Reklama

Kryzys w Śląskim Centrum Onkologii Dziecięcej w Zabrzu. Sześcioosobowy zespół lekarzy złożył wypowiedzenia

W Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu już w dniu otwarcia doszło do poważnego kryzysu kadrowego. Sześcioosobowy zespół lekarzy z Katowic złożył wypowiedzenia, wskazując na problemy organizacyjne i zakres leczenia w nowej placówce. Sprawa budzi duże emocje, ponieważ dotyczy opieki nad dziećmi z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi w ramach systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Otwarcie Śląskiego Centrum Onkologii Dziecięcej w Zabrzu

1 lipca rozpoczęło działalność Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu, działające w strukturach SPSK nr 1 w Zabrzu. Placówka powstała w ramach wieloletniego projektu Ministerstwa Zdrowia, który miał scentralizować leczenie dzieci z nowotworami i chorobami krwi oraz poprawić standard opieki.

Nowe centrum zostało stworzone z połączenia oddziałów onkologii i hematologii dziecięcej z Katowic i Zabrza, wraz z doświadczeniem obu zespołów medycznych.

Tego samego dnia, w którym oficjalnie uruchomiono ośrodek, sześcioosobowy zespół lekarzy z Katowic zdecydował o odejściu z pracy.

Reklama

Jak wynika z pisma cytowanego przez media, lekarze skierowali swoje oświadczenie do Konsultanta Krajowego ds. Onkologii i Hematologii Dziecięcej prof. Jana Styczyńskiego. Wskazali, że ich decyzja wynika z poważnych zastrzeżeń dotyczących organizacji pracy w nowym centrum.

Zastrzeżenia dotyczące leczenia dzieci

Lekarze podkreślili, że jednym z głównych problemów jest zakres leczenia, który miał zostać przeniesiony do Zabrza.

Według nich zespół miał zajmować się dziećmi z guzami ośrodkowego układu nerwowego oraz guzami litymi, co wymaga bardzo wyspecjalizowanej diagnostyki i współpracy wielu ekspertów.

Reklama

Wskazali, że: „takie leczenie wymaga ścisłej współpracy z diagnostami i specjalistami wielu dziedzin oraz odpowiednio przygotowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych”, a te – ich zdaniem – nie były w pełni gotowe w nowym ośrodku.

Medycy zwrócili uwagę także na kwestie logistyczne i bezpieczeństwa. Wskazali, że w całym trzykondygnacyjnym budynku z 58 łóżkami miał dyżurować tylko jeden lekarz. Ich zdaniem takie rozwiązanie może być niewystarczające w sytuacjach nagłych.

Dodatkowo podkreślili, że część badań diagnostycznych miała być wykonywana w Katowicach, oddalonych o około 25 kilometrów, co oznacza konieczność transportu małych pacjentów.

Reklama

W swoim stanowisku lekarze odnieśli się również do pojawiających się zarzutów dotyczących wynagrodzeń i motywów ich decyzji.

Podkreślili:

Z przykrością i zażenowaniem odbieramy również podtrzymywaną narrację, jakoby ewentualne trudności w funkcjonowaniu nowego Centrum Onkologii miałyby wynikać z naszych rzekomych wygórowanych żądań finansowych. (...) Oświadczamy, że jest to nieprawda.

Stanowisko dyrekcji szpitala w Zabrzu

Dyrektor SPSK nr 1 w Zabrzu Dariusz Budziński ocenił, że centrum było przygotowane do rozpoczęcia działalności pod względem infrastruktury, sprzętu i procedur.

Reklama

Jak wskazał, problemem nie była organizacja, lecz jednoczesna rezygnacja całego zespołu lekarzy, którzy mieli kontynuować leczenie pacjentów po przeniesieniu oddziału.

Rozwiązanie stosunków pracy przez wszystkich lekarzy specjalistów oraz ich jednoczesna nieobecność od pierwszego dnia funkcjonowania nowego ośrodka stanowiły okoliczność, która obiektywnie zwiększyła ryzyko organizacyjne – przekazał PAP Dariusz Budziński.

Obecnie w Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej pracuje 9 lekarzy specjalistów oraz 9 rezydentów. Szpital informuje, że organizacja dyżurów została dostosowana do aktualnej liczby personelu i stanu pacjentów.

Reklama

Placówka podkreśla również, że nie kierowano do rodziców zaleceń o szukaniu pomocy w innych ośrodkach.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 06/07/2026 11:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości