Kosztujące miliony złotych szpitale tymczasowe świecą pustkami

18 Stycznia 2021, 16:02 Szpital Narodowy

W 20 szpitalach tymczasowych, których wybudowanie kosztowało rząd łącznie 515 mln zł, przebywa zaledwie 420 pacjentów z COVID-19. Miesięczne utrzymanie szpitala na Stadionie Narodowym kosztuje 21,5 mln zł. Zaś dla chorych nie zakażonych COVID-19 brakuje miejsc w zwykłych szpitalach.

Szpitale tymczasowe, w których rząd chce zapewnić 6,5 tys. miejsc dla pacjentów z COVID-19, na razie świecą pustkami. Obecnie, jak podaje Polityce Zdrowotnej, Ministerstwo Zdrowia jest hospitalizowanych w nich 420 pacjentów. Biorąc pod uwagę, że utworzenie 20 szpitali przez samo Ministerstwo Zdrowia kosztowało 515 mln zł, to na jednego pacjenta przypada 1,2 mln zł. Te wyliczenia nie uwzględniają jednak wszystkich dotychczas hospitalizowanych w tymczasowych placówkach, gdyż takich danych Polityka Zdrowotna nie otrzymała jeszcze z NFZ. 

4,3 tys. za dobę hospitalizacji

Niemniej jednak, na tak małą ilość chorych w nich przebywających, leczenie tam jest dość kosztowne. Funkcjonowanie samego szpitala na Stadionie Narodowym kosztuje miesięcznie 21,5 mln zł. Na tyle koszty udzielania na nim świadczeń wyceniła Agencja Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji. Ponadto jej przedstawicieli wskazali Dariuszowi Jońskiemu i Michałowi Szczerbie, posłom Koalicji Obywatelskiej jeszcze w grudniu ub.r., że koszty funkcjonowania tej placówki nie są zawyżone. 

Nie jest jednak zadziwiające, że utrzymanie szpitala na Stadionie Narodowym oscyluje wokół takich kwot, skoro poszczególne świadczenia są wycenione korzystnie. Z załącznika do zarządzenia nr 173/2020/DSOZ Prezesa NFZ w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 wynika, że szpital dostaje:

  • 4,3 tys. zł za dobę hospitalizacji pacjenta wymagającego wentylacji mechanicznej
  • 18,3 tys. zł za gotowość punktu przyjęć
  • 1 tys. zł za zwykłą hospitalizację pacjenta

Dla porównania - pozostałe szpitale za leczenie najciężej chorych pacjentów z Covid-19 dostają 630 zł za dobę hospitalizacji i 1 154 zł za pacjenta wymagającego wentylacji mechanicznej poza odziałem intensywnej terapii. Medycy są zbulwersowani taką dysproporcją w finansowaniu.

 Blokada innych placówek

Mnie zastanawia dlaczego w szpitalach tymczasowych jest hospitalizowanych tak mało osób, skoro dla pacjentów z COVID-19 są anektowane całe oddziały szpitalne, a pacjenci z innymi schorzeniami nie mają gdzie się podziać - zastanawia się dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert w zakresie zdrowia publicznego. Podkreśla, że niezrozumiałe jest dlaczego jeden z kluczowych dla Warszawy szpitali przy ul. Stępińskiej został przekształcony w covidowy a nie skierowano zakażonych na Stadion Narodowy - Szpitale tymczasowe były bardzo potrzebne, ale we wrześniu, gdy uderzyła w nas druga fala epidemii. Rząd powinien przygotować takie miejsca latem i wiosną, gdyż później gdy je zorganizował, miejsca dla chorych z koronawirusem znalazły się w innych palcówkach - podkreśla dr Grzesiowski. 

Chociaż szpitale tymczasowe leczą cały czas na ćwierć swoich możliwości, Adam Niedzielski, minister zdrowia czy premier Mateusz Morawiecki, cały czas utrzymują, że szpitale pozostają w stanie gotowości na trzecią falę pandemii. 

Szpitale aktywne i pasywne

Szpitali tymczasowych postawiono w Polsce 39. Spośród nich aktywnych jest obecnie 17 a pasywnych 22. Jak tłumaczy Polityce Zdrowotnej Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, szpitale aktywne to placówki, co do których została podjęta decyzja o konieczności utworzenia, wyposażenia, zaangażowania kadry medycznej i rozpoczęcia udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Zaś szpitale pasywne to placówki, które pozostają w gotowości do udzielania świadczeń w zakresie infrastruktury bez zaangażowania kadrowego. Wobec 4 z ww. 22 szpitali pasywnych zostały wydane decyzje wstrzymujące ich uruchomienie.

Ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 finansowane są następujące koszty:

  • budowy i wyposażenia;
  • eksploatacji (prąd, gaz, woda, CO i CW);
  • przywrócenia obiektu do pierwotnej funkcji.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, średni koszt budowy i wyposażenia jednego szpitala tymczasowego to 27 mln zł. Ale resort wskazuje, że te dane dotyczą tylko 20 szpitali utworzonych przez wojewodów. Nie obrazują więc kosztów poniesionych przez MON, który ma jeden szpital tymczasowy oraz MSWIA dysponujący także jednym szpitalem tymczasowym oraz spółki skarbu państwa, które zorganizowały 17 takich placówek. Łączne koszty budowy i wyposażenia 20 szpitali tymczasowych tworzonych przez wojewodów wynoszą: 515 mln zł.

Warto wziąć pod uwagę fakt, że szpitale tymczasowe będą musiały być przywrócone do stanu poprzedniego. I w stosunku do jednego szpitala, jak podaje Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na interpelację posłanki Hanny Gil-Piątek, będzie to koszt od 1-3 mln zł. 

Można więc uznać, że pieniądze z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, zasilanego przez środki unijne, z którego rząd budował szpitale tymczasowe, to pieniądze wyrzucone w próżnię.

- Lepiej na pewno było zainwestować te środki w istniejące już budynki szpitalne, uruchomić np. Szpital Południowy w Warszawie czy poczynić takie inwestycje w Krakowie czy Katowicach- wskazuje Paweł Grzesiowski. Dodaje też, ze dobre rozwiązanie zastosował Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie gdyż przy ul. Szaserów powstał szpital kontenerowy - Może on sprawnie funkcjonować też w czasach pokoju. Z tym, że nie trzeba było go wyposażać od zera, gdyż pacjenci w nim przebywający mogą np. skorzystać z tomografii komputerowej w istniejącym już obok budynku szpitalnym - wskazuje dr Grzesiowski. 

 Niedofinansowana ochrona zdrowia

Tymczasem szereg innych szpitali, w tym leczących pacjentów z COVID-19 jest niedofinansowana. Odział Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku został bardzo szybko zamknięty gdy wybuchła epidemia.- Nie pozwolono nam nawet oddzielić strefy brudnej od czystej i nie było też na to środków. Ja kupuję ze swoich środków tablety personelowi medycznemu, bo to usprawnia nam pracę. Zatem potrzeby doposażenia nas w sprzęt czy remont budynku cały czas są duże - wskazuje prof. Robert Flisiak, szef Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych i  kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz