Weszło w życie rozporządzenie związane z reformą szpitalnictwa, które określa sposób ustalania ryczałtu w systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej. Zgodnie z nowymi zasadami placówki, które zdecydują się na likwidację danego oddziału (profilu), mogą przez dwa kolejne okresy rozliczeniowe otrzymywać środki odpowiadające 50 proc. wartości świadczeń zrealizowanych w roku poprzedzającym jego zamknięcie.
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że rozwiązanie ma wspierać proces transformacji szpitali, w tym konsolidację i przeprofilowanie działalności.
Zdaniem dr. Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wcześniejsze próby ograniczania liczby łóżek szpitalnych na drodze ustawowej nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W efekcie wprowadzono mechanizm finansowy, który ma zachęcać dyrektorów do samodzielnych decyzji restrukturyzacyjnych.
Ekspert wskazuje, że nowe rozwiązanie może być atrakcyjne zwłaszcza dla placówek w trudnej sytuacji finansowej. Jednocześnie podkreśla, że likwidacja oddziału to decyzja społecznie wrażliwa i obciążona kosztami, m.in. odprawami dla personelu oraz krytyką ze strony lokalnych społeczności. Według niego 50 proc. kontraktu można traktować jako swoistą premię za podjęcie trudnych, restrukturyzacyjnych działań.
Gryglewicz zaznacza, że proces zamykania oddziałów powinien być ściśle kontrolowany, aby nie doszło do likwidacji jednostek kluczowych dla bezpieczeństwa zdrowotnego. W jego ocenie decyzje powinny opierać się na mapach potrzeb zdrowotnych, uwzględniających zarówno realizację świadczeń, jak i ich dostępność w danym regionie.
Ekspert ostrzega również przed sytuacją, w której wiele szpitali jednocześnie podejmie podobne decyzje, co mogłoby ograniczyć dostęp pacjentów do świadczeń.
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski ocenia, że przepisy mogą nie zawierać wystarczających „bezpieczników” i potencjalnie prowadzić do nieracjonalnego zamykania oddziałów. W jego opinii istnieje ryzyko, że dyrektorzy będą podejmować decyzje motywowane finansowo, a nie rzeczywistymi potrzebami zdrowotnymi.
Kosikowski wskazuje też na przykłady likwidacji oddziałów położniczych, które nie skutkowały utratą kontraktu z NFZ, co – jego zdaniem – pokazuje ograniczoną skuteczność mechanizmów zabezpieczających.
Resort zdrowia podkreśla, że wypłata 50 proc. wartości świadczeń po likwidacji profilu nie jest nagrodą, lecz narzędziem łagodzącym skutki restrukturyzacji. Najwyższe koszty zmian ponoszone są w pierwszym roku i obejmują m.in. przekwalifikowanie personelu oraz dostosowanie infrastruktury do nowych zadań.
Ministerstwo zaznacza również, że ryczałt w sieci szpitali dotyczy całej działalności placówki, a nie poszczególnych oddziałów, a jego wysokość zależy od wykonania świadczeń w poprzednim roku rozliczeniowym.
Z mechanizmu finansowego skorzystają wyłącznie te szpitale, które zrezygnują z danego profilu za zgodą prezesa NFZ. Zgoda ma być wydawana tylko wtedy, gdy likwidacja oddziału będzie uzasadniona z punktu widzenia zabezpieczenia świadczeń zdrowotnych, z uwzględnieniem map potrzeb zdrowotnych i planów transformacji.
Placówki, które zamkną oddział bez takiej zgody, nie otrzymają wsparcia finansowego.
Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że mechanizm ma wspierać transformację szpitalnictwa poprzez koncentrację części świadczeń w wyspecjalizowanych ośrodkach. Ma to sprzyjać poprawie jakości leczenia, bezpieczeństwa pacjentów oraz bardziej efektywnemu wykorzystaniu zasobów, zwłaszcza kadrowych.
Reforma przewiduje również elastyczne przekształcanie oddziałów, możliwość łączenia szpitali przez samorządy oraz wdrażanie planów naprawczych w zadłużonych placówkach. W latach 2026–2029 przy ustalaniu ryczałtu uwzględniane będzie dodatkowo maksymalnie 50 proc. świadczeń zrealizowanych wcześniej w ramach zlikwidowanego profilu działalności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze