Prokuratorzy aktywnie prowadzą sprawy wobec medyków, którzy mogli się przyczynić do śmierci pacjenta. Śledczy poszkodowanym pomagają, ale też czasem blokują odważniejsze metody terapii.
Od ponda kilku lat liczba procesów jakie toczą się w sądach powszechnych przeciwko lekarzom, szpitalom o odszkodowania za błędy medyczne, pozostaje na tym samym poziomie. Nie zmieniły tego wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych.
Co ciekawe, podobnie rzecz się ma w prokuraturach. Od kwietnia 2016 r. Zbigniew Ziobro – minister sprawiedliwości i prokurator generalny – rozporządzeniem zezwolił na tworzenie w prokuraturach regionalnych i okręgowych działów, które prowadzą i nadzorują sprawy dotyczące błędów medycznych. Efektem intensyfikacji działań prokuratorów jest rosnąca z roku na rok liczna spraw o błędy medyczne jakie prowadzą prokuratorzy. Jak dowiedziała się Polityka Zdrowotna, w latach 2018-2020 zarejestrowano odpowiednio: 5739, 5905 i 5464 spraw o błędy medyczne. Prokuratura Krajowa informuje też, że ponad 60 proc. z nich dotyczyło przypadków, gdzie zgodnie z treścią zawiadomienia o przestępstwie, błąd medyczny skutkował śmiercią pacjenta.
Najczęściej rodziny zmarłych pacjentów lub tych, którzy doznali rozstroju zdrowia w szpitalu, dokonują zgłoszeń o możliwości popełnienia przestępstwa na podstawie art. 155 kodeksu karnego dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu z art. 156 kodeksu karnego.
Przedsądek w prokuraturze
Dla pacjenta bądź jego rodziny, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez personel medyczny stanowi niejednokrotnie przedsądek co do tego czy wnosić później do sądu cywilnego pozew o odszkodowanie.
Prokuratorzy działają czasem o tyle sprawniej niż sądy, że współpracują sprawnie z biegłymi lekarzami. Tymczasem w sądzie cywilnym sprawa o odszkodowanie może trwać latami, gdyż czas oczekiwania na uzyskanie opinii biegłego jest długi.
-Działalność prokuratury w obszarze błędów medycznych jest bardzo istotna dla pacjentów. Pomoc prokuratorska jest nieodpłatna dla osób, które uważają, że ich prawa zostały naruszone. Prokurator dysponuje narzędziami do szybkiego zabezpieczenia dokumentacji medycznej, obrazów, wpisów komputerowych oraz przesłuchania świadków danego zdarzenia. Droga karna nie zapewnia jednak pokrzywdzonym pacjentom możliwości realizacji wszystkich praw wynikających z kodeksu cywilnego- zauważa Oskar Luty, adwokat i specjalista od prawa medycznego z kancelarii Firefield.
Niemniej jednak, Naczelna Rada Lekarska krytykowała pomysł stworzenia specjalnych wydziałów, bo m.in. spodziewała się, że efektem tego będzie właśnie „intensyfikacja działań prokuratury”. Sprawdziło się to. Przedstawiciele samorządu lekarskiego przyznają w rozmowach, że coraz częściej dostrzegają u lekarzy działanie asekuracyjne. Czyli ci najpierw myślą, co mają zrobić, aby nie mieć kłopotów.
Stąd po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., który uznał, że przepis o możliwości dokonania aborcji z uwagę na przesłankę eugeniczną jest niekonstytucyjny, dziś ginekolodzy boją się nawet dokonać terminacji ciąży ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia matki. Ta zaś jest dopuszczalna, ale medycy obawiają się oddechu prokuratora na karku i odpowiedzialności karnej za dokonany czyn bo prokurator, w ich mniemaniu, może uznać, że zagrożenia życia matki wcale nie było.
Leczenie asekuracyjne
Podobnie boją się podejmować leczenie eksperymentalnego wobec pacjenta. Jak np. podawania chorym na COVID-19 amandatyny, której skuteczność w leczeniu pacjentów z COVID-19 chwali np. Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Podkarpacia, choć amandatyna jest medykamentem zarejstrowanym w chorobie Parkinsona. Inni zakaźnicy mówią anonimowo, że zwyczajnie boją się jej podawać, gdyż może ona zniszczyć wątrobę i nie chcą brać za to odpowiedzialności a boją się też prokuratora.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!