Do zarządzania szpitalami będę zatrudniał menadżerów, nie lekarzy - rozmowa z Ministrem Zdrowia Adamem Niedzielskim

19 Maja 2021, 17:55 Adam Niedzielski Minister Zdrowia

Ogłoszony kilka dni temu "Polski Ład" wzbudził wiele kontrowersji w obszarze ochrony zdrowia. Począwszy od skokowego wzrostu składki zdrowotnej, aż po nową agencję rozwoju szpitali; z szerokimi uprawnieniami ingerującymi w zarządzanie danym podmiotem leczniczym. O szczegółach ogłoszonych zmian w systemie ochrony zdrowia Polityka Zdrowotna rozmawiała z Ministrem Zdrowia Adamem Niedzielskim.

Karolina Hytrek-Prosiecka, Polityka Zdrowotna: Ma Pan jeszcze czas na oglądanie piłki nożnej, Panie Ministrze?

Adam Niedzielski, Minister Zdrowia: Nie za bardzo.

A gdyby mógł Pan wybrać ze dwa mecze, to jakie by Pan wybrał?

Ja jestem starym kibicem Legii i to takim starym kibicem. Nie byłem niestety w niedzielę na meczu, natomiast w dzieciństwie chodziłem z ciotecznym bratem na „Starą Żyletę” i dorastałem w otoczeniu ludzi, którzy kibicowali Legii, więc jeśli mam oglądać mecze, to w pierwszej kolejności Legia. Abstrahuję oczywiście od meczów reprezentacji Polski. Kiedyś jeszcze interesowała mnie liga angielska, ale przyznam szczerze, że powoli schodzi na drugi plan.

Naprawdę? A to dobra jakość w piłce.

Tak, ale straciłem pasję.

Woli Pan piłkę narodową. Wszystko teraz jest narodowe.

Jeśli już, to Legia i Reprezentacja, ale przyznam, że poziom gry naszych piłkarzy nie jest tak powalający, żebym czekał przez cały tydzień na wydarzenia następnej kolejki.

 SKŁADKA ZDROWOTNA I JAKOŚĆ W ZDROWIU

 

Myślę, że to może być ciekawy punkt wyjścia do naszej rozmowy. Wszędzie oczekujemy dobrej jakości. W zdrowiu też. Rząd Zjednoczonej Prawicy zaproponował radykalną podwyżkę składki zdrowotnej, o czym zaraz porozmawiamy. A moje pytanie brzmi: co dają Państwo pacjentowi w zamian? Bo tej jakości dzisiaj w zdrowiu nie ma. 

Jak tylko pojawiłem się w systemie opieki zdrowotnej, mówię tutaj o NFZ, od początku położyłem nacisk na konieczność ukierunkowania na jakość w całym systemie. Z mojego punktu widzenia istotne były dwie rzeczy. Pierwsza, żeby „się mierzyć”. Mierzyć w sensie porównywania poszczególnych jednostek jak realizują świadczenia. W NFZ zostały uruchomione specjalne przeglądarki, które pozwalają sprawdzić kto i ile wykonuje zabiegów, jakie są średnie czasy hospitalizacji. Mam nadzieję, że wkrótce będzie też dostępna opcja weryfikacji tego, jak wyglądają powikłania po leczeniu w danym miejscu. To jednak dopiero jak wdrożymy ustawę o jakości i będziemy mieli definicję zdarzenia niepożądanego. 

Ta ustawa pisze się już drugą kadencję… 

Generalnie priorytetem jest wprowadzenie kultury mierzenia jakości, ale nie chciałbym, żeby te pomiary koncentrowały się tylko na aspektach klinicznych. Chciałabym dodać do tego aspekt pomiaru satysfakcji pacjenta w różnych obszarach. W NFZ wprowadziliśmy taką wyrywkową sondę, dzwoniliśmy do pacjentów, głównie w tych uwolnionych świadczeniach i pytaliśmy, jak są traktowani, czy otrzymują informację, czy są zadowoleni choćby z cateringu i jak wygląda kontakt z pacjentem.

Myślę, że nikt nie dyskutuje z potrzebą podniesienia składki zdrowotnej, choć zaraz porozmawiamy o tym, czy tak powinno to wyglądać, ale wydaje się, że kolejność powinna być odwrotna. Najpierw budują Państwo jakość, za którą ktoś będzie chciał zapłacić. A państwo to obiecują od początku swoich rządów i nic się nie dzieje. 

To jest Pani opinia. Moje podejście do budowania jakości jest szerokie: obszar kliniczny, obszar obsługi pacjenta i obszar zarządzania. I te trzy obszary będą w ustawie o jakości. To będzie istota tej ustawy. I teraz, jak będzie wyglądało płacenie za tę jakość. Ludzie na podstawie danych chcą wiedzieć, gdzie się leczyć. Dostaną wiedzę, gdzie ta jakość jest wysoka. I tę jakość będziemy finansowo „promować”. Wyznaczymy określone parametry, które będziemy monitorowali i będziemy oczekiwali, że one zostaną spełnione. I tutaj płynnie przechodzimy do nowej definicji sieci szpitalnictwa. Premią będzie płacenie więcej za te same usługi. I tutaj podstawa prawna do tego pojawi się w ustawie o jakości. Mówimy o relacji między płatnikiem i świadczeniodawcą. Drugi obszar to jest uwolnienie limitów dla tych, którzy te standardy spełniają, bo oni będą mieli możliwość przejmowania rynku - jak to się potocznie mówi. Będą mogli potencjalnie zasysać pacjentów, którzy mając informację, bo będziemy benchmarkowali wszystkie jednostki, będą wybierać lepszy ośrodek.

Kiedy będzie taka ustawa? Jest zapowiadana już drugą kadencję. 

Ona jest zupełnie na nowo pisana. Są tam dodatkowe elementy, jak na przykład „konstytucja rejestrów”, czyli wszelkie zasady prowadzenia rejestrów medycznych, ich spójność, możliwości pozyskiwania danych przez płatnika – taka standaryzacja. Kolejny element, nad którym pracujemy z Rzecznikiem Praw Pacjenta, to system „no fault” i zdarzeń niepożądanych – one nie będą ukrywane, bo nie będą bezpośrednio karnie obciążać lekarza. I wreszcie powołanie funduszu odszkodowawczego, który będzie pochodził ze składki NFZ.

No ale to w sumie nie jest nic nowego, tylko odkładanego w czasie. 

Te zagadnienia mamy już dopięte. Będziemy chcieli do końca maja złożyć wniosek o rejestrację projektu w wykazie prac legislacyjnych rządu, co oznacza, że dopiero w lipcu trafi do Sejmu. To jest duża ustawa, więc będziemy chcieli zastosować blisko miesięczny tryb konsultacji.

Czy ustawa będzie obowiązywać od początku 2022 roku? 

Jeśli wejdzie do Sejmu w lipcu, a nie widzę potrzeby tworzenia przepisów przejściowych, to teoretycznie we wrześniu może być uchwalona. 

ILE MILIARDÓW WPŁYNIE Z WYŻSZEJ SKŁADKI ZDROWOTNEJ?

Ile zatem wpłynie do budżetu z 9-cio procentowej składki zdrowotnej?

Rozmawia Pani z Ministrem Zdrowia, a nie Ministrem Finansów.

Byłym szefem NFZ, ekonomistą i dysponentem tych pieniędzy.

Zgadza się, ale to nie Ministerstwo Zdrowia przygotowuje ten projekt. To jest projekt na pograniczu ministra rodziny, finansów i rozwoju. My zastanawiamy się przede wszystkim nad tym, jak mądrze inwestować te środki.

Jestem zdziwiona, że nie wiedzą Państwo ile wpłynie pieniędzy, ale myślą o tym, jak je inwestować. A od kiedy zatem składka mogłaby obowiązywać?

No ale to są wszystko zagadnienia techniczne, o których nie będzie decydował minister zdrowia.

Ale dlaczego?

Tak jak powiedziałem. Ja będę się zastanawiał jak je mądrze wydać, tak by odczuli to pacjenci.

A czy uważa Pan za słuszne wprowadzenie tej składki w sposób stopniowy? Ona skokowo…

Pani Redaktor, ale proszę mnie nie ubierać w buty ministra finansów. To już jest kolejne takie pytanie.

Panie Ministrze. No chyba ma Pan coś do powiedzenia. W KPO i w Polskim Ładzie tym tzw. operatorem wszystkich projektów zdrowotnych jest resort zdrowia.

Tak, ale zmiana podatków nie leży w gestii resortu zdrowia.

Ale nikt tego z Panem nie konsultuje? Nie wyobrażam sobie, żeby tak radykalna zmiana nie była wprowadzana w porozumieniu z Ministrem Zdrowia.

Przygotowanie w porozumieniu nie oznacza decydowania o tym, jak to ma wyglądać technicznie.

No ale dla Pana to powinno być istotne, ile wpłynie i czy to powinno być rozłożone na 2-3 lata – czyli wprowadzane stopniowo, czy raczej jednorazowo.

Z mojego punktu widzenia istotna jest pula budżetu określona ustawą. Teraz 6 proc. PKB, a za chwilę będzie 7 proc. PKB i to jest zobowiązanie państwa, że nakłady na sektor zdrowia będą rosły. I to jest kluczowe na etapie planowania budżetowego. Z punktu widzenia ministra zdrowia, który jest dysponentem tych środków, to nie jest aż tak ważne, czy to będzie z tego czy innego źródła. Dla mnie ważna jest sama kwota, którą będę miał do dyspozycji dla ochrony zdrowia.

Czyli składka na poziomie 9 proc. to nie był Pana pomysł? 

To są wszystko pomysły wspólne rządu i oczywiście firmowane i komunikowane przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego.

Ten skokowy wzrost składki będzie dotyczył także kadry medycznej, bo są lekarze pracujący na zasadach B2B. I teraz pytanie, czy może będą próbowali Państwo rozebrać te 9 proc. na czynniki pierwsze i spróbować uelastycznić ten proces wdrażania. Czy to jest decyzja ostateczna? 

Jeśli Pani pyta o mój pogląd, to jest to wreszcie przywrócenie reguł fair play. Te reguły powinny być takie same dla wszystkich, którzy pracują. Niezależnie jaką metodą się rozliczają. Osoby, które bardzo dużo zarabiają, a to dotyczy także lekarzy, a płacą symboliczną składkę rzędu 400 zł, wobec osób, które przy minimalnym wynagrodzeniu płacą podobnie, to jest to sytuacja – delikatnie mówiąc - niekomfortowa.

Zgadzam się, ale to jest też tak, że jednak świadczenie kosztuje tyle samo, niezależnie czy leczona jest osoba zamożna czy osoba na pensji minimalnej. Czy nie powinno się wprowadzić progu maksymalnego tej składki i jednak w tej sytuacji jakiejś formy ulgi przy płacy minimalnej? Nawet biorąc pod uwagę zasady systemu solidarnościowego, proporcje są zachwiane, Panie Ministrze. Do tego część osób korzysta z prywatnych abonamentów, a nie widzę w „Polskim ładzie” uwzględnienia tego aspektu wydatków na zdrowie. To po prostu można zrobić mądrzej.

Nie widzę takich przesłanek. Reguła solidaryzmu społecznego, która obowiązuje w ubezpieczeniach społecznych i zdrowotnych, tworzy zręby systemu fair play. Tak samo traktuje wszystkich. Ciężkie dolegliwości trafiają do publicznego systemu ochrony zdrowia i nie jest tak, że nie dotykają osób, które korzystają z abonamentów prywatnych.

Kiedyś PSL wyliczyło, że spadła liczba rencistów, więc może zamiast drastycznej podwyżki składki zdrowotnej i likwidacji możliwości odliczenia, warto przekierować składkę rentową na zdrowie i zamortyzować skokową podwyżkę, która po pandemii może być dla wielu osób dotkliwa. To jest 10-12 mld zł wedle wyliczeń PSL.

Jeśli chcemy mieć lepiej dofinansowany system ochrony zdrowotnej, to oczywistym jest, że musi być wprowadzone do niego więcej środków. Z ogromnym zażenowaniem patrzę na osoby krzyczące: więcej pieniędzy na zdrowie, a jak pada hasło, że próbujemy w duchu fair play ustrukturyzować to finansowanie, to nie chcą się dokładać. To gdzie tu logika?

A moim zdaniem nikt z tym nie dyskutuje, tylko można to zrobić mądrzej, szczególnie jeśli chodzi o małych przedsiębiorców. A skoro mówi Pan, że potrzeba więcej pieniędzy, to dlaczego nie udało się Panu wywalczyć większych środków na zdrowie z KPO. Energetyka to blisko 50 proc., a zdrowie – o którym nawet Prezes Kaczyński podczas prezentacji „Polskiego Łądu” mówił, że jest najważniejsze, to tylko 7,5 proc. Jakieś 30 mld zł.

Zawsze można zapytać, dlaczego nie więcej.

No właśnie. Dlatego pytam.

Są ramy narzucone przez Komisję Europejską. Jest siatka wymaganych kryteriów. Rząd zrobił wszystko, żeby na te kryteria odpowiedzieć. Poza tym, trzeba sobie powiedzieć, że te 30 mld to jest ogromny zastrzyk patrząc na potrzeby inwestycyjne, bo głównie w tę stronę te środki będą kierowane. Chcemy tutaj także odbudować naszą autonomię lekową, bo tam też te środki będą kierowane. Ponadto prace badawcze, które będą wspierać przemysł lekowy. To jest budżet, który skalkulowaliśmy wspólnie z ministerstwem finansów i powiedziałbym, że nasze negocjacje były niezbyt długie, bo wszystkie tematy, które zaproponowaliśmy zostały uwzględnione.

AGENCJA ROZWOJU SZPITALI A REFORMA SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA

 

Wie Pan doskonale, Panie Ministrze, że w zdrowiu odbywa się mnóstwo debat i w każdej dyskusji pada zawsze stwierdzenie, że ile tylko by się nie dosypało pieniędzy do zdrowia, to nie ma to sensu tak długo jak długo tego systemu się nie uszczelni i nie zidentyfikuje luk. Jaki jest Pana pomysł na dzisiaj, po covidzie, na kompleksową reformę systemu ochrony zdrowia. Bo z całym szacunkiem, ja tego pomysłu w „Polskim Ładzie” nie widzę.

Bo to są pomysły, które już dawno są realizowane.

Otóż to. Nic nowego.

Na pewno gwarancją efektywnego wydawania tych pieniędzy będzie ustawa o jakości. Mówię pod kątem parametrów usług medycznych. Proszę pamiętać, że także pod kątem uszczelnienia wydatkowania, w NFZ powołaliśmy zespół na wzór Krajowej Administracji Skarbowej, który wnikliwie analizuje wydatki i identyfikuje obszary ryzyka. Został zreformowany jednocześnie korpus kontrolerski, który korzystając z informacji analitycznych robi kontrole bardziej celowane. 

Rozumiem, ale ja mówię też o bardziej efektywnym wykorzystaniu tych pieniędzy. 

Tak. Racjonalizujemy piramidę świadczeń. I temu ma służyć restrukturyzacja całego szpitalnictwa.

Tym będzie się zajmować Agencja Rozwoju Szpitali?

Między innymi. To jest szerszy projekt. Powołanie Agencji to utworzenie profesjonalnego Korpusu Dyrektorów Szpitali, którzy będą certyfikowani dyplomem państwowym, albo dyplomem MBA lub równorzędnym.

Chce Pan zatrudniać menadżerów zamiast lekarzy?

 Do zarządzania szpitalami absolutnie tylko menadżerów. To jest bardzo poważne i kompleksowe wyzwanie. Szpital to potężny organizm, funkcjonujący na styku różnych obszarów. Poza tym, jest też definicja sieci na nowo. Zostaną wyodrębnione dwa rodzaje jednostek; jedne, które spełniają wskazane przez nas standardy jakościowe i pewna część, która pozostanie wyodrębniona jako lokalne centra zdrowia i stąd jest pomysł, żeby Agencja Rozwoju Szpitalnictwa miała narzędzia do wchodzenia do tych szpitali, które nie wpisują się w mapę potrzeb zdrowotnych. Oferta zdrowotna powinna być zbudowana jako komplementarna. Będziemy mieć narzędzia, aby wchodzić na 3-letnie projekty restrukturyzacyjne do takich jednostek.

Kto powoła Agencję i jak będzie wyglądał schemat jej działania?

Jest raport, który w przyszłym tygodniu będzie publikowany. Zespół powołany w styczniu wypracował trzy scenariusze reformy szpitali, jak Pani wie i rekomendacją zespołu jest wybranie rozwiązania, w którym Agencja będzie miała uprawnienia do wysyłania pełnomocnika do szpitala. Działanie podobne do tego, które wykonałem wysyłając swoich pełnomocników do szpitala w Radomiu czy Szpitala Południowego w Warszawie. Pełnomocnicy bazując na obiektywnych przesłankach przeprowadzą skuteczny plan restrukturyzacji. 

To oczywiście jest dyskusyjne, ale ciekawi mnie po co kolejny twór jakim jest Agencja Rozwoju Szpitali? Nie da się zrobić tego wszystkiego z poziomu NFZ i MZ.

 Jak pokazuje rzeczywistość, nie da się.

No da się, Pan to przed chwilą sam powiedział. Po co Agencja?

No ale to było w ramach ustawy covidowej.

To dlaczego nie zastosować rozwiązań analogicznych na co dzień? Agencja rodzi wątpliwości natury administracyjnej, czyli będzie wkraczała w obszar samorządności. A po drugie, kiedyś Polityka Zdrowotna analizowała aspekt zadłużenia szpitali i te lokalne wcale nie należą do najgorzej zarządzanych. Poważniejszy problem jest w tych centralnie podporządkowanych. 

Jeden cel to zarządzanie kryzysowe, czyli jeśli jest konflikt między właścicielami i nie można się dogadać, to musi Minister Zdrowia mieć uprawnienia, żeby realizować politykę zarządzania, bo pandemia pokazała, że czasem nie ma przestrzeni na negocjacje, a tym bardziej na jakieś puste polityczne sfary.

Czyli siłowo. 

Chodzi też o to, żeby nie marnować kompetencji lekarzy zatrudnionych w jednostkach, które nie są profilowane i krążą po różnych szpitalach. Szpitale na dodatek podkupują specjalistów, jeśli konkurują ze sobą.

Czyli będzie przymus pracy w jednym miejscu? 

Będzie chociażby dlatego, że jednostki będą profilowane w różnych zakresach i nie będzie sytuacji, że będą obok siebie dwa szpitale zabiegowe. Będzie jeden ze skompletowanym zespołem, zdolny do utrzymania zdolności operacyjnej 24h/dobę. Kolejny szpital może się przekształcić w centrum rehabilitacyjne albo inny ośrodek medyczny.

Nie boi się Pan presji płacowej i tym samym kolejnego zadłużania się szpitali?

No właśnie ten mechanizm będzie przed tym chronił. Dzisiaj właściciel - starosta, który ma do obrony tylko lokalną ideę funkcjonowania szpitali, utrzymuje jak najszerszy zakres usług, nie patrzy na to, co się dzieje dookoła, co się dzieje w innych powiatach i jakie są rzeczywiste potrzeby. 

Czyli nie będą państwo przejmowali szpitali od samorządów, narzędzie…

 Które w sytuacji niedostosowania się będzie uruchamiane.

Czyli bat.

Wydaje się, że jest to lepsze rozwiązanie niż przejmowanie szpitali.

Komu będzie podlegała Agencja?

Ministerstwu Zdrowia. Proszę też pamiętać, że MZ nie dysponuje sztabem analityków, którzy mogą podjąć decyzje restrukturyzacyjne i jeszcze wejść do takiego podmiotu. Agencja też będzie zajmowała się rozdawaniem pieniędzy inwestycyjnych, które tutaj są po stronie Ministerstwa dla wszystkich szpitali. Będzie skuteczniejszym IOWISZEM, czyli będzie z jednej strony spełniać funkcję racjonalizacji sieci, a z drugiej będzie dokładać środków inwestycyjnych. Chodzi o to, żeby nie inwestować pieniędzy w obiekt, który nie ma racji bytu.

Prezes Kaczyński mówił też o Funduszu Modernizacji Szpitali, który miał być osobnym bytem, a go nie ma, stał się jedynie niewielką częścią Funduszu Medycznego. To w końcu będzie nowy podmiot z nowymi pieniędzmi?

Jest taki subfundusz, ale trwają rozmowy na temat funduszu, który miałby charakter bankowo-pożyczkowy w zdrowiu. 

PFR zdrowotny? 

Coś w tych okolicach.

A kto spłaci obecne długi szpitali? Rozwiązanie miało być wypracowane do 31 marca. Trybunał Konstytucyjny uznał, że finansowanie służby zdrowia jest ustawowym zadaniem rządu i NFZ. Sejm otrzymał 18 miesięcy na naprawienie niekonstytucyjnych przepisów. Ten termin mija 20 maja.

Ta sprawa może być rozwiązana w sposób pasywny. Mamy analizy, że nie jest potrzebne wprowadzanie rozwiązania legislacyjnego. Oznacza to po prostu wprowadzenie zasady braku konieczności pokrywania długu przez właściciela samorządowego. Ta interpretacja nie jest obecnie podważana, ale powstanie ustawa o restrukturyzacji szpitali i pewnie tam znajdzie się konkretny zapis w tej sprawie. 

Czyli kto pokryje te długi?

Nikt nie ma obowiązku.

Ale to mają się w nieskończoność zadłużać?

Nie, bo upadną.

No ale ktoś musi zadłużenie na koniec roku pokryć.

Można brać kredyty i to zadłużenie obsługiwać.

Czy mają je rolować? 

To zależy od zarządzającego, które metody wybierze. Właściciel nie ma obowiązku pokrycia deficytu. 

A państwo?

Proszę zwrócić uwagę, że orzeczenie TK odnosi się do części długu generowanego przez decyzje systemowe jak podwyżka wynagrodzenia minimalnego. Trudno jest rozstrzygnąć w jakiej części, zadłużenie jest generowane przez czynniki obiektywne, a w jakiej przez kiepskie zarządzanie. Są szpitale, które przy tych samych wycenach i zarządzeniach systemowych, spinają swoje budżety. Problem jest niebanalny i przygotowanie rozwiązania nie skończy się na jednej regulacji. 

KIEDY PIERWSZE ZMIANY SYSTEMOWE W ZDROWIU?

 

Ma Pan mapę kroków milowych tych wszystkich decyzji? 

Bardzo dużo z nich zostanie wdrożonych jeszcze w tym roku. Niektóre będą obowiązywały od stycznia 2022 roku.  Agencja Rozwoju Szpitali też. Parametry, które będą służyły podejmowaniu decyzji o restrukturyzacji, będą raczej określone w 2022 roku. 

Pan nazwałby to wszystko rewolucją, która się dzieje czy raczej zarysem tego, czego by Pan chciał?

Problemem polskiej służby zdrowia jest rozdrobnienie. Jest bardzo dużo jednostek, które musi obsłużyć ograniczona liczba lekarzy i pielęgniarek. Robimy wszystko, by budować te kadry, ale to są ruchy działające w perspektywie kilku lat. Na szybko trzeba zracjonalizować sieć szpitalnictwa, bo ono absorbuje najwięcej zasobów i stąd pakiet restrukturyzacyjny z Agencją Rozwoju Szpitalnictwa na czele.

A policzył Pan, ile będzie kosztował narastający obecnie przez pandemię dług zdrowotny? Wszystkie przesunięte i opóźnione diagnozy, zaawansowane nowotwory, otyłość, udary. Bodaj Wielka Brytania pokusiła się u siebie o taką kalkulację.

Ubytki, które widzimy w procedurach i realizowaniu ryczałtów, mamy bardzo dokładnie monitorowane. Przepisania tego na rzeczywiste koszty jeszcze nie mamy. Nie uważam, że to będzie radykalne obciążenie. Przyglądamy się natomiast z uwagą nadwyżkowym zgonom. I wstępny obraz, który nam się wyłania z modelu ekonometrycznego, w porównaniu z innymi krajami, pokazuje, że jednym z solidnych czynników obecnego stanu rzeczy jest poziom świadomości zdrowotnej i zarządzania swoim zdrowiem pod kątem profilaktyki. Pewne zjawiska są wtórne, jeśli chodzi o inwestowanie w opiekę zdrowotną. To dotyczy także nałogów; picie alkoholu, palenie papierosów, ale także kwestia czystości powietrza w kontekście chorób płucnych. Na rząd przedłożyliśmy właśnie projekt profilaktyki 40 plus. A w pozostałych grupach wiekowych, czy na przykład rozszerzeniu profilaktyki w badaniach medycyny pracy, to tę sytuację zmieni urealnienie wycen. Wówczas więcej podmiotów będzie w stanie te świadczenia realizować.

Kiedy spotkaliśmy się jesienią powiedział Pan, że w 2021 roku w sposób szczególny pochyli się Pan nad finansami w systemie ochrony zdrowia. No to mamy pierwszy krok, czyli 9 proc. 

7 procent. Pani mówi z uporem o 9 proc. składki, a ja o 7 proc. PKB. Wartość do PKB jest tu bardziej istotna.

Ale 9 proc. na te 7 proc. też będzie się składać. Jakie jeszcze inne komponenty mają zwiększyć finansowanie systemu ochrony zdrowia?

Moim zdaniem projektem, który jest dużym sukcesem, jest opłata cukrowa. Powiększyła budżet NFZ, ale skłoniła też do dokonywania prozdrowotnych wyborów. Przychody są poniżej planu, ale konsumpcja napojów gazowanych spadła o 20 czy 30 proc. To też jest inwestycja w zdrowie.

Ma Pan pomysły na kolejne takie opłaty?

Z punktu widzenia misji ministra zdrowia, moim zdaniem istotne jest przyjrzenie się, czy są jakieś inne obszary, gdzie moglibyśmy motywować do wyborów prozdrowotnych. Tu chodzi o dywersyfikację finansowania.

Czy uważa Pan, że w związku z nowymi źródłami finansowania i obniżeniem wydatków na szpitalnictwo, zmiana struktury planu finansowego NFZ jest możliwa i wskazana? W KPO czy „Polskim Ładzie” mówi się o podniesieniu komfortu pacjenta, ale też zwiększeniu przeżywalności. Można w tej sytuacji powiększyć budżet na innowacyjne terapie, które spełniają dwa powyższe warunki, a na dodatek nie wypychają pacjenta z rynku pracy.

Problem polega na tym, że budżet jest wynikowy, bo odzwierciedla niezbyt racjonalną piramidę świadczeń, problem drastycznie niskich wycen i ograniczonego dostępu do specjalistów. POZ się rozwija, choć nie daje jeszcze wystarczającego wkładu w efektywność.

Dlatego pytam jak plan finansowy NFZ powinien wyglądać po przebudowaniu systemu. 

Pracujemy nad każdym pojedynczym elementem, żeby właśnie te proporcje się zmieniały, ale NFZ głównie prowadzi aktywną politykę przesuwania niektórych procedur w kierunku świadczeń ambulatoryjnych czy wręcz wypychania pacjenta z hospitalizacji – dla jego dobra. Idziemy w kierunku, w jakim idzie nowoczesna służba zdrowia. Przykładem jest domowa chemioterapia. Budżet będzie szedł raczej za tymi krokami, a nie celową przebudową. To musi być racjonalne. 

Czy przewiduje Pan, w ramach także działań restrukturyzacyjnych, kompleksową zmianę wyceny świadczeń. Wiadomo, że spora część propozycji AOTMIT jest odrealniona.

Tak. Dlatego upieram się przy szybkim wdrożeniu standardu rachunku kosztów, bo on powoduje przyspieszenie obrotu informacji. AOTMIT będzie mógł bazować na rzeczywistych kosztach, a nie wyobrażeniach i wyjaśnieniach. 

Na koniec chciałabym zapytać o prognozę wpływów ze składki do NFZ. Zeszłoroczny plan nie został w pełni zrealizowany. Zabrakło 3 mld zł. Obecnie bezrobocie jest stabilne, ale zaraz wygasną tarcze ochronne, a wiele osób pozostanie w szarej strefie. Czy Pana zdaniem wpływy ze składek będą w 2021 roku zrealizowane, czy budżet państwa będzie musiał dopłacać?

Jestem bardzo dużym optymistą. Uważam, że odbudowa gospodarki zaktywizuje rynek pracy.  A proszę pamiętać, że jest jeszcze około 1,5 mld zł w Funduszu Zapasowym z ubiegłego roku. 

Ja mam nieco inny pogląd, ale do tego tematu wrócimy za kilka miesięcy. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz