moczowego oraz zmiany diety. Powinniśmy znacznie ograniczyć lub całkowicie wyeliminować spożycie słodkich napojów gazowanych, alkoholu, kofeiny, cytrusów, ostrych przypraw. Jeżeli to nie poskutkuje powinniśmy skorzystać z farmakoterapii, która uznawana jest za „złoty standard” leczenia OAB. Jeszcze raz powtórzę, OAB można i należy leczyć!

Problem nietrzymania moczu dotyka co 3. kobiety i co 10. mężczyzny.  Czy powszechność tych objawów sprawia, że przestaje być ono tematem tabu dla pacjentów? 

Niestety, powszechność objawów NTM, ze względu na intymny charakter choroby, nie powoduje, że przestaje ono być tematem tabu dla pacjentów, a często i dla lekarzy i pielęgniarek. Pacjenci wstydzą się powiedzieć o problemie, a lekarze i pielęgniarki często nie pytają o występowanie parć naglących czy epizodów nietrzymania moczu wynikających z innych rodzajów tego schorzenia. A przecież to powinna być część wywiadu lekarskiego, jak pytanie o palenie papierosów, czy przyjmowane leki.

Ilu pacjentów jest świadomych swojego schorzenia? Jaki procent pacjentów z OAB leczy się na to schorzenie?

Z informacji naszego stowarzyszenia wynika, że w Polsce z OAB zmaga się 2-3 mln osób, każdego roku przybywa 10-15 tys. nowych pacjentów. Niestety, nad czym ubolewamy, tylko 1/3 pacjentów z OAB zgłasza się do lekarza, a 2/3 z tych, którzy się na to decydują, robi to dopiero po 2 latach od wystąpienia pierwszych objawów! I to wtedy, gdy ich nasilenie wyklucza już normalne, dzienne i nocne funkcjonowanie. Pozostali ukrywają problem, myśląc, że to kwestia wieku, że tak po prostu musi być. Przypominam jeszcze raz, tak być nie musi. OAB można i należy leczyć! Najpierw jednak należy przejść przez prawidłową diagnostykę. Trzy podstawowe rodzaje NTM to parcia naglące, w skład których wchodzi właśnie OAB, następnie mamy wysiłkowe oraz mieszane NTM. Dla każdego rodzaju istnieje inna ścieżka terapeutyczna.

Jakie pacjenci mają dostępne opcje leczenia w OAB?

W I linii leczenia zespołu pęcherza nadreaktywnego stosuje się tzw. leki antycholinergiczne. W Polsce refunduje się obecnie w I linii jedynie dwie substancje, solifenacynę i tolterodynę, charakteryzujące się takim samym mechanizmem działania i różnymi skutkami ubocznymi. Potem jest II linia leczenia, która mimo wieloletnich apeli m.in. naszego stowarzyszenia, do dzisiaj nie jest refundowana. Musimy też pamiętać, że zespół pęcherza nadreaktywnego może być wynikiem wielu procesów patologicznych. Z tego względu należy dokonywać indywidualnego doboru stosowanych leków dla potrzeb poszczególnych pacjentów.

Leczenie w Polsce i Europie – gdzie jesteśmy? 

Gdzie jesteśmy? Daleko w tyle za innymi krajami. Jak potwierdzą się zmiany zapowiedziane w projekcie najnowszej listy leków refundacyjnych to będzie jeszcze gorzej. Minister Zdrowia chce z I linii leczenia OAB usunąć lek cieszący się wśród pacjentów największym zaufaniem i dostępnością. Połowa pacjentów korzystających z refundacji na solifenacynę i tolterodynę leczy się jednym lekiem pomimo tego, że wcale nie jest on najtańszy. Proszę sobie wyobrazić jakim szokiem dla nas było gdy ujrzeliśmy projekt tej listy. Zamiast wprowadzić wreszcie II linię leczenia, na którą czekamy już 6 rok, chcą nam jeszcze zabrać z refundacji najpopularniejszy lek! W imię czego pytam? Dalszych oszczędności, których i tak doświadczamy już zbyt wiele?  Przypominam, że w 2018 roku, po zmianie limitów w refundacji środków absorpcyjnych, też czuliśmy się oszukani. Teraz tak łatwo nie odpuścimy tej sprawy. Będziemy walczyć! Polscy pacjenci mają prawo mieć dostęp do takich samych leków co nasze koleżanki i koledzy z innych krajów Unii Europejskiej. Minister będzie musiał się tłumaczyć jeżeli podtrzyma tę decyzję.

Ile kosztuje życie z OAB (w kontekście pacjenta i płatnika, koszty pośrednie)?

W raporcie „Pacjent z NTM w systemie opieki zdrowotnej” od kilku lat prezentujemy koszty jakie ponosi nasze państwo z tytułu utraty produktywności osób z problemem nietrzymania moczu. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę ministerstwa zdrowia, że wśród populacji cierpiącej na OAB i związane z tym nietrzymanie moczu, jest wiele osób w wieku produkcyjnym, które mogłyby normalnie pracować i płacić podatki. Tymczasem z powodu braku nowoczesnego leczenia generują dla budżetu państwa zwiększone koszty zwolnień lekarskich czy rent. W tegorocznym raporcie, który właśnie opublikowaliśmy, wskazujemy, że koszty z tytułu utraty produktywności osób z problemem nietrzymania moczu od 2015 sukcesywnie rosną, osiągając w 2018 roku poziom 1,45 miliarda złotych. Łatwo chyba zauważyć, że gdyby chociaż część tych osób była odpowiednio leczona, to zamiast pobierać świadczenia i generować koszty, wytwarzałaby PKB. Nie mówiąc już o korzyściach psychospołecznych, których w żaden sposób nie da się wycenić.

Z jakimi problemami najczęściej zwracają się pacjenci i pacjentki z OAB do stowarzyszenia?

Osoby szukające pomocy w regionalnych oddziałach naszego stowarzyszenia często opowiadają o tym, jak choroba wyklucza ich z życia zawodowego czy towarzyskiego, jak rozpadły im się związki lub rodziny. To często są bardzo dramatyczne historie. Na przykład ta, kiedy jedna z naszych rozmówczyń straciła pracę, po tym jak usłyszała, że „nigdy nie było jej przy biurku, koledzy ciągle musieli odbierać za nią telefony, a poza tym nieładnie pachniała”. Inna z kobiet sama zrezygnowała po serii zarzutów, że „bez przerwy blokuje jedyną toaletę na piętrze”. Niektórzy pacjenci w obawie przed nietrzymaniem moczu unikają współżycia, co powoduje rozpad związków. Ludzie zamykają się w domach, nie wychodzą do kina, teatru, galerii czy restauracji, cierpią w ukryciu i samotności. Zdarzają się depresje a nawet próby samobójcze. Ale najgorsze jest to, kiedy dowiadujemy się, że będzie jeszcze gorzej.

 Co roku pacjenci wydają raport poświęcony NTM w kontekście publicznej ochrony zdrowia. Jakie są najpilniejsze potrzeby w opiece nad pacjentami OAB?  

W kontekście opieki nad pacjentami z zespołem pęcherza nadreaktywnego nasze stowarzyszenie od lat postuluje m.in. o:

-        stworzenie II linii leczenia OAB - mimo iż Rada Przejrzystości i Prezes AOTMiT uznali za zasadne objęcie refundacją substancji mirabegron w II linii leczenia OAB, to w dalszym ciągu w Polsce jest ono niedostępne, chociaż w całej Unii Europejskiej lek ten jest już refundowany;

-        urealnienie limitów cenowych na refundowane środki absorpcyjne (pieluchomajtki, pieluchy anatomiczne, majtki chłonne, wkłady i podkłady), tak aby wynosiły one co najmniej 1,5 zł za szt.;

-        wprowadzenie jednego, jasnego kryterium medycznego (nietrzymanie moczu) uprawniającego do refundacji środków absorpcyjnych - obecnie nietrzymanie moczu uprawnia do refundacji tylko warunkowo, a osoba z NTM musi mieć dodatkowo jedną z chorób współistniejących (wybrane nowotwory, udary, upośledzenia itp.), z refundacji wykluczeni są np. pacjenci z wysiłkowym NTM;

-        weryfikację listy leków 75+ w kontekście włączenia leków zawierających solifenacynę i tolterodynę do listy refundowanych leków dla osób 75+;

-        zniesienie wymogu badania urodynamicznego jako warunku refundacji leków zawierających tolterodynę w leczeniu OAB - zgodnie z wytycznymi towarzystw naukowych, badanie urodynamiczne nie jest konieczne, aby zdiagnozować OAB, jest natomiast metodą inwazyjną, która wiąże się z ryzykiem uszkodzenia dróg moczowych i w konsekwencji zakażeń.

A teraz przychodzi nam jeszcze postulować aby nie było jeszcze gorzej.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz