Żywe urodzenie po legalnej aborcji, nieudana walka o życie noworodka i ostry spór między szpitalem a Fundacją Życie i Rodzina Kai Godek. Głośna sprawa z Lublina wywołała dyskusję o granicach prawa aborcyjnego, obowiązkach lekarzy oraz procedurach stosowanych wobec skrajnych wcześniaków. W odpowiedzi na medialne doniesienia dyrekcja szpitala wydała obszerne oświadczenie, w którym tłumaczy przebieg zdarzeń i stanowczo odpiera zarzuty kierowane pod adresem personelu medycznego.
Dyskusja dotyczy przypadku żywego urodzenia dziecka po przeprowadzonej procedurze przerwania ciąży w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie. Informacje na temat zdarzenia ujawniła Fundacja Życie i Rodzina, która zwróciła się do placówki z pytaniami dotyczącymi losów dziecka.
W odpowiedzi dyrekcja szpitala podkreśliła, że wszystkie działania medyczne realizowane są zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz aktualną wiedzą medyczną. Placówka zaznaczyła, że legalne przerwanie ciąży może zostać wykonane wyłącznie w sytuacjach przewidzianych przez ustawę.
Jak podkreślono w oświadczeniu:
Podstawą do przeprowadzenia procedury (aborcji - dop. red.) w każdym przypadku jest stwierdzenie przez lekarzy specjalistów, że ciąża stanowi realne zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej lub zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, przy jednoczesnym pełnieniu wszystkich warunków ustawowych. Szpital nie podejmuje i nigdy nie podejmował działań o charakterze pozaprawnym.
Jednym z najważniejszych zagadnień poruszanych w oświadczeniu jest kwestia żywego urodzenia po przeprowadzonej procedurze przerwania ciąży. Z punktu widzenia medycyny każde dziecko wykazujące oznaki życia po porodzie traktowane jest jako pacjent wymagający natychmiastowej pomocy.
Dyrekcja szpitala wyjaśniła, że niezależnie od okoliczności narodzin obowiązują określone procedury neonatologiczne.
Placówka przypomniała wcześniej przekazane informacje, wskazując:
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie, zgodnie z mottem naszego patrona kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Warto służyć każdemu człowiekowi i dla każdego warto się poświęcać”, zapewnia pełną pomoc medyczną każdej osobie, która przychodzi na świat w naszym podmiocie leczniczym. Zgodnie z procedurami medycznymi, każde żywe urodzenie (niezależnie od okoliczności) podlega natychmiastowemu przekazaniu wyspecjalizowanemu zespołowi neonatologicznemu.
Reklama
To właśnie ten element stał się jednym z centralnych punktów publicznej debaty. Szpital podkreśla bowiem, że samo wykonanie legalnej procedury nie oznacza odstąpienia od działań ratujących życie noworodka, jeśli urodzi się on żywy.
Znaczną część oświadczenia poświęcono wyjaśnieniu standardów medycznych stosowanych wobec dzieci urodzonych na bardzo wczesnym etapie ciąży. Chodzi przede wszystkim o przypadki określane jako skrajne wcześniactwo.
Według szpitala decyzje dotyczące podejmowania zaawansowanych działań ratunkowych opierają się na przesłankach medycznych oraz zgodzie rodziców lub opiekunów prawnych.
Placówka szczegółowo wyjaśniła zakres możliwych działań:
Wykonywane zabiegi polegają między innymi na resuscytacji krążeniowo-oddechowej z wytworzeniem sztucznej drogi oddechowej i wentylacją inwazyjną, podaniem adrenaliny oraz zewnętrznym masażem serca.
Z medycznego punktu widzenia są to najbardziej zaawansowane procedury ratunkowe stosowane wobec noworodków znajdujących się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Jednym z pytań kierowanych przez Fundację Życie i Rodzina były dalsze losy dziecka urodzonego żywo po przeprowadzonej procedurze.
Szpital poinformował, że personel podjął działania ratunkowe, jednak nie przyniosły one oczekiwanego rezultatu.
W komunikacie przekazano:
W tym konkretnym przypadku, możemy jedynie poinformować, że życia dziecka, pomimo przeprowadzenia pełnej resuscytacji, nie udało się uratować. Na życzenie matki, dziecko zostało ochrzczone.
Jednocześnie placówka zaznaczyła, że ze względu na obowiązującą tajemnicę zawodową oraz przepisy RODO nie może ujawniać informacji dotyczących przebiegu leczenia, wieku ciąży ani szczegółów pozwalających na identyfikację pacjentki.
Drugim istotnym wątkiem całej sprawy jest konflikt pomiędzy placówką medyczną a Fundacją Życie i Rodzina dotyczącym sposobu prezentowania informacji publicznej.
Dyrekcja podkreśla, że regularnie udostępnia dane statystyczne zgodnie z obowiązującymi przepisami, jednak sprzeciwia się wykorzystywaniu tych informacji do formułowania oskarżeń wobec personelu.
W oświadczeniu znalazło się stanowcze stwierdzenie:
Co nie może być jednak wykorzystywane do manipulacji i formułowania niepopartych żadnymi faktami oskarżeń stanowiącymi naruszenie dóbr osobistych szpitala i jego personelu medycznego.
Reklama
Szpital wyraził również zaniepokojenie upublicznianiem indywidualnych historii pacjentek i wywieraniem presji społecznej na pracowników ochrony zdrowia.
Jak podkreślono w końcowej części komunikatu:
Realizuje on swoje obowiązki zawodowe w granicach obowiązującego prawa i jak najlepszej wiedzy medycznej, ratując zdrowie i życie ludzkie w każdym przypadku.
Sprawa opisana przez kurierlubelski.pl pokazuje złożoność problemów pojawiających się na styku prawa, medycyny i etyki. Z jednej strony funkcjonują przepisy określające sytuacje, w których możliwe jest legalne przerwanie ciąży. Z drugiej strony obowiązują procedury nakazujące udzielenie pomocy każdemu dziecku, które urodzi się żywe.
W swoim stanowisku szpital konsekwentnie podkreśla, że oba te obowiązki są realizowane równolegle. Placówka utrzymuje, że działa wyłącznie w granicach prawa, stosując procedury oparte na aktualnej wiedzy medycznej, a jednocześnie zapewniając opiekę wszystkim pacjentom – zarówno kobietom ciężarnym, jak i noworodkom wymagającym specjalistycznego leczenia.
Źródło: kurierlubelski.pl/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze