Śmierć ośmioletniego Kamilka z Częstochowy już dwa lata temu wywołała ogólnopolską debatę o przemocy wobec dzieci i odpowiedzialności państwa za ochronę najmłodszych. Po wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie dyskusja wraca z nową siłą. Choć ojczym chłopca został skazany na 25 lat więzienia, a matka na 16 lat pozbawienia wolności, kontrowersje wzbudziła kwalifikacja czynu oraz łagodne — zdaniem części opinii publicznej — potraktowanie członków rodziny, którzy nie udzielili dziecku pomocy. Sprawa ponownie otworzyła pytania o skuteczność lex Kamilek, odpowiedzialność instytucji publicznych i konieczność kolejnych zmian prawa. „Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec dzieci” — podkreśliła Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka.
Sprawa ośmioletniego Kamilka z Częstochowy od początku wstrząsała opinią publiczną nie tylko ze względu na brutalność przemocy, ale również dlatego, że przez długi czas instytucje państwowe nie zdołały skutecznie ochronić dziecka. Jak poinformowały media, m.in. „Rzeczpospolita” i PAP, Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał 6 maja Dawida B., ojczyma chłopca, na 25 lat pozbawienia wolności. Matka dziecka, Magdalena B., usłyszała wyrok 16 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.
[news; 1510369]
Według ustaleń śledczych Dawid B. przez długi czas znęcał się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. 29 marca 2023 roku miał polewać ośmioletniego Kamila wrzącą wodą, bić go pięściami i słuchawką prysznicową, a następnie rzucić na rozgrzany piec węglowy. Chłopiec doznał rozległych obrażeń i poparzeń obejmujących około 25 proc. powierzchni ciała. Zmarł po 35 dniach walki o życie w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
Jak podkreślała „Rzeczpospolita”, sprawę nagłośnił biologiczny ojciec dziecka, który zauważył dramatyczny stan syna podczas odwiedzin.
Choć sąd wymierzył wysokie kary, ogromne emocje wzbudziła kwalifikacja prawna czynu. Sąd uznał bowiem, że ojczym nie dokonał zabójstwa dziecka, lecz doprowadził do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią.
To właśnie ten element wyroku stał się przedmiotem ostrej krytyki części opinii publicznej, pełnomocników dzieci oraz organizacji zajmujących się ochroną praw najmłodszych.
Do sprawy odniosła się Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka. W mocnym stanowisku podkreśliła, że sprawa nie może zakończyć się na obecnym etapie postępowania.
Monika Horna-Cieślak napisała na swoim profilu FB:
Trudno ubrać w słowa to co wczoraj się wydarzyło. Sąd Okręgowy w Częstochowie orzekł, że ojczym Kamilka powinien ponieść karę 25 lat pozbawienia wolności za doprowadzenie do śmierci dziecka. Matka powinna ponieść karę 16 lat pozbawienia wolności a wujostwo, za brak udzielania pomocy dziecku, karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata.
Reklama
Rzeczniczka zwróciła szczególną uwagę na decyzję dotyczącą kwalifikacji czynu oraz łagodniejsze potraktowanie krewnych dziecka.
Sąd stwierdził, że ojczym nie dokonał zabójstwa Kamilka a doprowadził on do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka co skutkowało śmiercią. Wujostwo, które przez 5 dni widziało zakatowanego Kamilka i nie udzieliło mu pomocy nie spędzą ani jednego dnia w więzieniu.
Monika Horna-Cieślak zapowiedziała również dalszą walkę o zmianę wyroku.
Wyrok zostanie zaskarżony przez siostrę i pełnomocników dzieci. Ja jako Rzeczniczka Praw Dziecka, nie mając uprawnienia zaskarżenia, będę popierać złożone odwołania. Odwołanie będzie też popierać Fundacja To ja - Dziecko im. Kamilka Mrozka. Będziemy na każdej rozprawie. Będziemy walczyć do końca o sprawiedliwości dla Kamilka i innych dzieci w Polsce. Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec dzieci!.
Reklama
Śmierć Kamilka doprowadziła do jednej z najważniejszych zmian legislacyjnych dotyczących bezpieczeństwa dzieci w ostatnich latach. Po tragedii Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego określaną jako lex Kamilek. Przepisy weszły w życie 15 lutego 2024 roku.
Jak przypominała „Rzeczpospolita”, celem nowych regulacji było wzmocnienie ochrony małoletnich przed przemocą oraz zwiększenie odpowiedzialności instytucji publicznych za reagowanie na sygnały zagrożenia.
Lex Kamilek wprowadziło obowiązek tworzenia standardów ochrony małoletnich w szkołach, placówkach opiekuńczych, organizacjach sportowych i wielu innych instytucjach pracujących z dziećmi. Nowe przepisy miały stworzyć procedury reagowania na przemoc oraz wyeliminować sytuacje, w których sygnały o krzywdzeniu dzieci pozostają bez odpowiedzi.
Zmiany legislacyjne objęły również większą kontrolę osób pracujących z małoletnimi oraz nowe obowiązki instytucji dotyczące reagowania na podejrzenia przemocy.
Mimo wejścia w życie lex Kamilek eksperci alarmują, że system ochrony dzieci nadal nie działa wystarczająco skutecznie. Jak podają „Rzeczpospolita” i wp.pl, każdego roku z rąk rodziców lub opiekunów ginie w Polsce około 40–50 dzieci. Dane analizowane przez ekspertów pokazują również, że rzeczywista skala przemocy może być jeszcze większa.
Wirtualna Polska ujawniła, że Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka, przygotowała własny projekt nowelizacji przepisów, nie czekając na działania rządu. Projekt opiera się na rekomendacjach zespołu ekspertów analizujących przypadki śmierci dzieci i ciężkich obrażeń, działającego od dwóch lat przy Ministerstwie Sprawiedliwości pod kierownictwem dr. Grzegorza Wrony. Zespół został powołany właśnie po śmierci Kamilka z Częstochowy i bazuje na brytyjskich rozwiązaniach typu serious case review, czyli systemowej analizie najtragiczniejszych przypadków przemocy wobec dzieci.
Jak wynika z informacji wp.pl, w ciągu 20 miesięcy do zespołu trafiło około 130 spraw, z czego 60–70 dotyczyło śmierci dziecka. Dr Grzegorz Wrona podkreślał jednak, że nie wszystkie przypadki są zgłaszane, dlatego pełna skala problemu w Polsce nadal pozostaje nieznana.
Projekt przygotowany przez Monikę Hornę-Cieślak ma 26 stron i przewiduje zmiany w kilku kluczowych ustawach, między innymi o przeciwdziałaniu przemocy domowej, o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz Kodeksie postępowania cywilnego.
Jednym z najważniejszych postulatów jest utworzenie w każdym województwie 12-osobowych zespołów analizujących przypadki śmierci dzieci, ciężkich obrażeń oraz prób samobójczych związanych z przemocą domową. Zespoły miałyby badać nie tylko działania sprawców, ale również to, jak funkcjonowały instytucje publiczne i gdzie system zawiódł. Według propozycji Rzeczniczki Praw Dziecka zespoły działałyby przy wojewodach, a ich zadaniem byłoby analizowanie współpracy sądów, pomocy społecznej, szkół, policji i ochrony zdrowia.
Projekt przewiduje także objęcie analizą przypadków samobójstw dzieci, jeśli istnieje podejrzenie, że do tragedii mogły przyczynić się działania rodziców lub opiekunów. Jak wskazywał dr Grzegorz Wrona w rozmowie z wp.pl, obecne przepisy nie rozstrzygają jednoznacznie, czy takie sprawy powinny trafiać do systemowej analizy.
Bardzo istotną zmianą ma być również ustawowy obowiązek bezpośredniego kontaktu pracownika socjalnego lub asystenta rodziny z dzieckiem podczas wizyty w domu. To odpowiedź na jeden z najważniejszych wniosków po śmierci Kamilka.
Dr Grzegorz Wrona, przewodniczący zespołu ekspertów analizujących przypadki przemocy wobec dzieci, mówił podczas prezentacji raportu dotyczącego sprawy Kamilka:
Z dziećmi w Polsce się nie rozmawia.
Dlatego projekt przewiduje, że pracownik socjalny będzie zobowiązany do ustalenia stanu psychicznego i fizycznego dziecka „po bezpośrednim kontakcie z dzieckiem lub po indywidualnej rozmowie z dzieckiem”. Chodzi o to, by ocena sytuacji rodziny nie opierała się wyłącznie na rozmowie z dorosłymi opiekunami.
Nowe rozwiązania mają również usprawnić wymianę informacji między instytucjami. Jednym z problemów ujawnionych w sprawie Kamilka był brak skutecznego przepływu danych między sądami i instytucjami w różnych miastach, do których przeprowadzała się rodzina. Dlatego Rzeczniczka Praw Dziecka proponuje, by sądy - oprócz tradycyjnej korespondencji - miały obowiązek przesyłania drogą elektroniczną pilnych informacji do sądu właściwego dla nowego miejsca zamieszkania rodziny. Taki sąd musiałby w ciągu siedmiu dni poinformować, jakie działania podjął dla zabezpieczenia dobra dziecka.
Projekt przewiduje również rozszerzenie obowiązku zgłaszania podejrzeń przemocy wobec dzieci. Obowiązek ten miałby objąć kierowników placówek oświatowych, medycznych, artystycznych i turystycznych. Rzeczniczka Praw Dziecka proponuje także objęcie systemem Niebieskiej Karty żłobków, klubów dziecięcych i dziennych opiekunów, którzy dotychczas nie mieli takich uprawnień.
W projekcie znalazły się również obowiązkowe szkolenia dla pracowników socjalnych, asystentów rodzin i koordynatorów pieczy zastępczej. Szkolenia miałyby odbywać się co najmniej raz na cztery lata i dotyczyć rozpoznawania symptomów przemocy oraz zabezpieczania interesów dziecka.
Monika Horna-Cieślak podkreślała w rozmowie z wp.pl, że projekt ma przede wszystkim rozpocząć realną debatę o przebudowie systemu ochrony dzieci w Polsce i skuteczniejszym przeciwdziałaniu przemocy wobec najmłodszych.
Sprawa Kamilka wywołała także debatę o odpowiedzialności państwa i instytucji publicznych. Jak opisywała „Rzeczpospolita”, w styczniu 2025 roku Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła śledztwo dotyczące możliwych zaniedbań urzędników i pracowników instytucji zajmujących się rodziną chłopca.
Decyzja ta została jednak częściowo uchylona przez Sąd Rejonowy w Kielcach. Oznacza to, że ponownie analizowane będą działania sądów rodzinnych i ośrodków pomocy społecznej w Częstochowie oraz Olkuszu, gdzie okresowo mieszkała rodzina.
Prokuratura ma ponownie przeanalizować również materiał dotyczący funkcjonariuszy policji, kuratorów sądowych oraz prokuratorów. Sąd nie zakwestionował natomiast wcześniejszych ustaleń dotyczących nauczycieli oraz pracowników ochrony zdrowia.
To właśnie ten wątek pokazuje, że sprawa śmierci Kamilka nie dotyczy wyłącznie odpowiedzialności sprawców przemocy, ale także skuteczności całego systemu ochrony dzieci w Polsce.
Proces dotyczący śmierci ośmioletniego chłopca stał się jednym z najważniejszych symboli dyskusji o przemocy wobec dzieci i odpowiedzialności państwa za bezpieczeństwo najmłodszych. Wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Częstochowie prawdopodobnie nie zakończy społecznej i prawnej debaty wokół tej sprawy.
Kontrowersje dotyczące kwalifikacji czynu, pytania o skuteczność instytucji oraz postulaty dalszych zmian w lex Kamilek pokazują, że tragedia z Częstochowy stała się impulsem do przebudowy systemu ochrony dzieci w Polsce.
Źródła: Rzeczpospolita/wp.pl/PAP/RPDMH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze