Reklama

„Outsourcing nigdy nie jest tylko zmianą organizacyjną – to uderzenie w poczucie wartości ludzi, którzy od dekad służą pacjentom.”

Outsourcing stał się zmorą niemedycznych pracowników sektora medycznego. O tym jak szpitale chcą „oszczędzać” na pracownikach rozmawiamy z Małgorzatą Śnieżek, Prezes OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia oraz Katarzyną Duda, współpracowniczka Ośrodka Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a.

Pracownicy nie są świadomi zagrożeń

Szpital Żywiec, od 1 czerwca bieżącego roku 62 salowe tracą pracę na rzecz „przejęcia” przez zewnętrzną firmę.  Miesiąc wcześniej personel sprzątający szpitala w Janowie Lubelskim mierzył się z problemem całkowitego zastąpienia przez firmę zapewniająca usługi outsourcingowe. W obronie pracowników stanął OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowie. Sprawa znalazła się na posiedzeniu Rady Powiatu Janowskiego, a pismo w obronie pracowników wysłał do szpitala zaalarmowany przez stronę związkową poseł Nowej Lewicy Jacek Czerniak.

Na ten moment los personelu w szpitalu w Janowie Lubelskim pozostaje nierozstrzygnięty. Wiceprzewodnicząca OMZZ PPwOZ, Monika Broda, zapytana w środę 25 maja o sytuację w Szpitalu Żywiec, powiedziała, że na interwencję było zwyczajnie za późno.  

Reklama

Szymon Kucharski: Świadomość zagrożenia outsourcingiem jest wciąż zbyt mała wśród pracowników niemedycznych?

Małgorzata Śnieżek, Prezes OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia: Zdecydowanie. Bardzo często personel pomocniczy zwraca się do naszego związku zawodowego o obronę, gdyż dyrekcja szpitala chce ich przekazać firmie zewnętrznej. Gdy w szpitalu działają związki zawodowe OMZZ PPwOZ mamy na bieżąco informacje, gdzie dyrektorzy zamierzają szukać oszczędności i jakie mają plany.

Problem stary jak transformacja

Outsourcing nie jest zagrożeniem nowym. Cieszył się dużym zainteresowaniem ekonomistów w pierwszej dekadzie XX wieku, jednak jego korzenie sięgają początków kapitalizmu w Polsce. Zjawisko poddała analizie w swoim raporcie „Outsourcing usług niemedycznych w szpitalach publicznych” Katarzyna Duda, współpracowniczka Ośrodka Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a.

Reklama

SK: W Pani raporcie można przeczytać, że problem w Polsce sięga 1989 roku. Skąd wziął się outsourcing? To była systemowa luka czy potrzeba tamtych czasów?

Katarzyna Duda: Outsourcing zaczął być stosowany w Polsce po 1989 roku w czasie transformacji ustrojowej. Wcześniej zakłady pracy zatrudniały wszystkich pracowników bezpośrednio. Miały swoje stołówki z kucharkami, swój personel sprzątający i ochraniający instytucje. Pracownicy czuli się częścią jednej grupy. Po upadku PRL-u i wraz z rozwojem w Polsce kapitalizmu zapanowało myślenie, że instytucje powinny się specjalizować w podstawowej działalności, a poboczne funkcje jak sprzątanie zlecać na zewnątrz. Etaty dla pracowników pomocniczych uważano w tym nowym zarządzaniu jako marnotrawstwo, zbędny koszt. Bardzo silny wpływ na popularność outsourcingu miała też koncepcja taniego państwa promowana najpierw przez PO a później przez PiS w latach 2005-2009. Wtedy partie te głosiły, że państwo powinno być tanie, co odbiło się jednak głównie na pracownikach najsłabiej chronionych, jak osoby sprzątające.

Reklama

Mitologia „obniżania kosztów”

W połowie 2023 roku szpital w Pińczowie zdecydował się na „przekazanie” 41 pracowników niemedycznych grupie Impel zajmującej się zapewnianiem usług outsourcingowych. Rozmów ze stroną pracowniczą nie było.

„Przekazanie” w praktyce oznaczało zwolnienie pracowników przez szpital i zatrudnienie przez prywatną firmę na jej warunkach. Według obietnic los pracowników miał zostać zabezpieczony. Starostwo zobowiązało się zapewnić półroczny okres przejściowy, a warunki pracy i płacy miały pozostać niezmienione.

Reklama

OMZZ PPwOZ poinformował, że po wygaśnięciu umowy pracownicy wrócili do zatrudnienia przez szpital. Nie zdecydowano się ani na przedłużenie umowy, ani na skorzystanie z innej firmy zapewniającej usługi outsourcingowe. Choć trzy lata temu dyrekcja placówki i starostwo przekonywało o niewydolności finansowej i widmie bankructwa szpitala, ten działa (nie bez problemów) do dziś.

SK: „Cięcie kosztów” to najczęściej wskazywany powód, dla którego szpitale decydują się na outsourcing. Jak ten argument ma się do rzeczywistości? Outsourcing naprawdę daje szpitalom szanse na przetrwanie?  

Reklama

Katarzyna Duda: W wielu instytucjach publicznych panuje myślenie o tych instytucjach jak o podmiotach prywatnych. Niektórzy urzędnicy wprost określają instytucje publiczne mianem „inwestorów”, „firm” oraz „biznesu” i przenoszą do tych instytucji myślenie w kategoriach maksymalizowania zysku, pomijając aspekt społeczny i pracowniczy. Głównym powodem stosowania przez instytucje publiczne jest trudna sytuacja finansowa, zwłaszcza w szpitalach i dysponowanie ograniczonymi zasobami. W tym kontekście szpitale decydują się na poszukiwanie oszczędności na najmniej chronionych grupach zawodowych - salowych, osobach sprzątających, kucharkach czy portierach. Pozycja przetargowa pielęgniarek i lekarzy jest dużo silniejsza. Ponadto instytucje argumentują, że sprzątanie to jedynie usługi pomocnicze, niezwiązane z podstawową działalności instytucji. Outsourcing pozwala instytucjom na oszczędności np. na sprzęcie do sprzątania, który jest kosztowny i wymaga napraw i modernizacji. Przede wszystkim oszczędność wynika jednak z gorszych warunków zatrudniania pracowników w firmach zewnętrznych. Firmy te nie oferują pracownikom nic ponad wynagrodzenie, zwykle w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Ponadto firmy zewnętrze zatrudniają z reguły mniejszą liczbę pracowników niż instytucje. Oszczędności finansowe są więc widoczne, jednak nie widzi się tego, że na dłuższą metę outsourcing przynosi straty. Przede wszystkim pogarsza się jakość usług. Outsourcing powoduje też słabszą kontrolę nad własną instytucją. Wprowadzenie firmy zewnętrznej z częstą rotacją pracowników powoduje, że informacje i dokumenty, którymi dysponuje instytucja, np. sądy i urzędy, są słabiej chronione.

Niewidoczne koszty społeczne

W przytoczonych przypadkach dochodziło często do „przejęcia” pracowników szpitali przez prywatne firmy, jednak nie zawsze jest to prawidłowość. Podmiot zewnętrzny nie jest niczym zobligowany do zatrudnienia poprzedniego personelu. Zależy to jedynie od ich dobrej woli lub wypracowanej ugody. W przypadku wprowadzenia outsourcingu należy również pamięć, że szpital traci kontrolę nad tym kogo zatrudnia. Wynajęta firma może więc zatrudnić (w całości lub w części) zwolnionych pracowników danej placówki, lub wprowadzić swoich własnych pracowników. Związki Zawodowe zwracają uwagę na fakt doświadczenia i znajomość specyfiki szpitala jako przewagi personelu (pracującego w danej placówce) nad pracownikami zewnętrznych firm.

Reklama

SK: Czym właściwie różni się personel niemedyczny szpitala od pracowników zewnętrznej firmy?

Małgorzata Śnieżek: Personel sprzątający zatrudniony bezpośrednio przez szpital jest integralną częścią zespołu medycznego. Pracownicy ci znają specyfikę oddziałów, procedury sanitarne oraz reagują na bieżące potrzeby. W przypadku firmy zewnętrznej istnieje realne ryzyko obniżenia standardów higieny, co może mieć bezpośredni wpływ na zdrowie i życie pacjenta. Salowe, sprzątaczki posiadają wieloletnie doświadczenie oraz są związane ze szpitalem. Ich zaangażowanie i odpowiedzialność wynikają z przynależności do placówki. Firmy zewnętrzne opierają się na rotacyjnym zatrudnieniu, co obniża jakość pracy. 

Reklama

SK: A co, jeśli szpital wypowiada umowę? Co takiego tracą pracownicy niemedyczni na zmianie pracodawcy (ze szpitala na prywatną firmę)?

Małgorzata Śnieżek: Outsourcing wiąże się najczęściej z pogorszeniem warunków pracy: niższymi wynagrodzeniami, umowami cywilnoprawnymi, brak dodatków za wysługę lat, brak socjalu (wczasy pod gruszą). Większe normy. Dla pracowników Na chwilę obecna nie zostały wprowadzone rozwiązania ustawowe, które jednoznacznie regulowałyby kwestie outsourcingu pracowników niemedycznych. Niestety w dalszym ciągu pozostawiono w tym zakresie dużą swobodę dyrektorom placówek, którzy mogą podejmować decyzje dotyczące zlecenia usług firmom zewnętrznym. 

Reklama

W argumentacji szpitali decydujących się na outsourcing notorycznie przewijają się przytoczone wcześniej argumenty o „cięciu kosztów” i „ratowaniu placówki”.  Dzieje się to jednak przy jednoznacznej krzywdzie pracowników niemedycznych. W narracji szpitale gubią najważniejszy aspekt całego zjawiska.

SK: Jakie są społeczne koszty przejścia na outsourcing?

Katarzyna Duda: Społeczne i pracownicze koszty outsourcingu to są one ogromne. Outsourcing odbija się bardzo źle na zdrowiu fizycznym i psychicznym salowych. Przeniesienie do firm zewnętrznych wiąże się dla pracowników z dużym stresem związanym z niepewnością przyszłych warunków zatrudnienia, a także z poczuciem odrzucenia i upokorzenia, traktowani są bowiem jako coś zbędnego. Koszty społeczne to także pogorszenie warunków zatrudnienia - pracownicy z firm zewnętrznych nie mają świadczeń takich jak wczasy pod gruszą, premii świątecznych, nie są zapraszani na wspólne wigilie z pracownikami instytucji, dużo łatwiej ich zwolnić i żyją w większym strachu o utratę pracy. Przed wprowadzeniem minimalnej stawki godzinowej na umowie zlecenia w 2017 roku pracownicy firm zewnętrznych zarabiali nawet tylko 3 złote za godzinę i 300 a nawet 400 godzin w miesiącu, aby przetrwać.

Reklama

Prawie pół tysiąca skazanych na outsourcing   

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, styczeń bieżącego roku. Schemat działania pozostaje identyczny jak we wcześniej przytoczonych przykładach, zmianie ulega jedynie skala. „Przekazanie” zewnętrznej firmie tym razem objęło 450 członków personelu pomocniczego.

 Kontrowersje nie skończyły się na zastraszającej ilości pracowników przeznaczonych do zwolnienia. Pod koniec stycznia przetarg wygrało konsorcjum powiązane z firmą Impel. 3 marca Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu rozpoczęła śledztwo w sprawie możliwego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego przy organizacji przetargu. Wątpliwość wzbudziła postać prezesa Grupy Impel, Grzegorza Dzika, który zasiada jednocześnie w radzie społecznej szpitala. Śledztwo dalej jest w toku.

Reklama

W proteście przeciwko podpisaniu umowy przetargowej uczestniczył Związek Zawodowy Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowie, Solidarność, studenci wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego oraz posłanka Partii Razem Marta Stożek. Kierownictwo szpitala nie uległo, umowę na przetarg podpisano.

Zmiany systemowe są równie ważne co trudne do osiągnięcia

SK: Istnieje Parlamentarny Zespół ds. Personelu Niemedycznego Ochrony Zdrowia. Jakie byłby rekomendacje OMZZ PPwOZ w sprawie zmiany przepisów? 

Małgorzata Śnieżek: Rząd powinien zmienić ustawę o działalności leczniczej ,dodając jedno zdanie: "Podmiot leczniczy wykonuje usługi pomocnicze :sprzątanie ,żywienie ,transport wewnątrzszpitalny na podstawie umowy o pracę.". Rząd głodzi szpitale -dyrektorzy szukają oszczędności .Rząd daje dyrektorowi prawną maczetę w postaci art.23'1Kp a ten tnie etaty. Rząd umywa ręce, mówiąc to decyzja dyrektora. Outsourcing to system który rząd świadomie zaprojektował. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: „Outsourcing usług niemedycznych w szpitalach publicznych” Aktualizacja: 12/06/2026 09:35
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości