Reklama

Walka ze szpitalem powoduje traumę u pacjentów

Polityka Zdrowotna
18/05/2022 11:07

Procesów o odszkodowania za błędy medyczne byłoby więcej, gdyby nie agresywna postawa pełnomocników szpitala negujących winę personelu medycznego. Tyle, że często jest to droga donikąd, bo placówka medyczna nie dość, że przegrywa, to płaci jeszcze wysokie odsetki poszkodowanemu pacjentowi lub rodzinie zmarłego. 

Rocznie do sądów rejonowych i okręgowych wpływa łącznie około 800-900 pozwów o odszkodowanie za błąd medyczny. Chodzi o rekompensaty za szkody wyrządzone pacjentom lub rodzinom zmarłych pacjentów w wyniku niepożądanego zdarzenia medycznego do jakiego doszło w szpitalu. 

Jest wielce prawdopodobne, że tych spraw byłoby więcej, gdyby nie strach i opór pacjentów lub ich rodzin. Wiele osób boi się sądów, a dodatkowo paraliżuje je strach o to, że proces będzie dużym obciążeniem emocjonalnym i pogłębi jeszcze przeżywaną traumę. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę relacje, jakie zdają pełnomocnicy poszkodowanych pacjentów lub rodzin zmarłych. 

Reklama

 Wysokie koszty przegranej

- Pełnomocnicy szpitali często w procesach cywilnych realizują wręcz samobójczą strategię obrończą. Zaprzeczają, że doszło do błędu medycznego nawet wówczas, gdy odpowiedzialność szpitala jest wręcz oczywista, bo np. wcześniej zapadł wyrok karny skazujący lekarza czy pielęgniarkę. Koszty emocjonalne takiego podejścia płacą poszkodowani pacjenci, bo w oczywisty sposób zwiększa to ich poczucie krzywdy. Ale już koszty procesu, w tym związane z jego przedłużaniem, ostatecznie dotykają szpitale. Pamiętajmy, że odsetki ustawowe za opóźnienie w wypłacie odszkodowania dziś wynoszą już 10,75 proc. w skali roku - wskazuje Jolanta Budzowska, radca prawny i pełnomocnik poszkodowanych pacjentów w sprawach o błąd medyczny

Reklama

Michał Grabiec, adwokat i także pełnomocnik pacjentów prowadzi sprawę śmierci młodej kobiety na skutek błędu popełnionego przez zespół ratownictwa medycznego. Z opinii biegłych wynika, że personel ambulansu faktycznie zaniechał przeprowadzenia i zlecenia konkretnych działań diagnostyczno-leczniczych, co spowodowało śmierć pacjentki. 

- Czuję w tej sprawie pewien niesmak od momentu otrzymania odpowiedzi na pozew. Jest to spowodowane przez pełnomocników drugiej strony. Oczywiście, obowiązkiem pełnomocnika szpitala jest sporządzenie i wniesienie do sądu solidnej merytorycznie odpowiedzi na pozew, a następnie reprezentowanie swojego klienta. Niemniej jednak, pełnomocnicy szpitala znęcają się psychicznie nad poszkodowanym - uważa Michał Grabiec.

Reklama

Są też oszuści 

Prawnicy opowiadają, że w tego typu procesach często dochodzi do sytuacji, gdy radcowie prawni czy adwokaci szpitali pytają pogrążonej w żałobie rodzinie o to, czy faktycznie powodowie ucierpieli na skutek straty żony, córki czy matki. Kwestionowane są zatem więzi rodzinne.

Z drugiej strony sytuacja może nie być momentami czarno-biała, gdyż o odszkodowania po zmarłych faktycznie mogą występować osoby nie utrzymujące z nimi kontaktu. Np. żona będąca w separacji ze zmarłym mężem, twierdząca na rozprawie, że był to najwspanialszy człowiek na świecie i bardzo jej brakuje tego męża. Podobnie zachowują dzieci zmarłego pacjenta, które nie opiekowały się rodzicem, nie utrzymywały z tym rodzicem kontaktu, utyskują na zerwaną więź rodzinną.

Reklama

- Należy podważać zeznania takiego świadka. Jak najbardziej są to działania słuszne i zgodne ze sztuką prawniczą. Niemniej jednak, agresywna ofensywa pełnomocnika szpitala niczemu nie służy. Wręcz przeciwnie – może doprowadzić do uczynienia sobie wroga z sądu, który przecież też jest człowiekiem i widzi, że takie zachowania „poniżej pasa” nie są w porządku – wskazuje Michał Grabiec

Szpitale mediują

Sądy wydawały zresztą już wyroki, z których wynika, że agresywna, nieempatyczna postawa sprawcy szkody może prowadzić do pogłębienia traumy poszkodowanegoJolanta Budzowska widzi jednak światełko w tunelu, gdyż coraz częściej ubezpieczyciele szpitali odpowiednio szacują ryzyko i podejmują rozmowy ugodowe, zamiast brnąć w wieloletni proces. A sami zarządzający placówkami medycznymi przyznają coraz częściej, że brnięcie w bezsensowny proces, jest szaleństwem 

Reklama

- Placówki medyczne coraz częściej biorą udział w mediacjach, bo ich menadżerowie szacują ryzyko. Jeśli dojdą do wniosku, że pacjent ma rację, to wolą mu dać mniejsze odszkodowanie niż żądania jakie wysuwa, ale szybciej. To jest element dojrzałości korporacyjnej - zaznacza prof. Jarosław Fedorowski, szef Polskiej Federacji Szpitali. 

Polecamy także:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości