Niskie kary, brak realnej kontroli i przepisy, które można łatwo ominąć – tak według ekspertów wygląda dziś system nadzoru nad suplementami diety w Polsce. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Żywności Prozdrowotnej i Żywienia wybrzmiała jednoznaczna diagnoza: działalność poza systemem „po prostu się opłaca”, a państwo często nie ma narzędzi, by wykryć nielegalne produkty. Skala zjawiska pozostaje nieznana, ale jego konsekwencje mogą być poważne – zarówno dla zdrowia konsumentów, jak i dla uczciwej konkurencji na rynku.
Posiedzenie zespołu otworzyła posłanka Katarzyna Stachowicz, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Żywności Prozdrowotnej i Żywienia, i członkini Komisji Zdrowia, zapowiadając dyskusję nad zmianami legislacyjnymi i skutecznością obecnego systemu.
Kluczowe wystąpienie należało do Grażyny Osęki, wspólniczki i założycielki Foodie, która szczegółowo omówiła art. 32 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Wprowadzając w temat, przypomniała, że problem był sygnalizowany już wcześniej, jednak nadal nie doczekał się rozwiązania systemowego.
Ekspertka podkreśliła, że obecne przepisy pozwalają organom działać zbyt szybko i bez odpowiedniego uzasadnienia:
Obecne brzmienie przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia i praktyka nie spełniają standardów prawa UE. Prowadzone postępowania są bez przeprowadzenia ustaleń dowodowych stanu faktycznego, jak również bez odpowiedniej analizy ryzyka, którą nakazują przeprowadzać każdorazowo przepisy unijne.
Jak wyjaśniła, kluczowym problemem jest użycie w przepisie słowa „podejrzenie”, które umożliwia natychmiastowe wstrzymanie produktu z rynku. W praktyce prowadzi to do automatycznych decyzji administracyjnych, bez pełnego postępowania dowodowego.
Rozwijając tę myśl, wskazała:
Ten bardzo niski próg działania, a więc podejrzenie, powoduje automatyczne wstrzymywanie i wycofywanie produktów z obrotu bez tych postępowań dowodowych. Skutkiem są liczne spory, blokady rynkowe i ryzyko roszczeń po stronie przedsiębiorców.
Proponowana zmiana ma charakter punktowy, ale – jak zaznaczyła Osęka – może mieć systemowe znaczenie. Chodzi o zastąpienie „podejrzenia” „stwierdzeniem” oraz wprowadzenie zasady proporcjonalności.
To nie jest deregulacja. To jest uporządkowanie systemu, które zwiększy skuteczność państwa, przewidywalność działania organów i zgodność z prawem unijnym – podsumowała.
Reklama
Najbardziej kontrowersyjną częścią debaty była dyskusja o braku zgłoszeń suplementów do Głównego Inspektora Sanitarnego i wynikających z tego konsekwencjach.
W odpowiedzi na pytania poselskie Grażyna Osęka nie pozostawiła złudzeń co do realiów rynku:
Nie chciałam mówić tego wprost, ale w praktyce tak się bardzo opłaca. Jeśli ktoś zamierza funkcjonować poza systemem, wprowadzać produkty na rynek i szybko je z niego usuwać, bez uczciwych intencji, to w ogóle nie zgłasza ich do GIS-u.
Ekspertka szczegółowo wyjaśniła mechanizm tej patologii. Kara za brak zgłoszenia produktu do GIS wynosi zazwyczaj od 20 do 5 tys. zł i ma charakter wykroczeniowy. Jednocześnie przedsiębiorca pozostaje poza systemem nadzoru.
On nie dostaje nakazów, on dostaje mandat. Ale to jest mandat, który nie odstrasza. Ten przedsiębiorca nie jest pod nadzorem, najprawdopodobniej nie jest nawet zgłoszony jako podmiot do inspekcji sanitarnej i on w ogóle jest poza systemem – tłumaczyła.
Dalej w wywodzie zwróciła uwagę na fundamentalny problem wykrywalności:
To, że znajdzie go inspekcja, jest taką rosyjską ruletką. W wielu przypadkach po prostu nie wiemy, że taki produkt istnieje, bo nie jest ani w rejestrze, ani podmiot nie jest zarejestrowany.
Reklama
To właśnie ta luka – brak obowiązku skutecznego ujawnienia produktu w systemie – zdaniem ekspertów napędza szarą strefę suplementów diety.
Szeroką diagnozę zjawiska przedstawiła dr n. prawnych Ewa Butkiewicz, ekspertka Krajowej Rady Suplementów i Odżywek. Jej wystąpienie miało charakter analityczny i pokazywało skalę problemu.
Już na początku wskazała trzy kluczowe powody, dla których szara strefa wymaga interwencji:
Po pierwsze – ze względu na zagrożenie dla zdrowia i życia konsumentów wynikające z dostępności nielegalnych suplementów. Po drugie – jest to środowisko o charakterze kryminogennym. Po trzecie – uderza w legalnie działających producentów.
Reklama
Ekspertka szczegółowo opisała charakter nielegalnych produktów:
Nielegalne suplementy – często niewiadomego pochodzenia – produkowane są w niekontrolowanych warunkach, nierzadko za granicą. Ich skład bywa nieznany, mogą zawierać substancje zakazane, a informacje na opakowaniach są niepełne lub wprowadzające w błąd.
Wskazała również na ograniczenia państwa w walce z tym zjawiskiem:
Skuteczność działań ograniczają m.in. braki kadrowe, techniczne i finansowe. To utrudnia identyfikację i eliminację nielegalnych produktów.
Reklama
Jej zdaniem konieczne jest rozwijanie nowych narzędzi monitorowania rynku, szczególnie w internecie, oraz lepsza współpraca między instytucjami.
W debacie pojawił się także wątek reklamy suplementów diety, często uznawanej za słabo regulowaną. Agata Zalewska-Gawrych z Food and Pharma Legal, stanowczo zakwestionowała tę tezę.
Reklama suplementów diety jest obszarem bardzo szeroko uregulowanym – zarówno przez przepisy szczególne dotyczące tej kategorii produktów, jak i przez regulacje ogólne, których celem jest ochrona konsumenta – podkreśliła.
Reklama
Rozwijając argument, wskazała na wielopoziomowy system regulacyjny obejmujący prawo unijne, krajowe oraz samoregulację branży. Jej zdaniem problemem nie jest brak przepisów, lecz ich skuteczne stosowanie.
Ten wątek rozwinęła mecenas Magdalena Wawrzyniak z Food and Pharma Legal, która zwróciła uwagę na realne narzędzia sankcyjne państwa:
Kary nakładane przez prezesa UOKiK mogą sięgać nawet kilkunastu milionów złotych, a w niektórych przypadkach nawet 10 proc. rocznego obrotu firmy. To są bardzo dotkliwe sankcje.
Reklama
Podkreśliła również skalę kontroli:
Suplementy diety są w szerokim zakresie i dość wnikliwie kontrolowane przez różne organy. W praktyce wiele decyzji dotyczy nieprawidłowych sformułowań w reklamach, a kary są realnie nakładane.
Jednocześnie ostrzegła przed nadmiernym zaostrzaniem przepisów, które może ograniczyć dostęp konsumentów do informacji.
Perspektywę administracji publicznej przedstawił Piotr Żak z Departamentu Ceł Ministerstwa Finansów, Krajowej Administracji Skarbowej. Już na wstępie zaznaczył, że choć KAS posiada określone kompetencje w obszarze suplementów diety, to nie jest to jej główny obszar działania, ponieważ zasadnicza odpowiedzialność spoczywa na wyspecjalizowanych organach nadzoru rynku żywności.
Zakres kompetencji Krajowej Administracji Skarbowej w zakresie suplementów diety jest ograniczony. Staramy się te kompetencje wykonywać we właściwy sposób, natomiast nie jest to kluczowe zadanie KAS, gdyż w Polsce są do tego powołane inne organy – wyjaśnił, wprowadzając kontekst instytucjonalny.
Następnie odniósł się do realiów kontroli obrotu międzynarodowego, podkreślając, że w przypadku dużych, komercyjnych przesyłek sytuacja jest relatywnie stabilna i przewidywalna:
Jeśli chodzi o obrót komercyjny, kiedy mamy do czynienia z przesyłkami o charakterze handlowym, to nie identyfikujemy dużych zagrożeń ani istotnych nieprawidłowości.
Wyjaśnił przy tym mechanizm działania służb celnych. W przypadku importu suplementów diety kluczową rolę odgrywa graniczna kontrola sanitarna, a zadaniem KAS jest identyfikacja przesyłek i kierowanie ich do odpowiednich służb:
Naszą rolą jest identyfikowanie takich przesyłek na etapie importu, kierowanie ich do kontroli sanitarnej i czuwanie nad tym, żeby nie zostały dopuszczone do obrotu bez jej przeprowadzenia.
Istotnym problemem systemowym – jak zaznaczył – jest jednak rozdzielenie momentu odprawy celnej od obowiązku zgłoszenia produktu do Głównego Inspektora Sanitarnego. Oznacza to, że produkt może zostać dopuszczony do procedury celnej, mimo że nie figuruje jeszcze w rejestrze GIS:
Obowiązek wpisu do rejestru jest oderwany od formalności celnych. To oznacza, że na etapie importu ten wpis jeszcze nie musi mieć miejsca.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak gwałtowny rozwój handlu internetowego i skala przesyłek trafiających do Unii Europejskiej:
Do Unii Europejskiej w zeszłym roku przybyło ponad 5 miliardów małych paczek. Mierzą się z tym wszystkie administracje celne.
To właśnie w tym segmencie – jak podkreślił – koncentruje się dziś realne ryzyko związane z nielegalnymi suplementami diety. W odpowiedzi na to zagrożenie KAS wprowadziła dodatkowe mechanizmy kontroli:
W przypadku suplementów diety nawet pojedyncza przesyłka musi być zgłoszona w ramach pełnego standardowego zgłoszenia celnego, z pełnym zakresem danych. To pozwala nam prowadzić lepszą analizę ryzyka.
Naczelnik Piotr Żak zwrócił również uwagę na praktyczne działania prowadzone we współpracy z innymi instytucjami, w tym wspólne kontrole z inspekcją sanitarną oraz udział w międzynarodowych operacjach, takich jak Pangea czy Shield. Choć ich głównym celem są produkty lecznicze, to – jak zaznaczył – w ich trakcie ujawniane są także nielegalne suplementy diety.
Szczególnym wyzwaniem dla służb pozostają produkty „z pogranicza”, które formalnie deklarowane są jako suplementy, choć w rzeczywistości mogą spełniać kryteria produktów leczniczych:
Nielegalni przedsiębiorcy próbują deklarować, że coś jest suplementem diety, podczas gdy w naszej ocenie jest to produkt leczniczy.
W takich przypadkach stosowane są przepisy prawa farmaceutycznego, a produkty nie są dopuszczane do obrotu.
Podsumowując, przedstawiciel administracji wyraźnie wskazał, że choć system kontroli importu funkcjonuje i jest oparty na analizie ryzyka oraz narzędziach informatycznych, to jego skuteczność ogranicza skala rynku, rozproszenie kompetencji oraz dynamiczny rozwój e-commerce.
Debata pokazuje wyraźnie, że problem rynku suplementów diety nie sprowadza się do braku regulacji. Przeciwnie – system jest rozbudowany, ale niespójny i trudny do egzekwowania.
Z jednej strony funkcjonują wysokie kary i szczegółowe przepisy dotyczące reklamy. Z drugiej – istnieje luka, która pozwala działać całkowicie poza systemem. To właśnie ona napędza szarą strefę suplementów diety.
Eksperci są zgodni: bez uszczelnienia systemu zgłoszeń, wzmocnienia kontroli i lepszej współpracy instytucji państwo nie będzie w stanie skutecznie chronić ani konsumentów, ani uczciwych przedsiębiorców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze